I jak dla mnie, to bez sensu jest to, że duży odsetek studentów, np. medycyny jest na studiach właśnie ze względu na to, że od gimnazjum skupia się na biologii, chemii a potem już nie sprawia mu to takiej frajdy, no ale nie pójdzie przecież na studia humanistyczne, bo nie ma na maturze odpowiednich przedmiotów - i tkwi na tych studiach, choć już nie ma na nie ochoty i kompletnie nie widzi się jako pracownik medyczny.viriel pisze:Wogole jest przeciez teraz tak ze te decyzji o przyszlosci tak naprawde mlody czlowiek musi dokonac juz wstepnie po skonczeniu gimnazjum- gdy wybiera profil klasy w liceum, bo od profilu zalezy jakie przedmioty bedzie mial rozszerzone i ktore tym samym bedzie mu latwiej zdac na maturze w tym zakresie. A znowoz o przemiotow zdawanych na maturze zalezy przeciez to na jakie studia mozemy aplikowac.
Ciezkie decyzje do pojecia w tak mlodym wieku. Malo kto o dziecka wie np. ze chce zostac pośrednikiem w obrocie nieruchomościami, audytorem albo np. specjalista w dziedzinie prawa spolek handlowych
Gdyby więcej powstawało prywatnych uczelni w ogóle, i na kierunki ścisłe, byłoby o wiele lepiej. Chodzi mi o to, że osoba z maturą humanistyczną miałaby szansę studiować i wykształcić się na świetnego np. informatyka, biologa - bo studiowaliby to, co chcą a nie to, co muszą, bo obrali taką ścieżkę lata temu. I bardziej by im zależało, bo na te studia sami by zapracowali, no i zdecydowali się na nie nie w wieku lat 15, ale 20/25/30 - no w wieku dojrzalszym.
Może za dużo bym chciała, ale najwyższy czas zmienić obraz studiów na uczelniach prywatnych, dać im trochę więcej miejsca obok tych państwowych i zacząć myśleć o tym, że przyszłość nie leży w państwowych, źle zarządzanych, tylko w prywatnych, gdzie są pieniądze na wyremontowane sale, na świetne grono nauczycieli, na prenumerowane odpowiednio do kierunku czasopisma, na stypendia a nawet tak małe rzeczy, jak pendrive'y ze wszystkimi dokumentami kiedykolwiek potrzebnymi na studiach. I że te uczelnie kształcą ludzi, którzy chcą studiować i pracują na te studia, a nie ludzi, którzy (jak powszechnie jest zarzucane przez osoby, które nigdy takiej uczelni nie widziały) są rozpieszczeni, kupują sobie egzaminy i ogólnie tytuł.









