w sumie to mam to od dawna tylko niedawno zauwazylam
jako dzieciak powroty z wakacji do domu rodzinnego zaczynalam od przegladu lodowki w poszukiwaniu nowych rzeczy, ciotkom pomagalam nosic polmiski z kuchni na stol, bo moze przy okazji zerkne co maja w lodowce i wogole naokolo w sloikach i miejscach z zywnoscia. ostatnio zlapalam sie u psiapsiolki na tym, ze zapytana na co mam ochote odpowiedzialam "a moge Ci zajrzec do lodowkii?" i zdaje sie ze to nie bylo pierwszy raz
stopien napelnienia zoladka nie ma znaczenia. nie chodzi o wyjadanie, chodzi i patrzenie co tam jest. chociaz nie pogardze jesli moge poprobowac rzeczy, ktorych nie znam
wypatruje zawsze malych sloiczkow z pesto, innymi ajwarami, szukam rzeczy ktore sa rozne zaleznie od pochodzenia czy producenta, rzeczy, ktorych nie znam, albo znam ale dawno nie uzywalam.
kradne ludziom kawalek duszy patrzac czym sie zywia ...
pokaz mi swoja lodowke a powiem Ci kim jestes





