Jesli sa pary mieszane a rodzina zyje na stale, np jak moja siora maz francuz, stałe zycie we Fr. to niech dziecko uczy sie "swojego ojczystego" czyli tam gdzie zyje,bedzie mu duzo latwiej. Fakt faktem polski tez powinno znac,chocby duzo pozniej.My wiadomo,bedziemy mowic do dziecka po polsku bo oboje jestesmy polakami,i nie wyobrazam sobie zmezem mowic po angielsku,chociaz moze powinnismy ?...
Ja z tymi wozkami to normalnie myslalam,ze tylko ja jestem taka szalona ale dobrze wiedziec,ze sa inni

Potrafie do teraz ogladac sie za innymi wozkami w centrum.
Misia ja ci odradzam quinny;polecialam na marke,i ze to taki swietny wozek ale wg mnie nieprawda,bardoz sie zawiodlam:
Jego wady:
OKROPNIE CIEZKI-nie zniesiesz go sama ze schodow
ledwo miesci sie w bagazniku
ciezko sie prowadzi
ma tylne kola rozstawione tak szeroko jak traktor,ze zapomnij,ze w sklepach czy w innych waskich przejsciach przejedziesz.Albo w autobusie

no idea!( i ciagle musialam patrzec na boki jak bylo duzo ludzi czy kogos tymi kolami nie najezdzam...) Ja sie go pozbylam, moja kumpela go zakupila,i jak idziemy razem po centrum handlowym to ja czuje ulge,bo zmieszcze sie wszedzie a ona musi naokolo obchodzic z tym wozkiem przez pol sklepu(pamietam to...

) bo wiekszosc sklepowych przejsc jest dla wozka neidostepne

SZczerze-nie polecam!
Polecam jak juz quinny,to ZAP,jest duzo mniejszy,lzejszy,wezszy,i... ladniejszy. Kiedys go sobie kupie.
Naprawde juz wiem,ze nie ma co kupowac wozkow ze wzgledu na metke.