Zostawil mnie :(

Higena, Uroda, Moda i Trendy

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
annoush
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 890
Rejestracja: 06 lut 2007, 23:32
Lokalizacja: L.A.

Post autor: annoush » 03 gru 2008, 21:29

kejt_1987 pisze:
annoush pisze:Kejt, powinnaś się nad tym dobrze zastanowić. Jeśli okaże się, że za rok, dwa czy za kilka lat nie będziecie już razem, to czy nie będziesz żałowała zmarnowanej szansy?
annoush, jestem dopiero na trzecim roku, więc mam jeszcze dwa lata na wyjazd jakby co... Muszę się jeszcze trochę pozastanawiać, zdecydować co jest dla mnie ważniejsze...
Kejt, jesteś bardzo młodą osobą, a to zapewne Twoja pierwsza "poważna" miłość, więc pewnie popełnisz błąd i zrezygnujesz z okazji wyjazdu... dla niego, brrr. Janko dobrze pisze, poświęcenia i uniesienia to tylko w książkach czy w filmach, życie jest brutalne i jeszcze nie raz się o tym przekonasz, jak my wszyscy. Liczysz, że on doceni Twoje poświęcenie dla niego? Oby Cię kiedyś nie wyśmiał za naiwność... :?
kejt_1987 pisze:A u mnie jest tak. Na drugi dzien, po tamtej rozmowie znowu zaczęły się fochy. Oczywiście z jego strony. Dzisiaj już myślałam że się tym wykończę, strasznie mnie taka sytuacja męczy. I już nie wytrzymałam i napisałam do niego, że tak dłużej byc nie może, żeby przyjechał w piątek, bo mam mu parę rzeczy do powiedzenia. Zadzwonił. Ja oczywiście wylałam wszystkie swoje żale, powiedziałam że mnie takie zachowanie nie tylko boli, ale i upokarza. A on znowu zaczął się kajać przede mną. Wiecie, zauważyłam, że dopóki on nie czuje zagrożenia, to stara się mi coś pokazać, nie wiem, może że to on rządzi czy coś takiego... A kiedy widzi moją stanowczość, staje się potulny jak baranek, skruszony i miły. Irytuje mnie to strasznie, co mu też powiedziałam. ZObaczymy, jeśli teraz nie pójdzie po rozum do głowy, to już nic nam nie pomoże.
Sama wpakowałam się w tego typu związek w wieku 22 lat. Tkwiłam w nim 2 lata. Wydawało mi się wtedy, że ogólnie jest dobrze, a nad pewnymi niedociągnięciami można popracować, zmienić... No i wydawało mi się, że jestem szaleńczo zakochana. Dziś się z siebie śmieję, szkoda mi, że zmarnowałam 2 lata na "emocjonalnego szantażystę", i żal mi dziewczyn, które popełniają ten sam błąd. Facetów jest na świecie sporo i naprawdę można znaleźć takich, którzy wiedzą, na czym polega związek, potrafią otwarcie rozmawiać, nie podnosząc głosu, szanują swoją kobietę i prawią szczere komplementy, nawet 50 lat po ślubie. Nie łudźmy się, że faceta można "urobić"... Zamiast tracić czas na bezsensowne "urabianie", szukajmy takiego, który od razu wyda nam się prawie idealny, a jak nie ten, to od razu następny, bez marnowania naszego cennego czasu :-) W związku musimy być silne i musimy wiedzieć, czego chcemy. Ja w swoim życiu trafiłam na paru takich dzieciaków, którzy zaraz po tym jak z nimi zrywałam (za brak szacunku i umiejętności szczerej rozmowy), oświadczali mi się... To chyba szczyt dzieciństwa ze strony facetów! Tak jakby myśleli: "Zamiast szacunku na co dzień, dam jej pierścionek, to ją zamknie"... Ale nie ze mną takie numery, zawsze odpowiadałam: "Następny, proszę" ;)
25.05.07 - dr Kasprzyk - anatomy McGhan model 510 MX-290ml

Awatar użytkownika
kejt_1987
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 381
Rejestracja: 02 lut 2008, 21:30

