musze wam powiedzieć że probiotyczne działanie kaszy jaglanej na mnie nie działa, od paru dni męczy mnie katarzysko i dołaczyło się kaszlisko...
a waga też nie rewelka, za miesiąc mam wesele a tyłek coraz większy , będziecie się smiały, ale jak ja nie mam bata nad sobą to guzik z odchudzania, same żm, kasza 2x i płatki niestety nie działają
dlatego od czwartku postanowiłam wrócić na dukana, może chociaż troche się matabolizm ruszy, w czwartek rano waga doszła już do 59 kg, buuuu

gdzie moje 56 z wakacji
więc czwartek, piątek , sobota - 1 faza protein, czyli piers z kurczaka, serki, jogurty i jajka, z przypraw ogórek konserwowy, cytryna, szczypiorek,sól i pieprz, niestety z kawy rozpuszczalnej nie zrezygnowałam bo nie umie bez kawy żyć, zresztą czarna i rozpuszczalna to jeszcze nie masakra
wczoraj niestety przez to chorowanie zjadłam rosół z lanymi kluskami, taka byłam słaba i roztrzęsiona jakaś, nie miałam siły nic robić, pół dnia przeleżałam w łóżku, dobrze że ostatnio jak gotuje to od razu odlewam zupy do słoików i pasteryzuję, a potem do lodówki, tym sposobem wczoraj mogłam zjeść rosół, jedynie zrobiłam na nim kluski lane, to juz jakoś dałam radę, rozchorował mi się też mąż, i on jeszcze gorzej chory, kaszle jak pies, ma temperaturę, więc ten rosolek był jak balsam, a potem wypiliśmy wódkę z miodem, troche pomogło bo przestaliśmy kasłać, dzisiaj czuję się o niebo lepiej, i wróciłam na diete
rano waga 57,9