ROZWÓD - jak to przeżyć....?

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
JonaS
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 5542
Rejestracja: 29 cze 2009, 22:09

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: JonaS » 17 gru 2010, 23:24

tygrysica26
jak czytam twojego posta to w wiekszosci tak jakbym czytala o sobie...

ogolnie mysle ze najtrudniejsze jest podjecie decyzji o rozwodzie... jesli juz zlozymy pozew zdecydujemy sie odejsc, to potem damy rade przejsc przez caly ten rozwod...
14.04.2010 - nos
04.03.2011 - implant brody
27.01.2015 - Silimed Maximum 330 HI (wys.11,1 szer.11,1 proj.5,4)
29.07.2015 - lifting szyi
03.02.2020 - korekta powiek górnych
16.01.2023 - plastyka brzucha z liposukcją
26.03.2024 - Vaserlipo 360 +BBL, Liplift
21.03.2025 - face + neck lift
22.09.2025 - plastyka brzucha, lift Mentor SILTEX Round HP Cohesive I, L 350 (11,7 proj. 4,9) P 375 (12, proj 5)

Awatar użytkownika
marryme
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4322
Rejestracja: 07 sie 2007, 06:18
Lokalizacja: ♥ ♥ ♥

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: marryme » 06 sty 2011, 00:33

Tygrysiaca
Pamiętam Twoją historię.Nadal się miotasz biedaczko....niestety nic nie poradzę,bo chyba nie wiedziałabym jak się zachować w Twojej sytuacji. (thinking

To jest najgorsze-nie ma nikogo trzeciego,ale nie ma tez miłości,a w tym wszystkim małe dziecko.Zostać dla dziecka i udawać kochającą rodzinę,w mężu mieć przyjaciela?I czekać i marzyć,że być może gdzieś tam jest wymarzona miłość i wybranek,wielkie porywy serca.Rozstać się z mężem i pozbawić dziecka pełnej rodziny?Kurcze,każde rozwiązanie jest trudne.
Ale myślę,że niech Ci serce podpowiada.
Córka,jeśli obydwoje o to zadbacie,nie powinna być pokrzywdzona,z powody Waszego ewentualnego rozwodu.Lepiej dla dziecka-żyć w spokoju i mieć dochodzącego tatę,niż słuchać awantur.Poza tym wiadomo,że dzieci zawsze wyczuwają chore sytuacje i bardzo je przeżywają.Nie warto fundować im nerwy i zwichrowane dzieciństwo.

Z drugiej strony,powiem szczerze,że z mojego punktu widzenia ZAWSZE jest mi szkoda niszczyć coś,co jest dobre i stanowi fundament życia.
Nie miałam nigdy męża ani dzieci,więc tak sobie piszę hipotetycznie i gdybam,że coś tam bym zrobiła tak czy siak,a potem wiadomo-życie plany burzy......ale obawiałabym się sytuacji,że kolejny facet w moim życiu tak samo okaże się,że jest do dupy i potem kolejny i kolejny.Nie chciałabym spędzić życia na wiecznym próbowaniu.

Niestety,jak na razie tak mam.Nie udało mi się z nikim zbudować trwałego i zdrowego związku,ech...
Czasami wątpię,czy to się zmieni,bo mam już syndrom-nie ten,to inny.
Nie zależy mi na naprawie,leczeniu związku,bo wiem,że być może za rogiem czeka ktoś nowy,lepszy....oczywiście,mówię tu o sytuacji,gdy jest ogólnie ok w związku,ale nie ma tej iskry w oczach,tego żaru.Bo gdy w grę wchodzi, idiotyczne zachowanie faceta,jego gierki,szantaże,itd-to od razu pokazuję drzwi.
Nie wiem czy to dobre..to moje zachowanie. (thinking

Może czasami warto się przemęczyć,przeczekać trudny okres,spuścić z tonu,ustąpić,żeby potem cieszyć się piękną relacją z drugim człowiekiem.Sama nie wiem.
Tyle małżeństw przechodziło różne kryzysy,a teraz,po wielu latach jest istna sielanka.Mówię chociażby o swoim otoczeniu.
Tygrysico,musisz to dobrze przemyśleć i posłuchać siebie.Innej rady nie mam.Słuchaj siebie,to zawsze jest najważniejsze.Trzymam kciuki!
Life is a journey,not a destination.

