Za rok?? hehe,chyba tak szbybko nie bedzie mi dane sie tam przeniesc jesli w ogole ktos w gorze chce mojego szczescia i to w ogole nastapi :|
Narazie zyje marzeniami,i pewnie bede tak zyc cale zycie; ale podziwiam ludzi,ktorzy maja w sobie tyle samozaparcia i lubia ryzyko,ze spelniaja to czego pragna,niz siedziec na tylku i tesknic jak ja. Ryzyk fizyk. Albo i kryzyk. Ale od tego wlasnie jest ryzyko,zeby probowac sie uszczesliwic.
Niemiecki jest dla mnie jagorszym jezykiem w przeciw.do Sam; uczylam sie tez go w szkole,ale uczylam to za malo powiedziane,tak mnie draznil,ze powiedzialam nauczycielce,ze nie bede sie go uczyc bo mam zle wspomnienia z moimi przodkami i tym narodem,i uwierzyla...

ale to byl pojedynczy przypadek;mialam przekochana nauczycielke
Angieslkiego nie trawie,trudniej mi sie go nauczyc bedac tu gdzie w takim jezyku gadaja i sluchac ich niewyraznych poskracanych wypocin,dla ktorych zrozumienia mial problemy i niejeden ich rodak
co innego z angieslkim w polsce; tam ucza ladnej wymowy,WYRAZNEJ,tak,ze nawet nieraz ladnie brzmi,z tym ze w ogole angielski tam a tu to ogromna roznica :|
za to jak siedzialam we Francji to moge godzinami wsluchiwac sie w ich rozmowe,uwielbialam siedziec i sluchac byle ktos cos mowil.
I francuzi sa mega przystojni
ps angielski romantyczny??? Ktory?
