życie po 30-stce :)

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 19 cze 2009, 22:48

Samanta, Sabrina, Szpaczek, mam to samo. Większość moich przyjaciółek mnie zdradziła. Od lat mam tylko znajome.
Sabrina, dzięki za link i cytat, przetrawię to później. Teraz cd, bo bluebeleczka czeka .
.......................................
Gdy wróciłam wtedy z K na dole spotkałam swoją córeczkę, szła do szkoły, podbiegła do mnie bez słowa, przytuliła się i wyszeptała "mamo, nie odchodź, przecież wiesz, że tato bardzo cię kocha, on wtedy w X był bardzo chory, ale teraz jest już zdrowy". Odwróciła się ze łzami w oczach, a ja skamieniałam. "Boże, skąd ona to wie, co ona wie, przecież miała wtedy 12 lat, to takie małe dziecko".Stałam tak za nią i patrzyłam i uświadomiłam sobie, że ona ma teraz 14 lat, już 14 lat.
Na ołowianych nogach podeszłam do naszego mieszkania, a tu następna niespodzianka.Drzwi otworzył mi mój mąż.Stał w oknie i widział jak się witałam z córką.Stał teraz w drzwiach, brudny, nie golony od dawna, wynędzniały, taki jakiś złachmaniomny szkielet.Wrak człowieka. "Dzięki Bogu, że wróciłaś, modliłem się całymi dniami do Matki Boskiej i wysłuchała mnie" i objął mnie z płaczem.
Stałam obojętnie, pozwalałam się obejmować, ale nic nie czułam, ani radości, ani smutku.Kompletnie nic.

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: bbpp77 » 19 cze 2009, 23:34

twarda sztuka z Ciebie rysiabe... podziwiam zadaniowe podejście do życia w tak emocjonalnych sprawach...

Natomiast zupełnie nie mogę zgodzić z tym co pisze sabrina. I absolutnie nie chcę Cię sabrino urazić, ale nie do przyjęcia jest dla mnie taki tok rozumowania.
To o czym piszesz kojarzy mi się tylko z maltretowanymi żonami, które zamiast widzieć się jako ofiarę, na wszelkie sposoby tłumaczą sobie zachowanie swoich katów i żyją z poczuciem winy całe posiniaczone. Bo zupa była za słona....
Znosić upokorzenia w imię tego, ze w poprzednim wcieleniu byłam być może gangsterem.... dla mnie to śmieszne.
Wyrządzona mi krzywda była dla mnie takim darem, że duzo bym dała by go komuś oddać.
Stałam się innym, gorszym człowiekiem. Wszystkie moje ideały i autorytety, wszystko w co wierzyłam spadło nagle z piedestału. Stałam się człowiekiem twardszym, takim, którego trudniej skrzywdzić bo ma wokół siebie skorupę obojętności. A ja lubiłam tę dziewczęcą naiwność, ufałam ludziom, byłam wesoła, wierzyłam w swoje ideały, lubiłam taką siebie i było mi z tym bardzo dobrze a nagle ktoś lub coś mnie z tego obdarło... Ot i mój dar....
Człowiek umie wybaczyć ale nie umie zapomnieć....
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 19 cze 2009, 23:42

Muszę skracać swoje posty bo napisałam dlugi to mi wcięlo. Już po raz trzeci dzisiejszego dnia.
c.d.
W końcu jakoś wyswobodziłam się z jego objęć i usiadłam, zdjęłam buty i oznajmiłam, ze chcę rozwodu, mam pozew i zaraz idę do adwokata i chcę by się wyprowadził, najlepiej już dziś.

Zbladł, skamieniał i wybuchnął "Nigdy, przenigdy się nie zgodzę na rozwód.Żaden sędzia nie da ci w tej sytuacji rozwodu, a jeśli jakimś cudem go sobie załatwisz, to i tak pójdę za tobą.Nigdy się od ciebie nie wyprowadzę, będziesz musiała usunąć mnie siłą, a i tak wrócę, położę się na wycieraczce i będę tam spał jak pies. Niech sobie ludzie myślą, co chcą.A jak stąd uciekniesz, to i tak pójdę za tobą, wszędzie cię znajdę i też położę się tam na wycieraczce.Nie uwolnisz się ode mnie, chyba, że mnie zabijesz. Nie chcesz mnie za męża, to miej mnie za służącego, za lokaja, za mebel za psa. ale ja nie odejdę. Pójdę za tobą wszędzie jak ten pies."