Awatar użytkownika
JonaS
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 5542
Rejestracja: 29 cze 2009, 22:09

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: JonaS » 06 sty 2011, 01:10

tygrysica26
a jak dlugo juz sie nad tym zastanawiasz? i ile corcia ma latek?

marryme
zgadzam sie z toba (nod nigdy nie wiadmo czy kolejny zwiazek po jakims czasie nie okaze sie "do bani" na poczatku zawsze jest wspaniale potem te gorace uczucia wygasaja i pojawia sie szara rzeczywistosc
14.04.2010 - nos
04.03.2011 - implant brody
27.01.2015 - Silimed Maximum 330 HI (wys.11,1 szer.11,1 proj.5,4)
29.07.2015 - lifting szyi
03.02.2020 - korekta powiek górnych
16.01.2023 - plastyka brzucha z liposukcją
26.03.2024 - Vaserlipo 360 +BBL, Liplift
21.03.2025 - face + neck lift
22.09.2025 - plastyka brzucha, lift Mentor SILTEX Round HP Cohesive I, L 350 (11,7 proj. 4,9) P 375 (12, proj 5)

cytryna88
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 362
Rejestracja: 30 lis 2010, 18:20

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: cytryna88 » 06 sty 2011, 02:53

Jestem córką rozwiedzionych rodziców :) Nie tkwijcie w toksycznych związkach tylko ze względu na dzieci, bo dzieci czują zawsze więcej, niż może się wydawać i rozumieją często więcej, niż ich "dorośli" rodzice. Trzeba porozmawiać z dzieckiem, jak z człowiekiem i rozstać się tak, aby nie traktować dziecka przedmiotowo, nie nastawiać przeciwko np zdradzającemu żonę tatusiowi (bo to żona jest zdradzana, a nie dziecko). Moi rodzice żyją ze sobą lepiej po rozstaniu, niż w trakcie małżeństwa, a kiedy się rozwiedli kamień spadł z serca całej rodzinie (ja miałam 12 lat, mój brat 20). Ich małżeństwo było moją katorgą- ta ciągła napięta sytuacja w domu: nigdy nie wiesz, czy wieczorem znów się nie będą "żarli", nie masz ochoty wracać do takiego domu, nie możesz się skupić, szkoła i nauka nie ma wtedy sensu, bo dobro rodziny zawsze leży wyżej w hierarchii wartości. Jeśli w rodzinie nikt nie może zaznać spokoju, ukojenia, to znaczy, że coś należy zmienić. Przeciąganie takiej chorej sytuacji latami... Jest bezsensowne- szkoda na to życia, jest za krótkie. Co do samych rodziców: życie świetnie im się poukładało, zaczęli się spełniać. Tata spotykał się z wieloma kobietami, mama stała się gorącą 45-tką i również spotykała się z wieloma fascynującymi, młodymi facetami :) Żyć nie umierać! Więc dziewczyny podejmujcie czasem radykalne środki, bo wasze życie może się zmienić nie do poznania. To jest za*ebiście ciężka praca, ale warto. Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia!

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: bluebeleczka » 06 sty 2011, 20:19

