Cześc dziewczyny, myśle ze to jest odpowiednie miejsce zeby się wyżalić. Czuje się okropnie, ledwo widze co pisze, bo caly czas rycze popijajac redd'sa.
Jestem, a właściwie byłam z chlopakiem ponad 3 lata. Był moja pierwsza prawdziwa miloscia. Ja studiuje w Polsce on pracuje za granica. Widywalismy sie dosyc czesto jak na ta sytuacje, mniej wiecej co 2,3 tygodnie. BYlo dobrze, chociaz od mniej wiecej od pol roku cos sie psulo pomalu. Na poczatku lutego mialam miec opercje zmniejszania piersi. 2 dni przed zabiegiem, ze tak powiem zostalam "przekupiona" znaczna kwota pieniedzy przez mojego tate, ktory blagal mnie zebym zrezygnowala chwilowo z tego zabiegu. Mamy razem pojechac do specjalistow od terapi hormonalnej, żeby sprawdzic czy duze piersi nie sa wynikiem jakis zaburzen, a w ostatecznosci wybrac najlepszego chirurga plastycznego i zrobic operacje na wakacje. Zgodziłam się, bo wtedy sama bardzo bałam się zabiegu i stwierdziłam ze moze tak faktycznie bedzie lepiej.
Za otrzymane pieniadze zakupilam wycieczke dla mnie i mojego chlopaka

, myslac ze wspolny wyjazd cos zmieni. Nie zminilo sie nic, Owszem na poczatktu byl kochany, ale pozniej zaczal mnie olewac. w sumie nie wiem czy mozna nazwac to olewaniem, w kazdym razie nie przytulal mnie, malo ze soba rozmawialismy, bylo tak nijak. Potem jak wrocilismy do jego domu bylo jeszcze gorzej, wymienialismy kilka zdan w ciagu dnia

, mi bylo smutno, myslalam ze zainteresuje sie moim samopoczuciem, na pewno widzial ze jest mi przykro, ale zlał to calkowicie. Na lotnisku pozegnal mnie calujac na pozegnianie w policzek, mowiac powodzenia. Było to wczoraj

:(:(. WIeczorem napisałam mu sms w ktorym napisalam ze chcialabym to wszystko naprawic, ze obydwoje musimy sie postarac, i zaalam pytanie czy jemu jeszcze zalezy.... nie odpisał do tej pory...... Jakos sie trzymalam caly dzien, ale wieczorem mialam isc z koleznkami na jakies disco potanczyc, rozerwac sie. Zaczelam przymierzac ciuchy, oczywiscie nic nie lezy, cycki wylaza bokami. To mnie dobiło juz calkowicie, zaczelam plakac i do tej pory nie moge przestaqc. Nie wiem co sioe ze mna dzieje, jestem smutna od 6 miesiecy, unikam ludzi. Jak cos robie to tylko dlatego ze musze. Nie mam na nic ochoty. Nie potrafie sie szczerze smiac, jak juz to taki wymuszony cichy smiech. Ostatnio kolega mnie podsumowal, że jak wypije to usmiech od ucha o ucha a normalnie to jestem smutna, malo co sie odzywam. Ja juz tak nie moge

:( Co jest ze mna ? to jakas depresja czy co? Moze to, ze jestem taka malo rozrywkowa malo kontaktowa zniechecilo JEGO??
Napisalam to, troche mi lepiej, normalnie to trzymalabym to w sobie, teraz pisze to publicznie, juz nie płacze, siedze zrezygnowana i zdolowana. Zaraz otworze kolejnego redsa, w koncu jestem fajna tylko wtedy jak wypije bigboul ,
świetnie znowu zaczelam ryczec,dziewczyny NIE MAM JUZ SIŁY NA NIC!!!