Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 08 lis 2012, 18:11

U mnie bywało róznie. Maz pracowal gdy dzieciaki były maleńkie, ja nie. Potem ja dorabiałam,potem dostałam dobrzepłatna pracę on w międzyczasie stracil .mielismy wybór albo niania za grubakasę bo dojazd do nas był trudny albo on zostaje z dziećmi. Wybralismy tę druga opcję i przez kilka dobrych lat tylko ja utrzymywalam dom. Nigdy mi to ani nie wadzilo, ani nie bolało zwłaszcza że dziecmi zajmował się swietnie. Teraz pracujemy razem. Nigdy nie mielismy podziału piniedzy ani swoich zaskórniaków ,chyba że nie wiem o jakimś koncie. Jak któreś potrzebowało grubszej kasy to byla tylko rozmowa czy nas na to stać i czy droga połówka nie ma planów co do tej kasy. Jedyne ograniczenie było w czasie jak mielismy mocniejszy konflikt. Z kasa na operacje, kosmetyczkę nie ma problemu. Nawet nie pyta ile to kosztuje tylko czy za bardzo się nie spłukamy.
Prace domowe robimy razem nie ma podziału>Jak on jest w domu to sprząta,pierze, kurze ściera, przebiera posciel. Jak jego nie ma to ja to robię. Teraz mam luźy okres w pracy co widać (tongueout więc wiekszosc robię ja ale w weekend zawsze cos od siebie zrobi albo zapakuje zmywarke abo cos zgrzebnie. Jak mamy miec gosci razem sprzatamy i robimy jedzenie. Na wieksze zakupy jeździmy zawsze razem.
Niedługo ja będę miała młyn i troche mnie pogoni po Polsce, jezeli tylko jego praca pozwoli napewno będzie jeździł ze mna jako kierowca po to żebym nie padła i zeby szybciej wrócic do domu. On będzie odsypiał trasę w hotelu a ja wszystko pozałatwiam. Jak nie, ja wyjadę on będzie pracował i zajmie się domem.
Jedyna nasza bolaczka jest ogród. ja nie wszystko potrafię zrobić a on takich prac nie cierpi.
U nas nie ma czegos takiego jak moje czy twoje bez wzgl na to jaki kto ma wkład finasowy.

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 08 lis 2012, 19:07

No i fajnie. Nie pracuję już 15 lat i jestem szczęśliwa.Miałam nawet kilka ciekawych ofert ale nie chciałam....
Gdy pracowałam i rano musiałam wstać {na psią trąbę (giggle } , to normalnie miałam myśli samobójcze. Miałam niedaleko i często chodziłam na nogach.Gdy mijałam te same osoby, to dopadała mnie depresja.
Mam już kilka koleżanek na emeryturze {poszły na wczesniejsze} i twierdzą, że teraz żyją. Nie wiem jak można chcieć pracować jak się nie musi?
Chociaż też pracuję (giggle . Tworzę......ale w domu , kiedy mam natchnienie ,za małe pieniążki ale dużą satysfakcję.
zadowolona

Dana_2
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 595
Rejestracja: 22 sty 2006, 20:15

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Dana_2 » 08 lis 2012, 19:50

babina7 pisze: Nie wiem jak można chcieć pracować jak się nie musi?Chociaż też pracuję (giggle . Tworzę......ale w domu , kiedy mam natchnienie ,za małe pieniążki ale dużą satysfakcję.

mozna, można (giggle lubię pracować, lubię spotykać ludzi na mojej drodze (giggle popatrz babina jak moze byc fajnie, lubisz to co robisz i jeszcze dostajesz za to pieniądze i to całkiem przyzwoite.

Od zawsze pracowałam (i niekoniecznie pierwsze prace lubiłam), w międzyczasie uczyłam się, pracowałam, załozyłam firmę, wychowałam syna (zbudowałam dom, posadziłam kilka drzew (rofl i wszystkiego dokonałam sama. Takiego dokonałam wyboru, wiec głupio byłoby nie sprostać zadaniu...

