Mam koleżankę,która ma dwie pociechy,ale szczerze przyznaje,że nie lubi dzieci.Swoje kocha,wiadomo-ale obcych nie toleruje.
Maja
Wcale Ci się nie dziwę,ja mam dużą awersję do pracy z ludźmi.
Marzy mi się jakiś wolny zawód,taki,żebym nie musiała za dużo przebywać z obcymi ludźmi.
O dzieciach nawet nie wspomnę,wolałabym umrzeć niż pracować np. w przedszkolu czy żłobku.
Dzisiaj z samego rana,miałam ,,nieprzyjemną'' sytuację.
Zadzwoniła do mnie kuzynka,żeby pochwalić się,że jest w ciąży.
Ok,super,pięknie...
Złożyłam jej gratulacje,zapytałam o samopoczucie i takie tam grzecznościowe formułki.
A ta mi odpala-a ty kiedy się postarasz o swoje?
Jeju,co kogo interesuje co robię z moimi jajnikami?!!!!!!
Skoro ona chce mieć rodzinę,to fajnie,ale niech nie mierzy wszystkich swoja miarą.
Do tego jeszcze mi przysrała-skończysz jak P.
A P.to jest nasz wspólny znajomy...facet dorobił się niezłego majątku,jest przedsiębiorcą.
Ale rodziny nie założył,jest kawalerem korzystającym w pełni z życia.
Nie wiem,chyba ją to boli...hahahha






