Michitka, nie czekaj na to że się zmieni. Przybliże Ci bardzo troszeczkę moją historię. Poznałam go gdy miałam 23, było róznie i fajnie i nie fajnie, ale nigdy nie bylam dla niego najważniejsza niestety ważniejsze były spotkania z kolegami (a może i koleżankami). On był dla mnie wążną osobą i dlatego ciągnęłam ten związek, który tak naprawdę nie miał przyszłości, wszyscy to widzieli tylko nie ja bo ja również miałam nadzieję. Po 5 latach zaszłam w ciąże, ja się cieszyłam, potrzebowałam wsparcia, ciepła, niestety w większości okazywał mi swoje niezadowolenie z zaistniałej sytuacji. Gdy urodziłam to przez krótką chwilę było dobrze, kupił mieszkanie, i wydawało by się że jesteśmy już na prostej drodze do stworzenia normalnej rodziny. Niestety gdy zamieszkaliśmy razem to dopiero poznałam jaki był, i jaki jest nadal. Mieszkaliścmy razem w sumie (było kilka powrotów) 4 miesiące, i przez ten czas się dowiedziałam, jaki był dwu licowy, byli koledzy niestety były koleżanki a raczej kochanki, które przyprowadzał do swojego mieszkania zamin zamieszkaliścmy razem. Nie liczył się z moimi uczuciami, nawet z uczuciami swojego dziecka. Dla niego stabilizacja, dom, rodzina było czymś obcym. W końcu po dwóch latach haosu, i wiecznej walki postanowiłam zakończyć ten związek i zacząć na nowo. To co Ci napisałam ku przestrodze to jest niestety tylko kropla goryczy, jaką posmakowałam. Pamiętaj jeżeli mężczyzna nie okazuje ci szacunku od samego początku to nie licz na to że później tak będzie, ja widzę to teraz dopiero z perspektywy czasu i wydarzeń.

Musiało minąć 9 lat żebym to zrozumiała. Cały czas słyszę z jego strony deklaracje, że chce być z nami , że się zmienił, że ma szczere intencje, niestety nie potrafię już w to uwierzyć, a może na szczęście.