Awatar użytkownika
ulla10
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3947
Rejestracja: 18 cze 2005, 19:20

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: ulla10 » 08 lis 2012, 20:11

Babinka, możemy sobie ręce podać :)
Kiedyś pracowałam normalnie na etacie, w swojej małej firmie, niby ok, ale codzienny obowiązek wstawania i robienia tego samego...brrrr
Teraz zajmuję się domem, ale mam też obowiązki w naszej firmie, co zajmuje mi średnio 2 godzinki dziennie. Wiekszość pracy odwala mąż, a idzie mu to całkiem nieźle, wyniki ma super, więc się nie "wtrancam".
On ma ciepełko domowe, dzieciaki zadbane, lekcje odrobione, porozwożone na zajęcia dodatkowe, poprzywożone a i firmową administrację ogarniętą.
Kobitę ma też zadbaną, wyfitnesowaną i zadowoloną. Mąż nie miga się od obowiązków domowych i jak ma luźniejszy dzień to zmywarkę nastawi, podłogę łomiecie :) no i ogród na jego głowie :)
Niedawno skończyłam studia podyplomowe w pewnym można powiedzieć artystycznym kierunku i coś tam sobie na boku zarabiam dla własnej satysfakcji, a sprawia mi to przyjemność tym większą, im bardziej wiem że nic nie muszę :D
Kasy mi też nikt nie wydziela! Poza tym mam swoje konto na które wpływają pieniądze z wynajmu naszego starego mieszkania no i sama sobie przelewam comiesięczną pensję z firmowego :D
Najbardziej uśmiałam się jak napisałaś Babina , że Twój choleryk :))) No mój też i kiedyś to potrafił wpaść jak tornado do domu. Całe szczęście że moje gadanie nie poszło psu na budę i teraz nawet jak się podczas rozmów licznych telefonicznych z kontrahentami unosi to zaraz przeprasza że atmosferę w domu psuje.


Sabrinka, różne rady dostajesz. Jednak każda z nas jest inna i co innego daje każdej szczęście.
Ja bym nie mogła żyć w takim za przeproszeniem syfie z osobą której nie kocham a nawet nie znoszę.
W takiej sytuacji wiem, że nic by mi nie przynosiło przyjemności, żadne konferencje, zakupy, sanatoria ani inne cymesy.
Myśl że wracam do takiego domu, gdzie mieszka obcy mi człowiek - alkoholik skutecznie odebrałaby mi radość życia.
Być może Ty jesteś inna, może dasz radę żyć zgodnie z radami Ullrike.
Tak czy siak ja bym skorzystała z porady psychologa. Pomógł by Ci poukładać w głowie emocje, bo na chwilę obecną widzę że sama nie wiesz co tak na prawdę czujesz.
24.02.2017. Dr Mariusz Wysocki- CKN

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 09 lis 2012, 10:44

Jakoś musze to ogarnąć. Jezeli dojdziemy do porozumienia w finansach,to bedzie ok. Sprawy łóżkowe są rozwiązane. Musze pomyslec cos nad finansami,zeby jakoś gdzies dorobić. (cash
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: bbpp77 » 09 lis 2012, 10:52

