Dziewczyny bardzo dziekuje za wszystkie rady.
Co do AA to go nie wysle,bo nie zalezy mi juz na tym czy pije kiedys mi zalezało,ale on nie chcial bo twierdzi ze nie jest alkoholikiem. Nie awanturuje sie,pracy nie zawala,a poza tym wszyscy jego koledzy tak piją,wiec zebym nie wydziwiala. Dobrze ze nie jest typem awanturnika,ale czasem swoje z nim przeszlam ja i córka jak sie nachlał

Rozwód nie wchodzi w rachubę bo nic nie zyskam.
Tak czy siak do czasu kiedy córcia nie pojdzie na swoje [ma 19 lat] ja sie nie wyprowadze. Mam 2300 zl dochodu z wynajmu, ale z tego place synowi kredyt 570 zl,ma mi to oddawac ale ciagle ma jakies pilne wydatki,bo albo mu sie auto zepsuje,albo straci prace,teraz wynajal mieszkanie i sie mebluje. Wiem ze mi kiedys odda ale na razie nie ma. Chlopaki za wynajm placą min czasem z 2 miesiecznym opóznieniem bo kiepsko im to idzie,wiec tak naprawde to nie mam stałych miesiecznych dochodów, wiec nie ma szans nawet na wynajm mieszkania za 1000 zl gdzies w okolicy.
Pozostane w domu,mąz bedzie musial z powrotem utrzymywac caly dom. Nie dam ani grosza,ale wiem ze bedzie pieklo co pare dni, bo da mi 100 zl i mysli ze mi to starczy na tydzien.
Dawniej gdy bylo sporo pieniedzy,bralam z kupki ile potrzebowalam,przykąbinowałam coś dla siebie,bo nie mialam jeszcze swoi pieniędzy. Teraz on ma schowane pieniadze i wydziela mi po 100 zl i za kazdym razem jest awantura ze dopiero mi dal i juz nie ma!! Szlak mnie trafi i dla tego kupowalam sporo za swoje zeby nie prosic sie od niego. Nie mam pojecia jak ten problem rozwiazać i to jest następne co mnie cholernie meczy. Powiedzialam wczoraj zeby dal mi 100 zl na zakupy. Dał. Kupilam za 140 zl czyli jego 100 zl moje 40 zl i jak jutro bym potrzebowała np na maslo,mleko albo proszek,to jak mu powiem zeby dal to bedzie awantura bo dal mi dzis,wiec musze kupić za swoje jak nie chce sluchac jego ględzenia. Ciuchy dla siebie kupuje za swoje,witaminy, lekarstwa,ksiazki,paliwo, silownia ,mój zus ,wiec tak naprawde nic mi zostaje z tego najmu.
Mówiłam mu niedawno, zeby miesiecznie dal mi jakąś konkretną kwote. Tyle i tyle na jedzenie,tyle na rachunki,ale on tak nie chce, bo czasem w miesiacu zarobi 7 tys a czasem 2 tys wiec nie moze mi np dawac miesiecznie 3 tys. No nie mam już siły do niego. Teraz moze jest odpowiedna pora zeby to jakoś rozstrzygnąć,bo szlak mnie trafia.
Dwa lata temu mama dala mi 40 tys na remont budynku który teraz wynajmuję. Mąz nie dolozyl nawet zlotówki bo twierdzil ze nie ma,ale teraz łapy wyciąga po te pieniądze. Ten budynek nalezal do tesciowej, miala tam sklep ale zamkneła,przeniosła sie gdzie indziej. Budynek stoi na naszej dzialce,wiec jak odeszla,budynek pozostal. Chciala za niego 50 tys ale powiedzialam jej zeby go sobie wzieła jak chce,bo my nie mamy pieniedzy zeby kupować starą ruinę,wiec stal budynek 3 lata,popadał w ruine. Tesciowa powiedzial,ze w takim razie mozemy go sobie wziąć. Mama mi pomogła go wyremontować,dala 40 tys,zebym miala swój grosz. Poniewaz mialam wyrzuty sumienia,ze to budynek po teściowej,wiec dokladalam sie do zycia,ale juz teraz przestane.
Dziewczyny doradzcie coś jak mam rozwiazać problem finansów,bo co pare dni kłócimy sie o to. Nie mam zadnego pomyslu