Post autor: kejt_1987 » 03 gru 2008, 22:47

annoush pisze:Kejt, jesteś bardzo młodą osobą, a to zapewne Twoja pierwsza "poważna" miłość, więc pewnie popełnisz błąd i zrezygnujesz z okazji wyjazdu... dla niego, brrr. Janko dobrze pisze, poświęcenia i uniesienia to tylko w książkach czy w filmach, życie jest brutalne i jeszcze nie raz się o tym przekonasz, jak my wszyscy. Liczysz, że on doceni Twoje poświęcenie dla niego? Oby Cię kiedyś nie wyśmiał za naiwność... :?
annoush, masz rację, to mój pierwszy poważny związek. Może dlatego nie chcę sie poddać i stracić to, co jest między nami... A może raczej było. Na razie jest grzeczny, zobaczymy co jutro wymyśli.
Masz może również rację z tą moją naiwnością, co najgorsze, ona chyba jest nieuleczalna :? zawiodło mnie juz mnóstwo ludzi, szczególnie "przyjaciół" a i tak nie potrafię nauczyc się rozumu :? A może właśnie dlatego tak kurczowo trzymam się osoby, która do tej pory była niezawodna? Naprawdę do tej pory było praktycznie idealnie, nie licząc drobnych zgrzytów,które zdarzają się w każdym związku. Dopiero właśnie te półtora miesiąca dało mi tak popalić :? Dałam mu szansę, jak sądzę ostatnią... I mam nadzieję, ze jej nie zmarnuje...
annoush pisze: żal mi dziewczyn, które popełniają ten sam błąd.
No właśnie to jest najgorsze, że z boku tak to łatwo ocenić i najchętniej przekreślić... Moja siostra też ponad 2 lata tkwiła w toksycznym związku, ale tam chłopak od samego początku był po prostu potworem. I ja nie mogłam zrozumieć, czemu ona nadal z nim jest. Teraz chyba ją zrozumiem... Tylko, że ona się w końcu uwolniła, a ja jeszcze sama nie wiem, co robić i jak tę sytuację rozwikłać.

Awatar użytkownika
annoush
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 890
Rejestracja: 06 lut 2007, 23:32
Lokalizacja: L.A.

Post autor: annoush » 04 gru 2008, 00:00

Kejt, trzymam za Ciebie kciuki, a Ty nie trzymaj się kurczowo innych, tylko samej siebie i myśl teraz tylko o sobie. Żaden facet nie jest wart tego, żeby rezygnować dla niego z tego, co dla nas ważne. Życzę Ci, żebyś kiedyś znalazła człowieka, z którym nie będziesz musiała bawić się w kotka i myszkę, podchody i ciuciubabkę :-)
25.05.07 - dr Kasprzyk - anatomy McGhan model 510 MX-290ml

Awatar użytkownika
tOOsia
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 745
Rejestracja: 23 mar 2008, 22:51
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Post autor: tOOsia » 04 gru 2008, 00:39

anita111 pisze: dokładnie tak samo jak u Ciebie nigdy nie wiadaomo kiedy bedzie kłótnia , jest nerwowy , wybuchowy, rzadko widzi w sobie wine(( kiedys to był największy problem, po latach pracy jest o niebo lepiej)) i unosi głos przy pierdołach , wiec , jest super a za 30 min kłótnia aż się kurzy
może to ten sam facet ;)