Słuchałam w milczeniu, nie robiło to na mnie wrażenia, chociaż widziałam, że mówi serio.
W końcu wytoczył armatę :"Pomyśl o dziecku. Widziałaś ją? widziałaś?widziałaś jak ona wygląda?My się tu szarpiemy, a ona co temu winna?"
No i tym mnie zatrzymał, wyjęłam pozew i podarłam go na drobne kawałki.
Rzucił się z uściskami. Zastopowałam go i powiedziałam lodowatym tonem: "Zostanę z tobą, do czasu, gdy córka dorośnie, ale nigdy, przenigdy nie waż się mnie dotknąć. Jesteś dla mnie jak ten oślizły wąż. Brzydzę się tobą, brzydzę się twojego dotyku, brzydzę się twoich rąk, brzydzę się twoich pocałunków i kłamliwych, fałszywych słów.Możesz się dalej lizać z tą swoją dziwką, ale już nie ze mną.A tu masz te kartki od swojej kochanki,już mi nie będą potrzebne do rozwodu".I oddałam mu oryginały jej listów. Podarł je na strzępy, zaczął walić głową o ścianę i przysięgąć, że to nie była żadna kochanka, tylko dobra koleżanka, taka przyjaciółka od serca, a te listy pisała tak, "bo to głupia baba, ona do wszystkich tak pisze, znasz ją, ona jest głupia, ona tak sobie dla żartu pisze".
Do dziś pamiętam tę naszą rozmowę.
Wysłuchałam obojętnie i....uwierzyłam mu. Był tak przekonywujący.... To nie znaczy, że odtajałam. Nadal byłam zimna jak góra lodowa.Kazałam mu wejść do wanny i odmoczyć się z tej góry brudu, a sama zajęłam się szykowaniem obiadu.
Ale szybko odtajałam (chyba podświadomie chciałam odtajać), weszłam do łazienki zapytać czy umyć mu plecy. Ucieszył się."tak, tak, umyj mi". Usiadłam na wannie, pogłaskałam go po głowie i tak jakoś ze smutkiem powiedziałam, że wszystko wskazywało na to, że się bzykał z obcą babą.Wtedy wyznał mi, ze tak ale nie z "Marzenką" tylko z "ELą".Trzy razy ,podczas wyjazdów do Warszawy . To moja przyjaciółka ze studiów. Ach tak, bąknęłam.Nawet zażartowałam, że no, no noo...kto by pomyślał.
Wyszłam z łazienki, wyjęłam wszystkie prochy jakie były w apteczce, a było tego trochę, połknęłam i położyłam się spać.Już nie pisałam listu pożegnalnego.

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: bbpp77 » 19 cze 2009, 23:47

rysiabe pisze:
Usiadłam na wannie, pogłaskałam go po głowie i tak jakoś ze smutkiem powiedziałam, że wszystko wskazywało na to, że się bzykał z obcą babą.Wtedy wyznał mi, ze tak ale nie z "Marzenką" tylko z "ELą".Trzy razy ,podczas wyjazdów do Warszawy .
że tak powiem..... witki mi opadły.... :-o
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: majamajamaja » 19 cze 2009, 23:55

Mnie sie wydaje, ze Sabrina w ten sposob probuje podsunac jeden ze sposobow, w jaki mozna sobie poradzic z dreczacymi myslami po jakiejkolwiek traumie... to nie jest wezwanie do tego, zeby w tym trwac. To dwie inne sprawy. Kazdy zdrowo funkcjonujacy czlowiek bedzie staral sie z takiej sytuacji wyzwolic. Ale to, co pozostaje, to wielka gorycz, mimo wszystko.

Natomiast co do ostroznosci w kontaktach z ludzmi, nie nawiazywaniu od razu zazylych przyjazni, bo tak zrozumialam to, ze Szpaczek nie lubi ludzi, to chyba jednak okreslenie na wyrost, co? Nie lubic ludzi, to znaczy byc dla mnie nieprzystosowanym do zycia w spoleczenstwie. To jest asocjalne.

Moj post wyszedl w czasie, kiedy Rysia "wyslala" swoj. To, co na gorze, bylo skierowane do bbpp77.

Ale Rysia, jej, nie wiem co napisac, chyba tylko tyle, ze to potworne...
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Awatar użytkownika
nefertari
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4427
Rejestracja: 19 lis 2008, 08:22

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: nefertari » 19 cze 2009, 23:57

bosze ależ historia.... musiałam nadrobić kilka stron, ale warto było :) niesamowita historia... i ten ksiądz.... qurcze ale Ty przeszłaś.... biedactwo....
na starcie: 75A na mecie: 70F dzięki anatomicznym mentorom 440 cc styczeń 2009

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: bbpp77 » 20 cze 2009, 00:01

majamajamaja pisze:Mnie sie wydaje, ze Sabrina w ten sposob probuje podsunac jeden ze sposobow, w jaki mozna sobie poradzic z dreczacymi myslami po jakiejkolwiek traumie... to nie jest wezwanie do tego, zeby w tym trwac.
Oczywiście masz rację, pewnie jest to jakis sposób tyle, ze dla mnie akurat nie do zaakceptowania... i w swoim poście wyraziłam swoje subiektywne odczucie na ten temat.
majamajamaja pisze:Natomiast co do ostroznosci w kontaktach z ludzmi, nie nawiazywaniu od razu zazylych przyjazni, bo tak zrozumialam to, ze Szpaczek nie lubi ludzi, to chyba jednak okreslenie na wyrost, co? Nie lubic ludzi, to znaczy byc dla mnie nieprzystosowanym do zycia w spoleczenstwie. To jest asocjalne.
I tu sie zgadzam z Tobą w 100%. Ja też jestem zdystansowana w stosunku do ludzi a jednak daleka jestem od stwierdzenia, że ich nie lubię.
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

Awatar użytkownika
nefertari
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4427
Rejestracja: 19 lis 2008, 08:22

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: nefertari » 20 cze 2009, 00:05

ja nie lubię tylko pewnych zachowań ludzi... na przykład jak chodzą całym chodnikiem, że ani ich wyminąć... a jak się człowiek spieszy to masakra...
na starcie: 75A na mecie: 70F dzięki anatomicznym mentorom 440 cc styczeń 2009

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: szpaczek » 20 cze 2009, 00:06

A ja ich jednak nie lubię :-? i zdecydowanie tak to widzę , widocznie inaczej rozumiemy to zdanie.
WYZNANIE EX-DZIEWICY
Diabłu dam miłą chwileczkę
By zaś odpust zjednać
Panu Bogu świeczkę
Mnie już niepotrzebna
Jonasz Kofta

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: bbpp77 » 20 cze 2009, 00:12

moim zdaniem to Ty ich szpaczku lubisz... tylko selektywnie... jak większość z nas.... pacjentów lubisz ale już kierowców, którzy nie potrafią z drugiego pasa wjechać na rondo juz nie... :-) :doubt:
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”