Faceci - ufać im? czyli czy nas zdradzają i dlaczego?

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Samanthii
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4018
Rejestracja: 23 sty 2005, 15:03

Post autor: Samanthii » 18 lis 2008, 18:46

... ja tez nie potepiam nikogo... :? kazdy robi to co chce ze swoim zyciem...
dlatego tez nie chce rozmawiac o ewie i zastanawiac sie nad jej zwiazkiem w tym watku... ;)

caly czas mowie za siebie i jesli chodzi o moja osobe , to na pewno nie zwiazalabym sie
z zonatym facetem...tak jak bym nie potrafila odbic kolezance meza-----
bo by mi na to sumienie nie pozwalalo :!: ... :oops:

...zreszta, aby zdradzic meza , muislabym zakochac sie w kims innym... bo dla mnie nie istnieje zwiezek bez uczucia...(no chyba ,ze mowimy o jednej maloznaczacej wpadce )
poza tym nie lubie i nie chce komplikowac sobie zycia (jest wystarczajaco skomplikowane ) i przy tym ranic niewinnych ludzi ...


...nie bede tez nikogo bronic i rozstrzygac , kto jest bardziej winny zdrady...
kochanka czy "niewyzyty" maz... :?

na pewno oboje sa egoistami ... bo mysla tylko i wylacznie o swoich potrzebach...

Awatar użytkownika
Londyjka
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 3281
Rejestracja: 24 paź 2005, 11:28
Lokalizacja: inside of dreams

Post autor: Londyjka » 18 lis 2008, 19:25

Sabrina pisze:Nigdy za zdradę nie obwiniała bym kochanki i nigdy nie powiedziała bym ,że ONA jest winna rozpadowi mojego małżeństwa. Nigdy nie potępiałam i nie będę potępiała kochanek,bo one sa wolne i wolno im bzykać się z każdym facetem. Zawsze jest tak,że zdradza sie bo coś w związku nie gra i szuka się czegoś bardziej atrakcyjnego. Nie zawsze tak jest,że współmałżonek domyśla sie zdrady. Czasem romans potrafi trwać latami a zdrada nie wyjdzie nigdy na jaw.
ewawawa tkwi w takim układzie,bo jej to pasuje. Facet zdradza żone bo mu cos nie pasuje,a czemu nie odejdzie? bo może nie może. Jest pare powodów dla których małżonkowie muszą być razem. Najczęściej chodzi o dzieci i o wspólny dom.
Nie chciała bym być kochanką,bo szlak by mnie trafił jak wszyskie święta,sylwestra,prawie każdy weekend "mój" kochanek spędzał by z żoną :roll: :(
Sabrina,a chcialabys byc zona meza,ktory kochanke ma???
Co do cytatu,nie zgadzam sie z Toba,bo do tego nie trzeba zadnych tego typu przezyc, zeby wiedziec,ze nie ma strony winnej i niewinnej. Punkt widzenia zalezy od punktu patrzenia,tzn. tak jak kochanka bedzie obwiniac faceta,ze jej namacil w glowie,ze jest z zona nieszczesliwy, obiecal rozwod a ona czeka(i tylko w tym wypadku mozna troszke odciazyc kochanke) a facet bedzie obwinial kochanke,ze "tylko" jej ulegl,nie majac zlych zamiarow...Bedac sprawiedliwa, bo zadna sytuacja mnie nie dotyczy,napisze,ze-niestety prawda jest taka,ze oboje nie sa bez winy! :? A czesto jest tak,ze my odpowiadajac tutaj nie jestesmy postronni,przyblizamy sie jakiejs strony,ktora konkretnie nas dotyczy, dotyczyla lub jestesmy z ia jakos powiazani.
"Jeśli szczęście się do nas uśmiecha, trzeba z tego korzystać i starać się mu dopomóc, tak jak ono pomaga nam."Paulo Coelho

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Post autor: Sabrina » 18 lis 2008, 19:45

Londyjka pisze:
Sabrina,a chcialabys byc zona meza,ktory kochanke ma???
Nie nie chciała bym być,ale gdy by tak sie stalo,to nie winiła bym kochanki tylko męża.
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ewawawa » 18 lis 2008, 20:17

Londyjka pisze:
kurcze, Londyjka i Sam - ja mysle ze Wy wogole nie powinnyscie czytac tego watku :?
przeciez to stresujace okropnie
stresujace nie,raczej wspolczujace...
dla Sam jest stresujace, bo pisze ze zaraza sie nieufnoscia. a po co jesli ma dobrze?
dziekuje Sam.
Sabrina pisze: ewawawa tkwi w takim układzie,bo jej to pasuje. Facet zdradza żone bo mu cos nie pasuje
nie wszystkie przypadki tak wygladaja:
1. ja nie tkwie, to trwa chwile i mam nadzieje ze mi jak najszybciej przejdzie
2. wcale mi to nie pasuje. to jest poprostu silniejsze ode mnie. dostalam amoku na punkcie tego goscia. rozum mowi "daj spokoj" a cialo i serce jakby bylo sterowane przez obca sile. chwilami czuje sie jak kukielka na sznureczkach ktorymi porusza ktos inny a w sercu jakbym miala dzikie zwierzatko albo kosmite przejmujacego kontrole nad uladzonym dotad zyciem. a ja zawsze bylam uwazana za bardzo silna psychicznie osobe. a tu mnie nagle przeroslo. nie radze sobie z tymi porywami. chociaz juz teraz coraz bardziej.
3. jemu tam tez w domu wszystko pasuje. ale tez dostal amoku.
jakby nas piorun strzelil, zalalo szalenstwo i nie chce odpuscic.