Ja sobie tłumaczę wszystko tym, że przecież ma dobre serce a to wszystko przykrywka, że udaje twardziela a jest miękki jak nikt nie patrzy. Kocham go bardzo i wiem, że zaradny z niego facet, dba o mnie, zadba też o rodzinę. Wszyscy mówią, ze przez te trzy lata kiedy ze sobą mieszkamy bardzo się zmienił, złagodniał.
Jego zachowanie na pewno jest po części spowodowane stresem i zmęczeniem bo wiem jak się zachowuje kiedy mamy luz, urlop. Ma też pewną chorobę (uszkodzony kręgosłup) która objawia się silnym bólem pleców i częstym zmęczeniem. W tym też leży przyczyna jego zachowania.
Oprócz tego nerwica i problem ze snem... i nie da się zaciągnąć do lekarza...
i wciąż wkręcam sobie, że jak sie wyśpi i odstresuje to będzie lepiej...
A przecież to głównie kwestia charakteru i tego co wyniósł z domu... niestety w przyszłym roku wprowadzamy sie do domu jego rodziców i obawiam się, że trzy lata mojej pracy pedagogicznej pójdą na marne... ojciec ma na niego duży wpływ, próbuje miec też wpływ na mnie ale mu się nie udaje.
Pytanie brzmi - jak długo wytrzymam z nim (teściem) pod jednym dachem... ?
Wiem, że decyzja należy tylko do mnie. Są takie dni kiedy chciałabym go udusić poduszką za to ile nerwów mi popsuł. Więcej jest takich dobrych dni, kiedy razem spędzamy fajny, przyjemny czas ale czy będzie tak dalej po ślubie... nie wiem. Nie mam odwagi rzucić wszystkiego. Nie mam odwagi odejść bo wiem jak mu na mnie zależy i ja też bardzo go kocham... boję się, że wszystko stracę.
Wszyscy wkoło trąbią, ze jak są takie wątpliwości i kłótnie to lepiej odejść, żeby nie niszczyć sobie i komuś życia...
Mam wątpliwości. Ale za bardzo go kocham.

Od roku mówię mu jak ważna będzie dla mnie operacja nosa, widział ile razy płakałam przez to cos co mam na twarzy i wspierał... a przynajmniej tak mi się wydawało.
Ostatnio wyskoczył z hasłem "chcesz sobie zrobić nos a potem znajdziesz sobie innego, lepszego... " na co mu odpowiedziałam, że jakbym chciała sobie znaleźć to już bym znalazła ale takiego bogatego, zeby mi jeszcze cycki zasponsorował ... Tak strasznie mnie wyprowadziło z równowagi to jego zdanie. Rok tłumaczenia, a on ostatnio opowiada swojej mamie, że ja sobie ubzduralam, ze wszyscy wkoło się z mojego nosa śmieją... zabolało. Na szczęście teściowa jest mądra kobita i powiedziała mi tylko, żebym się zastanowiła czy chcę ponosić konsekwencje operacji za dwadzieścia lat...

Czasem mam wrażenie, że do niego nic nie dociera...
24 styczen 2012 - korekta nosa. Dr Stepniewski. JUZ PO!!! JESTEM TAAAAKA SZCZESLIWA !!!

Awatar użytkownika
agus_dan
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 441
Rejestracja: 16 maja 2008, 22:01

Post autor: agus_dan » 04 gru 2008, 21:19

Tosiu, ja mialam podobnie z moim bylym chlopakiem, wielka milosc i wielkie klotnie, kochalam zbyt mocno zeby odejsc raz juz prawie chcialam ale on widzial ze ze mna cos nie tak przytulal sie mocno i prosil zebym powiedziala ze go kocham, powiedzialam. W tej jednej chwili mogam odmienic nastepny rok mojego zycia i nie zrobilam tego. Po roku i tak wszystko sie skonczylo tylko ze to on oskarzal mnie o zdrade. Nie wiem co powiedziec, kazda z nas musi niestey poradzic sobie sama, ja po nim wiedzialam ze wybuchowy mezczyzna to nie dla mnie i teraz mam wspanialego chlopaka, doczekalam sie.
Oby wszystko sie ulozylo Tosi ale ja takze obawialabym sie mieszkania z tesciami.

Awatar użytkownika
Katty
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 806
Rejestracja: 02 sie 2006, 00:36
Lokalizacja: Anglia (York)
Kontakt:

Post autor: Katty » 04 gru 2008, 21:52

Toosia, na Twoim miejscu nie decydowalabym sie na mieszkanie z tesciem. Nie wiem czy masz inna mozliwosc, ale wyobrazam sobie (i wiem od ludzi), ze takie mieszkanie z rodzicami chlopaka to w 99% beda klotnie pomiedzy Toba a chlopakiem, rodzicie beda sie wtracac do was i watpie zebys byla tam szczesliwa. W dodatku nie bedziesz swobodna u kogos w domu...Chyba ze tesc jest jakims swietym...Ale jak masz tylko inna mozliwosc na mieszkanie, to na Twoim miejscu bym wybrala wszystko zeby tylko nie mieszkac z tescmi.

