Muflon, jedz do Anglii, Hiszpanii, Wloch, Portugalii czy gdziekolwiek, Polakow spotkasz wszedzie, to przy odrobinie szczescia nie bedzie bariery jezykowej, haha!
No dobrze mi to wytlumaczylas z ta mentalnoscia kolonialna. Juz sie dziewczynom na watku dla 30tek pozalilam, jak ze mnie bratowa probuje "wyciagac".
Zapalny region to rzeczywiscie jest, nie ma co sie oklamywac. Choc mysle, ze w Stanach zagrozenie jest nawet wieksze, wiec nie jest to powod, aby rezygnowac. Nie jestem ignorantka, ktora sie zatrzymuje wylacznie w drogich dyskotekach zeby zadawac tonu, a tam zagrozenie jest najwieksze.
Zdaje sobie doskonale, ze moj pomysl nie jest dla ludzi myslacych w tradycyjnych standardach, ale mam nadzieje, ze to jeszcze nie wariactwo wybierac sie z malym dzieckiem tak daleko. Zwlaszcza, ze bede miala oparcie w mezu.
Ach, na dluzszych wakacjach w Indonezji juz bylam (dwa miesiace, ne wiecej nie daja wizy). Ludzie, ktorych spotkalam, bardzo pokojowi i mili. Zaskakujaco. No i prosci oczywiscie. Tacy prosci, ze w niedlugim czasie nauczylam sie z nimi rozmawiac w ich jezyku, bo wiedzialam juz, o co beda pytac. Nauczylam sie odpowiedzi na pamiec
Babina, piekne masz hobby! A z Portugalia to uwazam jest super pomysl.