obydwoje dzialamy wbrew zdrowemu rozsadkowi, normom moralnym i wlasnym zasadom.
i oboje chcemy to skonczyc. sexu juz nie ma, teraz trzeba rozmyc jakos to uczucie.
Samanthii pisze:na pewno nie zwiazalabym sie
z zonatym facetem...tak jak bym nie potrafila odbic kolezance meza-----
bo by mi na to sumienie nie pozwalalo :!: ... :oops:

...zreszta, aby zdradzic meza , muislabym zakochac sie w kims innym... bo dla mnie nie istnieje zwiezek bez uczucia...(no chyba ,ze mowimy o jednej maloznaczacej wpadce )
a co gdyby wpadka zaowocowala wybuchem manii przesladowczej? w dodatku okazaloby sie ze on jest zonaty?
Samanthii pisze: na pewno oboje sa egoistami ... bo mysla tylko i wylacznie o swoich potrzebach...
masz prawo absolutnie tak powiedziec.
tylko, ze gdybysmy mysleli tylko i wylacznie o swoich potrzebach to nie usilowalibysmy tego tak bardzo i za wszelka cene wyrwac z korzeniami z serca. i nie zrezygnowalibysmy z sexu. nie usprawiedliwiam sie, pewnie i tak robimy to dla siebie. raczej usiluje przyblizyc jak to wyglada od tej strony ...
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
Londyjka
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 3281
Rejestracja: 24 paź 2005, 11:28
Lokalizacja: inside of dreams

Post autor: Londyjka » 18 lis 2008, 20:47

Sabrina pisze:Nie nie chciała bym być,ale gdy by tak sie stalo,to nie winiła bym kochanki tylko męża.
jasne,ze winilabys meza bo to z nim nie z nia umawialas sie na wspolne zycie. On mialbyc tym jedynym,ktory zawiodl. Ona cie nic nie obchodzi i nie jest dla ciebie wazna,wiec bola cie jego czyny.
Co nie zmienia faktu,ze zasady i poczucie moralnosci u obojgu szwankuja
"Jeśli szczęście się do nas uśmiecha, trzeba z tego korzystać i starać się mu dopomóc, tak jak ono pomaga nam."Paulo Coelho

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Post autor: bluebeleczka » 18 lis 2008, 20:58

wiecie co ja mam za soba kryzys malzenski.

moja corunia miala 6 miesiecy, zycie mialam ograniczone, a ze lubie byc niezalezna przechodzilam depresje, czulam sie samotna, maz wciaz w pracy, bla,bla,bla.
nagle znalazla sie niunia ktora prawila mu komplementy, podrasowala mu ego tak ze ogierek zapomnial o bozym swiecie i o nas.
nigdy go nie kontrolowalam, ale raz potrzebowalam uzyc jego komory i ...........wpadka.
spakowalam drania i bye,bye. do niuni wyslalam worek z jego brudnymi gaciami.
ogierek zamieszkal w swoim vanie, wstydzil sie pojsc do rodzicow, niunia stracila atrakcyjnosc.
w miedzyczasie ja zaczelam odzywac, poczulam wolnosc i powietrze. stwierdzilam ze bylam przez dlugi cza zablokowana.
poznalam faceta, zaczelam sie spotykac, bylo rewelacyjnie.
ogierek marnial, ja przeciwnie.
wszystko bylo piekne ale ukrywanie przed dziecmi faktu ze juz nie jestesmy rodzina bolalo coraz bardziej.
ogierek blagal zebysmy zaczeli terapie.zgodzilam sie. po roku biegania do psychologa wiem ze nasz zwiazek byl marny, nie dbalismy o siebie. poprostu bylismy obok siebie.
dzis chodzimy na randki, podrzucamy dzieci wrednej tesciowej zeby przelezec weekend w lozku. kilka tyg temu ogierek wrzucil mnie do samochodu o 21.00 i pojechalismy nad morze ot tak sobie.
nie sprawdzam go, nigdy tego nie robilam i nie zamierzam.
zawsze uwazalam i tak mysle nadal ze trudno zaufac samemu sobie, a co dopiero drugiej osobie. nie mysle o tym co bedzie, czuje sie ze soba ok, jestem pewna siebie.
moje zycie nie zalezy od posiadania faceta.
cenie sobie ta chwile ktora jest.
wiele sie nauczylismy i mam nadzieje ze juz tego nie spieprzymy, a jesli, no coz...........
w zyciu jest pelno pieknych chwil dla ktorych warto zyc.