Kejt to straszne ze jestes w takiej sytuacji i wspolczuje Ci bardzo :( Faceci potrafia byc okropni, lub stac sie takimi w ciagu paru dni bo im cos odbije. Musisz z nim porozmawiac w cztery oczy wtedy wyczujesz lepiej sytuacje. Zapytaj sie go czy napewno tylko chodzi mu o ten Twoj wyjazd. tak jak pisala Anita, moglibyscie sie nawzajem odwiedzac raz na miesiac lub 6 tyg. Ja mam wlasnie taki zwiazek na odleglosc (on mieszka w Anglii). Trwa juz 4 lata i odwiedzamy sie co 4 lub 6 tyg. A taki wyjazd bylby mysle super, poznalabys nowych ludzi, pomieszkala w Rotterdamie (fajne miasto, fajne sklepy, kina, kafejki). Jak on Cie naprawde kocha to jakbyscie sie odwiedziali co miesiac to nie przestanie Cie kochac. Albo wez go ze soba (nie wiem czy jest taka mozliwosc). Jak bys potrzebowala jakiejs pomocy(jezykowej albo innej) lub info to bym Ci pomogla, mieszkam 30 min od Rotterdamu.

Rozumiem Was dobrze, ze przezywacie takie problemy :( Jak czlowiek pare lat jest z druga osoba to mysle, ze tez strach przed zmiana sytuacji i byciem samym powoduje, ze siedzimy z facetem.

Tez przeszlam przez ciezkie zwiazki. Pierwszy trwal 6 lat a prawie wykonczyl mnie psychicznie, bo nie wiedzial czy wybrac mnie czy wrocic do swojej bylej. I tak przez lata :? Bylam zakochana i mialam nadzieje, ze wybierze mnie :roll:
Nastepny zwiazek trwal 3 lata i tez szkoda slow. Byl zimny jak lod a w dodatku nie myl zeby :badgrin: teraz sie z tego smieje, ale wtedy to bylo wstretne. Mial zapalenie dziasel a zeby zolto zielone :badgrin: Oczywiscie sie z nim nie calowalam, a do dentysty wstyd mu bylo isc.

Jednak ciesze sie strasznie, ze natrafilam na takich facetow do niczego. Jakbym drugi raz wszystko miala przezyc to nie zmienilabym nic. Ze wszyskiego czlowiek sie uczy i staje silniejszym. a teraz juz wiem jakie bledy bym nie popelnila ponownie.
Dr Latkowski 26.08.2011 - nos czesc chrzestna

Awatar użytkownika
anne21
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 588
Rejestracja: 28 sty 2007, 21:02
Lokalizacja: Amsterdam
Kontakt:

Post autor: anne21 » 05 gru 2008, 00:23

Katty pisze:Toosia, na Twoim miejscu nie decydowalabym sie na mieszkanie z tesciem. Nie wiem czy masz inna mozliwosc, ale wyobrazam sobie (i wiem od ludzi), ze takie mieszkanie z rodzicami chlopaka to w 99% beda klotnie pomiedzy Toba a chlopakiem, rodzicie beda sie wtracac do was i watpie zebys byla tam szczesliwa. W dodatku nie bedziesz swobodna u kogos w domu...Chyba ze tesc jest jakims swietym...Ale jak masz tylko inna mozliwosc na mieszkanie, to na Twoim miejscu bym wybrala wszystko zeby tylko nie mieszkac z tescmi.
ja zamieszkalam..i to byl najwiekszy blad...zaczely sie klotnie,wyzwiska..stawanie chlopaka po stronie swojej matki,chociaz ta nie miala racji..w ogole nie miala powodow do klotni....