ulla święte słowa! Życie zgodne z radami ullrike nijak nie leży w mojej naturze i nawet wczasy na Barbadosie 3 razy w roku nie zrekompensowałyby mi szarej codzienności w domu bez szacunku i miłości. Wg. mnie to wegetacja, a życie ma się tylko jedno.
Żeby była jasność absolutnie nie doradzałabym Sabrinie rozwodu, po pierwsze dlatego, ze ona tego nie chce i jakby nie było ma uczucia do męża, a po drugie, w przeciwieństwie do młodego pokolenia sadzę, że czasami warto coś spróbować naprawić, zamiast od razu wyrzucać. Związek to nie telewizor plazmowy.
Jednak na alkoholizm nie mogłabym spokojnie patrzeć, bo wiem jak wygląda takie życie. Jestem dzieckiem alkoholika i pomimo tego, ze mój ojciec podobnie jak mąż Sabriny nigdy się nie awanturował, pracował i bardzo dobrze zarabiał, kasy nie żałował, był spokojny to samo jego wejście do domu po pijaku mniejszym lub wiekszym, napawało mnie obrzydzeniem. Nienawidziłam go za to chlanie. Wiem, mogło być gorzej mógł przecież pic i bić, a on tylko pił, poza tym był potulny i dobry, co nie zmienia faktu, ze go nienawidziłam jako dziecko, wstydziłam się tego, ze jest moim ojcem i odetchnęłam z ulgą jak mama go wreszcie pogoniła, jak ja skończyłam liceum.
Sadzę, że i córka Sabriny ma podobne odczucia, a jak pyta czy go kochasz to się nadziwić odpowiedzi "jasne" nie może! Przecież dorosła dziewczyna widzi jak wygląda Twoje życie i doskonale wie, że w innych domach, żona nawet nie ma ochoty na wczasy bez męża, bo urlop jest po to aby się nacieszyć sobą.
Mój ojciec po tym jak mama go wygoniła stoczył się dokumentnie, ale dzięki temu sam trafił na terapię i od 18 lat jest AA i nie miał grama alkoholu w gębie. Jak przestał pić rodzice się zeszli i dziś żyją jak dwa paczki w maśle, podróżują, chodzą na tańce, do teatru, basen, kina... wszędzie razem.... wreszcie widzę, że życie zrekompensowało mamie czas, kiedy tylko chlipała po cichutku.
Ja długo nie mogłam mu wybaczyć, nie radziłam sobie z tym, po latach nienawiści, do dziś nie umiem powiedzieć do niego "tata", tylko ojciec, chociaż jest wspaniały i odkupił wszystkie swoje winy.
Ale Sabrina, warto zadać sobie trud zabiegania o leczenie męża chociaż dla wnuków! Moja córka ma 18 lat, ona nie zna dziadka pijącego, a jedyne co wie, że ma najlepszego dziadziusia pod słońcem, bo o ile moje wychowanie ograniczało się dla niego do dawania kasy, tak z wnuczką chce poznawać świat, chce jej go pokazywać.
Ponadto Sabrina druga kwestia chyba najbardziej istotna, która nie pozwoliłaby mi za radą ullrike położyć lachę, to fakt, że Twój maż prowadzi po pijaku! Ty na to spokojnie patrzysz, nie przeciwdziałasz, więc dla mnie jak kiedyś komuś odbierze zdrowie lub życie będziesz temu współwinna. To, że on z siebie może zrobić kalekę to chyba najbardziej optymistyczny z możliwych scenariuszy.
Tyle ode mnie, życzę Ci bardzo dużo siły, wytrwałości i szczęścia!
PS. leczenie przymusowe to bezsensowny pomysł.
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 09 lis 2012, 11:56

Też właśnie pisałam że córka napewno widzi co się dzieje. Jak u mnie było b.źle to dzieci staralismy się trzymać z daleka, kłótnie ukrywaliśmy ale one i tak widzialy jak zachowuje się tata, że ja chodzę z zapuchnietymi oczami ,że się nie tulimy do siebie. Mój syn jak miał z 16-17lat zapytał mnie czemu się z tatą nie rozwiodę i zebym przestala już płakać. Innym razem jak złapał nas na kłótni powiedział że nie może na to patrzec i żebyśmy przestali. Tatę kochają, co do tego nie mam wątpliwości. Pozornie dobra atmosfera w domu jednak odbiła czkawką. W najwazniejszym momencie jego życia gdy dorastał, przechodzil bunt tata nie byl najlepszym wzorcem. Stracili praktycznie całkowicie kontakt. Przestał się kompletnie liczyć z jego zdaniem, słuchał bo tak wypadało albo byl na nie , tak dla zasady. Wcześniej tatę nasladował jak małpka, co powiedzial tata to było najmadrzejsze i wogóle. Drugi syn jakos tak bezobjawowo przez to przeszedł, jedynie teraz widzę że jak jest choć trochę napieta atmosfera to się kręci po naszym pietrze jak z piorem , obserwuje i podpytuje.