a czy faceci zdradzaja, zawsze bylo to wiekszym przyzwoleniem spolecznym niz w stosunku do kobiet.
jednakze dzisiejsze mlode kobiety mniej sie czuja spolecznie stlamszone i czesto zdrada to dla nich zaden problem.

ufac im?......hmm, wszystko zalezy od zwiazku od osobowosci, priorytetow, wychowania itp.

ale wypracowanie,hi,hi. :badgrin:
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ewawawa » 18 lis 2008, 21:42

o bluebeleczka
bardzo madre to Twoje wypracowanie.
najbardziej mi zal kobiet ktorych zycie zalezy od posiadania faceta.
(do nikogo nie pije i nie mowie ze czyjes zalezy).


mnie kiedys zdradzil facet z ktorym bylam 5,5 roku. prawie na moich oczach.
a wtedy wlasnie moje zycie "zalezalo" od bycia z nim. nienawidzilam go przez miesiac, potem zaczelam dostrzegac piekno wolnosci i samodzielnosci psychicznej.
po poltora miesiaca zaczal blagac o powrot. blagal 2 lata, dopoki nie wyjechalam z kraju.
nie rozumial jednego. ja sie nie mscilam - stal mi sie poprostu obojetny z lekka nutka rozbawienia i politowania.

gdy wrocilam po ponad 3 latach, on mial zaraz brac slub i tuz przed slubem jeszcze uslyszalam ze jesli tylko powiem slowo, to on woli byc ze mna.
oczywiscie ze nie powiedzialam. brrr... za nic ... jego narzeczona to byl moj aniol z nieba. wspolczulam jej troche, bo to aktywna, fajna, inteligentna kobieta. wlasnie sie rozwodza.


a z ta dziewczyna z ktora mnie zdradzil bardzo szybko sie dogadalysmy, nie czulam do niej zalu, chociaz nisko ocenialam jej morale rzeczywiscie. zycie bylo wtedy bardziej czarno-biale.
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Post autor: bluebeleczka » 18 lis 2008, 22:36

ewawawa pisze:najbardziej mi zal kobiet ktorych zycie zalezy od posiadania faceta.
(do nikogo nie pije i nie mowie ze czyjes zalezy).
ja tez nikogo nie chcialam obrazic, ale moze powinnam uscislic ze wlasnie np, tacy faceci jak twoj kochaneczek sa przykladem takiego ktorego zycie zalezy od posiadania kobiety. nie obraz sie ale czlowiek musi byc odpowiedzialny za swoje czyny, a ja mysle ze on ma zajebista zabawe, zona pierze, ewa rozpieszcza.
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ewawawa » 18 lis 2008, 23:00

ja sie nie obrazam. widze z latwoscia sama siebie po drugiej stronie tej historii.
byc moze ze jego zycie zalezy. trudno mi ocenic. moze szkoda.
nie rozpieszczam. raczej on mnie. odsuwam sie. a on sie diablo meczy. zreszta ja tez. ale ja dam rade. czuje jak mi sie jakies zapadki w glowie pomalu przestawiaja. i pomalu uwalnia mi sie racjonalne myslenie spod tego opetania.
jesli jego zycie zalezy od posiadania kobiety, to nie powinnam mu sie wydarzyc, bo kochajaca zone ma. sporo ryzykuje.
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
Londyjka
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 3281
Rejestracja: 24 paź 2005, 11:28
Lokalizacja: inside of dreams

Post autor: Londyjka » 18 lis 2008, 23:02

No wlasnie,zycie nie polega tylko na- miec zone albo zdradzac,tak samo jak zycie kobiety nie zdradzanej nie oznacza,ze jej zycie jest zalezne od niego! Albo niektorzy faceci uzalezniajacy sie od posiadania wielu kobiet. To jest uzaleznienie, a zycie we dwojke jest raczej spelnieniem...
jest tyle pieknych chwil,tyle miejsc do zobaczenia; zycie nie musi polegac na zdradzaniu albo na szukaniu podejrzen. Zawsze mowilam,ze bedzie co ma byc, a wzyciu zamiast tego szukam innych aspiracji i ciesze sie nim,ciesze sie,ze moja druga polowka podziela moje zyciowe cele.
I kazdej kobiecie pomimo swoich zapewnien zycze spotkanie tego jedynego,ktory bedzie tylko WASZ bo wiem,ze w glebi serca nie jest wcale do konca takie fajne byc ta druga,niewazne,z ktorej strony...
"Jeśli szczęście się do nas uśmiecha, trzeba z tego korzystać i starać się mu dopomóc, tak jak ono pomaga nam."Paulo Coelho

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”