niebieska pisze: moglabys ciut wiecej zdradzic ze swej tajemniej wiedzy.
Wolałabym Ci powiedzieć na ucho, bo tu trafie w próżnię, ale ponieważ nie chce mi się czegoś robić, to szukam innych zajęć i napiszę parę zdań.
Otóż: hormony płciowe to nie jest żadna trucizna, mają wiele bardzo korzystnych działań zdrowotnych: na serce i naczynia (działają silniej niż nitrogliceryna), na układ kostny (zapobiegają osteoporozie), na regulację poziomu cukru, cholesterolu, trójglicerydów i in., na układ moczowo-płciowy (wskazane u Uli, bo ma ciągle infekcje, raczej nie tylko z powodu chorej nerki, ale pewnie też dlatego, ze "tam" wszystko też się starzeje, włącznie z cewką moczową, która zaczyna "ziać" i bakterie po seksie mają otwartą drogę), na układ nerwowy (zapobieganie demencji) i wreszcie na skórę, ale nie będę rozwijać tego tematu, bo to jest już tylko dodatkowa korzyść.
Od kiedy, Ty Ula tak się słuchasz lekarzy?