Ztą jazdą po pijaku to bbpp77 podała kolejny trafny argument, dodam tylko że równie dobrze Ty czy córka tez możecie stać się jego ofiarą lub do końca życia możesz patrzeć na czyjes kalectwo lub osierocone dzieci.

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 09 lis 2012, 13:20

Dziewczyny, proszę zerkniecie do działu oczy.

jolantast3
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 532
Rejestracja: 03 sty 2011, 09:39

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: jolantast3 » 09 lis 2012, 17:16

Sabrina ja też mam nie ciekawą sytuacje .Jego kasa to jego ,a maja to moja.Od 4 lat pracuje i jestem
tylko z tego powodu szczęśliwa ,ze nie muszę żebrać ,daj na papierosy czy podpaski.Moja pensja ,to nawet
nie połowa tego co Ty masz swoją kase ,ale i tak jestem szczęśliwa ,bo nie przechodzę już tej gehenny ,że
o każdą zł. muszę prosić .Odzywamy się do siebie ,też sporadycznie ,jak któreś z nas coś potrzebuje
Mój ze swojej kasy ,kupuje jedzenie ,opłaca światło ,gaz ,tv ,opał na zimę i gawno mnie to obchodzi
z kąt on weżmie ,dzieciom obiady opłaca ,książki kupuje do szkoły ,jest na rencie i dorabia ,ma tak robić
żeby starczyło .Ja opłacam mieszkanie ,ale nie dużo ,bo mam dodatek mieszkaniowy,płacę internet z telefonem
i ubieram dzieciaki .Z tym ubieraniem też nie jest tak żle ,bo syn, ten najstarszy chłopakom po kupił fajne
buty markowe na wyprzedaży ,a M dał na kurtki 1300 zł.Ja zrobiłam jakiś czas temu ,tak jak Ullrike
pisze , Lache Na Wszystko .Proszku jak nie kupi to mu nie wypiorę .Też czasami ze swoich pieniędzy
kupuje coś do jedzenia ,ale tylko to, na co ja mam ochotę i dzieciaki
Nawet się Nie Waż ,składać czy prasować mu ciuchy ,jak wypierzesz ,to suche ,piżnij mu na wyro i na tym koniec
Zobaczysz jaka to będzie dla niego Kara ,większa ,jak by obiadu nie zjadł ,bo nie będzie wiedział w co ma się
ubrać .A niech chodzi jak Łach ,to nie Ty będziesz się za niego wstydziła ,tylko On sam ,bo daje ci słowo
że cała wieś wie, że ciebie zdradza ,i nareszcie powiedzą ,że baba zmądrzała i przestała koło niego robić .Ubrał
ciuszki ładne ,czyste ,wyprasowane i na babki heja. O Ty w mordę szarpany ,zero skrupułów Ja taką metodę zastosowałam i działa .Jedz gdzieś na 2trzy dni ,niech myśli ,gdzie jesteś ,zobaczysz jaki będzie zazdrosny
chociaż Tobie na nim nie zależy ,ale będziesz miała tą satysfakcje popatrzeć ,jak się męczy i główkuje
gdzie byłaś i co robiłaś .Powodzenia (yes)

Co do jazdy po pijaku ,jak chcesz to możesz zgłosić na policje ,że o tej godz. kończy prace ,będzie
wsiadał do samochodu ,to za rogiem poczekają na niego ,pewnie i prawo jazdy na jakiś czas zabiorą
Nie namawiam ,ale jest takie wyjście jak bardzo boisz się że może komuś zrobić krzywdę ,albo i sobie
Możesz zadzwonić z zastrzeżonego tel.i powiedzieć że często tego pana widujesz ,jak wsiada do samochodu
pod wpływem alkocholu

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 09 lis 2012, 18:25

Nie mam wplywu na to ze jeździ po pijanemu. Wraca z pracy juz wypity. (thinking Nawet ja by znów stracil prawojazdy to i tak będzie dalej pijany jeżdził. Brak prawka nie jest dla niego problemem.
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”