Chyba już po "zabawie". Obraził się chyba po tych moich żartach i to na amen. Totalna olewka - nie odpisuje na maile, nawet żeby wyrazić swoje "uczucia" słowami "ale z ciebie idiotka", czy coś w tym stylu. Nic, zero!!!!!
Napisałm mu że nawet tęsknie za nim i za dziwnymi z nim rozmowami. I co? I pstro. Myślę, że albo już tam bajeruje jakąś nową gęś (bo trzeba być gęsią żeby się na to nabrać) albo przeciwnie - został wyleczony z ochoty na biurowe flirty na długi czas
powoli zaczynałam się już czuć jak prześladowca, kiedy prowokacyjnie mu napisałam, że musi coś odpisać zanim zacznę go prowokować wysyłaniem obscenicznych fotek:) I co? NIC!!!!!
Nie widujemy się juz wcale bo nam nie po drodze a wymyślac pretekstów nie będę.
Czas najwyższy naprawdę dać sobie spokój, bo z kilku moich maili - wszystkie bez odpowiedzi - to już zaczynała wyzierać desperacja. Równie dobrze mogłabym napisać "zerżnij mnie wreszcie " - sorki dla wraźliwych...
Nie wiem czy ma mnie w d....użym poważaniu czy są jakieś tam emocje - w sensie wściekłość, ale wiem że nic z tego nie będzie. Musiałby stać się cud, a sama nie wiem nawet czy az tak bardzo tego cudu potrzebuję