A czy ja napisałam że matki z dziećmi są najważniejsze i że są pępkiem świata? Nie i wcale tak nie uważam, szanuje to że ktoś może nie lubić dzieci , ja też ich nie lubiłam i szczerze powiedziawszy to dalej mnie denerwują, prócz mojej córeczki oczywiście. Ja nie planowałam tej ciąży, trafiło mnie w najmniej odpowiednim momencie i z najgorszym kandydatem na ojca jakiego sobie wyobrazić można. Uważałam,że to koniec mojego życia, które tak kochałam, koniec mojego świata, wszystko co kocham robić się skończy wraz z rosnącym brzuchem. Głupio mi teraz jak o tym pomyślę ale ja nienawidziłam swojego dziecka, nikomu o tym nie mówiłam ale tak było. To okrutne co teraz napiszę ale uważałam że jest to taki pasożyt niszczący mnie od środka, niszczący moje życie. Teraz jak o tym pomyślę to mam ochotę wystrzelać się po pysku ale tak było. A jednak nie mogłam usunąć bo wiedziałam że to maleńkie "coś" ma bijące serduszko, żyje we mnie życiem które ja mu dałam, ja go "stworzyłam"
Czy wiecie jak wygląda aborcja? Wystarczy pooglądać np na YT ale jest to gorszy widok od koszmaru... taki kilkutygodniowy płód wygląda jak człowiek, ma ręce, nogi palce i wszystko tylko że takie minimalne. To czy ktoś zdecyduje się na aborcję to zależy od niego samego, ale ja bym tego nie zrobiła choćbym miała jeszcze 10 razy być w ciąży, a nie chcę już więcej dzieci. Z resztą nie ważne, to tak jak pisałam temat rzeka i zresztą drażliwy dla mnie.
Swoje dziecko zaczęłam akceptować jak po raz pierwszy poszłam na USG w 16 tygodniu. Pamiętam jak wpatrzyłam się w mały ruchomy punkcik myśląc że to właśnie moje dziecko, dopiero jak oddaliłam wzrok zobaczyłam że to jego serce, a cały kształt dziecka był bardzo wyraźny, Wzruszyłam się wtedy bo nie spodziewałam się że tak to może wyglądać. Potem jak zaczęłam czuć ruchy dziecka i w ogóle to wszystko, sprawiło,że zaczęłam je kochać. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niej, jest największym szczęściem i radością jakie mnie spotkały. Pomimo,że czasem mam dość i jest mi ciężko, ale nie chciałabym żeby było inaczej...
No i wcale nie wyglądam gorzej niż przed ciążą, wróciłam do swoje wagi, brzuch też mam płaski jak deseczka, jedyne co mi ucierpiało to cyce, już nie są jędrne i całe pokryte rozstępami, no ale tym się nie martwię bo od czego są operacje