niedlugo mijaja 3 lata od rozpoczecia naszego zwiazku,,,i nie wiem czy wytrzyma ten zwiazek do tego czasu...ostatni rok bylam ponizana..czasami mi powiedzial,ze jestem tylko sprzataczka..nie mam jakies dobrze platnej pracy...ze sie klocilam z jego matka...ze dla jego matki bylam taka zla itp. itd....kiedys nawet powiedzial mi ze mnie nie kocha..to bylo podczas klotni :( .....od tego czasu minelo juz ponad pol roku..i mysle,ze mnial racje....jestem mloda..mam 23lata to byla chyba pierwsza prawdziwa milosc....on mnial kilka....ze mna nie wyjezdzal na wakacje ..nie kupowal prezentow,nawet na urodziny czy swieta zawsze jakies skromne...jak juz kupil....nie chodzil do restauracji...najsmieszniejsze w tym wszystkim to to,ze z kumplami mial czas i ochcote a ze mna nigdy...mieszkamy od 1,5 roku w okolicach amsterdamu...i z nim bylam tam 2 razy...a tak sama..jakybm sama nie zwiedzila to do dzis bym nic nie widziala....dojezdzam do praqcy 12km rowerem.dzwonie do niego tydz temu i mowie,zeby mnie odebral bo zimno..a ten no przezciez sa 4°c i moge rowerem wrocic.... :roll: :? czesto gadal,ze nie moze nic ze mna robic bo pracuje w soboty..mialam wolne to ten pojechal sobie do kumpla i wrocil pozno w nocy oh(m1 ...pare dni temu pytal czy go kocham..a ja ze tak,a ty mnie??---nie odpowiedzial :roll: :oops: teraz jest w berlinie i jakos nie tesknie za nim...w ogole dzis napisal mi maila..co u mnie..pozdrowienia..pa :badgrin: jakis zimny sie stal....mysle,ze on daje mi do zrozumienia ze chce zakonczyc ten zwiazek..z reszta ja nie mam sily na ciagniecie go...smujtno mi bardzo..bo jednak bylam z nim 3 lata.najgorsze sa momenty kiedy ten zacznie mnie przytulac.....ale ja jak zostane z nim to sie wykoncze psychicznie..zaczelam szukac mieszkania....moze niedlugo znajde cos...i wtedy zakoncze moj toksyczny zwiazek...

Awatar użytkownika
ewelinatroll
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 719
Rejestracja: 25 paź 2007, 19:36

Post autor: ewelinatroll » 05 gru 2008, 00:53

anne21, ooo jak mi to znajomo brzmi... szczegolnie tym rowerem do pracy--tak jak u mnie bylo :badgrin: :badgrin: :badgrin:
Doktor Kasprzyk Powiekszenie 27 luty 2013
Silimed Maximum XH 485
Wyjsciowka http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 45#p756845" onclick="window.open(this.href);return false;
6- dniowe http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... &start=610" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
Katty
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 806
Rejestracja: 02 sie 2006, 00:36
Lokalizacja: Anglia (York)
Kontakt:

Post autor: Katty » 05 gru 2008, 01:49

Anne, Ewelinatrol przykro mi to mowic, ale powinnyscie kopnac takiego w tylek zeby polecial daleko. W glebi same to wiecie. Facet ktory naprawde kocha bedzie nosil dziewczyne na rekach, zrobi dla niej wszystko. Anne, Twoj facet brzmi jak zimny typowy holender, ktory ma Cie za niewiele :? Szkoda czasu na takiego z ktorym nie jestes szczesliwa. Rozumiem, ze go kochasz bo 3 lata to dlugi okres, ale naprawde-szkoda Twojego zdrowia i nerwow :(
Dr Latkowski 26.08.2011 - nos czesc chrzestna

Awatar użytkownika
anne21
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 588
Rejestracja: 28 sty 2007, 21:02
Lokalizacja: Amsterdam
Kontakt:

Post autor: anne21 » 05 gru 2008, 02:20

Katty pisze:Twoj facet brzmi jak zimny typowy holender
on jest niemcem..ake na jedno wychodzi..w koncu zrozumialam,ze moze idealna nie jestem,ale tez nie jestem podla i nie zaslugvuje na ponizanie....w koncu jestem czlowiekiem i mam jakis honor i uczucia.....kurde pracuje...wracam to obiadki itp gotuje...albo dzien wczesniej zeby mial co jesc a ten nawet nie pozmywa..jak jest w domu a ja w pracy to tez nc tylko na mnie czeka..aled teraz koniec tego dobrego....pokaze swoje pazurki...ale sie zdziwi,jak znajde mieszkanie i mu oznajmie ze sie wyprowadzam :badgrin: :badgrin:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Damskie sprawy”