. No to przyniesli,wylozyli na stol,nasze wszytsko poszlo a oni nic nie otwarli swojego tylko sok,ktory sobie nalali nie nam :o zapakowali wszystko i przed wyjsciem zabrali to co przyniesli
hm..to ja mialam podobna sytuacje tylko w druga strone,tzn
kolezanka(polka,znam ja ze szkoly,dosc krotko) z ktora wybieralam sie na sylwestra zadzwonila ze rezygnujemy z clubu bo do niej sie zjechali znajomi i ona nie moze ich tak zostawic....ze sa babbki z dziecmi i musimy zrobic domowke zamiast isc do klubu...
wiec mysle no trudno ale ok.
pojehcalam szybko do sklepu po warzywa swierze,olivki itp po alkohol,soki
potem reszte dnia spedzilam na przyrzadzaniu salatek ,gotowaniu itp
mysle sobie tyyle znajoych,pijemy cala noc to sie wykosztowalam na wszytsko bo mysle sobie wypada nie jawiac sie z golymi rekoma
zapakowalam sie w taxi wieczorem i do niej ruszylam...
weszlam siedzi ona z jakims kumplem i kolezanka.
pytam a gdzie reszta, a ona ze jednak nie przyjada i niema co siedziec w domu jedziemy do clubu....
pytam a co z alkoholami co nakupowalam?
ona ze najwyzej wrocimy po clubie
wiec sie wybralysmy do clubu, kasa poszla na driny....
po clubie ona zamowila mi taxi i sobie bo jechalysmy w inne miejsca i tak sie skonczyl moj sylwester...
nie wypominajac nic nikomu to zalowalam ze sie tak wykosztowalam i czasem swoim i kasa, moze odbiezrecie mnie za wredote jakas ale serio, glupio sie poczulam. zrobilam ludziom zapas alkoholow i zarla i tyle.
nie chodzi mi ze chcialabym to zabrac spowrotem tak jak goscie Londyjki ale...
przynajniej mogla to postawic na stol zeby wszyscy sprobowali napili sie a nie zapakowala do lodowki i wyszlysmy na dysco..... :|
Samanthii pisze:
teraz tylko musimy poszukac dobry projekt... i architekta..
nowy rok zaczety pomyslnie hihihihi