tygrysica
tak na szybko, moj rachunek sumenia po rozstaniu.
niedlugo bedzie roczek.
1. poczatek byl ciezki z dwoch powodow- organzacja zycia i wyrzuty sumiena w stosunku do dzeci i tu sprostowanie.
moj 10-letni synek wiedzial co sie z nami dzieje, przeprowadzilismy szczera rozmowe i to co on nam powiedzial
" tatus nie musi z nami mieszkac ale jak sie klocicie to ja sie boje, wiec sie juz nie kloccie"
2. moj maz jest o niebo lepszym ojcem, codziennie zabiera i odbiera ich ze szkoly.
3. spedza z nimi wiekszosc weekendow, zawozi dzieci na pilke nozzna i balet.
4. zyskalismy troche izolacji od siebie i zle emocje nie sa juz takie silne.
5. zyskalismy perspektywe i widzimy co w naszym zwiaku bylo nie tak.
6. widze jak moj maz sie stara i jak mu zalezy, kiedys bylam kompletnie slepa lub on niewiele robil?
7. w koncu jestem pania siebie, kazde z nad dorasta i poznaje siebie, pzez dlugi czas naszego malzenstwa nie zajmowalismy sie swoimi potrzebami.
genealnie moge powiedziec ze moj maz (wciaz separacja) zyskuje duzo wiecej w moich oczach teraz niz podczas naszego malzenstwa.
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

Awatar użytkownika
ullrike
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3704
Rejestracja: 01 cze 2006, 08:41

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: ullrike » 06 sty 2011, 21:21

Wszystko fajnie ,ale do rozwodu tak samo jak i do wspolnego zycia potrzeba jest ludzi z klasa.
Najczesciej niestety jest tak ze ludzie odchodza od siebie obrazeni,znam takiego durnia ktory nawet dzien dobry nie powie swojej bylej zonie.Tylko odwraca sie plecami.
I jesli ma sie takiego osobnika to rozwod niewiele zmienia,bo dalej sie trzeba szarpac
Trafi ci sie na taki zakapior/zakapiorka (bo i pan to dotyczy) ,ktory bedzie czul sie skrzywdzony/a .Bo mu zycie zmarnowalas i zamiast skupic sie na budowaniu swojej nowej lepszej przyszlosci caly czas bedzie sie mscil ,manifestowal,robil na zlosc .Nie lozyl na dzieci ,podjudzal i buntowal.
Czytalyscie wywiad na onecie z pania Korzeniowska? tez pokrzywdzona....chociaz juz nie placze.
http://zyciegwiazd.onet.pl/1634705,1,ag ... wiady.html" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: szpaczek » 09 sty 2011, 22:00

A ja dzisiaj po tylu latach pierwszy raz spotkałam obecną żonę mojego byłego męża i wiecie co....... kocham takie spotkania , pomimo że kilka ładnych lat młodsza niż ja to przy niej poczułam się jak gwiazda nebeska (giggle
WYZNANIE EX-DZIEWICY
Diabłu dam miłą chwileczkę
By zaś odpust zjednać
Panu Bogu świeczkę
Mnie już niepotrzebna
Jonasz Kofta

Awatar użytkownika
nesia
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3812
Rejestracja: 29 gru 2006, 12:47

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: nesia » 10 sty 2011, 09:06

I super się słucha takie spostrzeżenia (yes) (makeup
23.02.07 - ;)

Uroda to weksel honorowany na całym świecie za okazaniem.
Giacomo Casanova

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: szpaczek » 10 sty 2011, 22:40

kiedy np zobaczysz ją w dresach nie wymalowaną itd.
no tyle że ona była wypacykoowana bo wiedziała że ma mi przywieść syna a ja byłam zaskoczona sytuacją
WYZNANIE EX-DZIEWICY
Diabłu dam miłą chwileczkę
By zaś odpust zjednać
Panu Bogu świeczkę
Mnie już niepotrzebna
Jonasz Kofta

Awatar użytkownika
nesia
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3812
Rejestracja: 29 gru 2006, 12:47

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: nesia » 11 sty 2011, 09:06

szpaczek pisze:
kiedy np zobaczysz ją w dresach nie wymalowaną itd.
no tyle że ona była wypacykoowana bo wiedziała że ma mi przywieść syna a ja byłam zaskoczona sytuacją
No, taki widok jest bezcenny (yes) (rire NIe przemknęła Ci w tym czasie "widzenia" myśl, iż szkoda, że Twój były Was nie widzi? (makeup
23.02.07 - ;)

Uroda to weksel honorowany na całym świecie za okazaniem.
Giacomo Casanova

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”