Na szczęście ja tam nie mieszkam. Wiecie, chociaż dotknęła mnie do żywego nazywając mnie kawałkiem dupy, i że umiem się tylko pierd... jak królik i ze mam wypierd... to jakoś to zniosę...

Bolą takie słowa, tym bardziej, że uważałam ją za przyjaciółkę. Ale ona była cwana i żyje wg zasady, że wrogów trzeba trzymać blisko, a ja stałam się wrogiem nr 1, bo Łukasz mnie pokochał...
Ch... ze mną, ja jestem obca. Ale nie mogę patrzeć na krzywdę Łukasza. Nie dość, że nigdy nie zaznał nic dobrego od rodziców to teraz przeprasza mnie ze łzami w oczach za matkę. A to nie jego wina, rodziców się nie wybiera. Łukasz strasznie to przeżył. Że jego matka taka zazdrosna, wredna, okrutna... Dodam, że ona nigdy nie przeklnęła i nawet głosu nie podniosła, a jak nazwała mnie kawałkiem dupy (oczywiście nie wprost, bo na to nie miała odwagi, ale usłyszałam) to zaraz poleciałam do niej, że chyba się przesłyszałam. A ona zaczęła mnie wyzywać, tak po prostu, z marszu, od najgorszych

Najpierw kazała mi się wynosić, a za chwilę rozkazała usiąść. Cała w nerwach usiadłam i staram się jej wytłumaczyć, że syna traci, bo jest zimna jak ryba i zawsze chce tylko rządzić, nigdy nie słucha i stąd problemy, że nie ja jestem winna, że ja jeszcze cały czas próbuję to ratować. A ona walnęła na to z całej siły pięścią w stół, szklanka spadła i kazała mi wypierd... Bo zjechała mnie z gównem, ale nie miała co powiedzieć na prawdę, która boli i ona wie, że mam rację, ale nie przypuszczała, że ktokolwiek powie jej to prosto w oczy. Dalej kłótnia przeniosła się na dół. Były i inne wyzwiska. Powiedziała, że pierd... się jak króliki. A wiecie dlaczego? Bo drzwi do pokoju są zamknięte!!! I za każdym razem to znak dla niej, że seks uprawiamy. No więc wychodzi na to, że na okrągło. Ta kobieta nie rozumie, że drzwi zamknięte, bo chodzę sobie w dresie albo gramy, albo tv, albo po prostu siedzimy sobie na kanapie. Nie, od razu się pieprzy... Tak powiedziała. A właściwie wykrzyczała plując mnie przy tym, takiej furii dostała.
Dzisiaj powiedziała, że dopóki Łukasz nie zmieni swojego stosunku do niej (czyt. nie będzie na jej usługach) to nie chce mnie widzieć w swoim domu. Tylko że ja tam już nie chcę być. Łukasz na to, że się wyprowadza. Ale dostała piany. Teraz wszystkim będzie gadać, że rodzice harowali na niego całe życie, a on idzie za taką, co tylko gacie ściąga. Zresztą, fajnie ocenia swojego syna. Poza tym wszystko, co Łukasz ma cennego, jest jego. Sam zapracował, bo nigdy się nie prosił o żadna pomoc.
Dlatego mu tak ciężko... Bo dusi w sobie.... A ja muszę olewać to, co usłyszałam od bliskiej mi (tak sądziłam) osoby i być silna dla niego. żeby nie widział, że tak strasznie cierpię

Bo będzie jeszcze większy rozłam w rodzinie... No i jego będzie to tak bardzo bolało.
Może za jakiś czas dopiszę Wam resztę tej historii.
Dzisiaj koło 23 będzie CD wojny. Tym razem będzie gorzej, bo Łukasz będzie sam z tymi gadzinami i będą go ranić na wszystkie sposoby. Trzymajcie kciuki
PS Dodam, że charakterek to ja mam. Potrafię być wredna i nieprzyjemna, pyskata, żeby nie powiedzieć chamska. Ale nie u Łukasza w domu ani w stosunku do niego, ani jego rodziców nic takiego nie miało miejsca. Oni nie mają żadnych podstaw, żeby mnie nie lubić, a co dopiero tak znieważać. odnosiłam się do nich z szacunkiem i uśmiechem na twarzy. Byli dla mnie prawie jak rodzina już. Cieszyłam się ich akceptacją i szacunkiem. A okazało się, że to tylko gra i czekała jego matka na moment, kiedy zaatakować. I wybrała taki, kiedy byłam najbardziej bezbronna... Najlepsze jest to, że ona cały czas jest święcie przekonana, że ma rację a ja jestem DIABŁEM, który zabiera jej syna. Prawda za bardzo ją boli.
Dr Kubasik 20.11.09. McGhan 275 cc.