cukiereczekPL, Wiecej mi sie prosze szara myszka nie nazywac... I podaj mi wkoncu termin naszego spotkania, bo za 3 tygodnie juz do polski frune, HUUURRRAAAAA!!!!
Co do mowienia po polsku w UK, to ja nigdy ze wzgledu na anglikow nie rozmawialam po ang. z tego wzgledu, ze im moj jezyk ojczysty przeszkadza, ale ja ogolnie chyba jestem jakas dziwna, bo usmiecham sie do polakow na ulicy i nie odwracam glowy o dziwo

A zazwyczaj to nawte cos tam zagadam, znam wszystkie matki z dziecmi w okolicy gdzie mieszkam i nie mam tu na mysli tylko polek, a wszelkie narodowosci, przeciez dzieciaczek musi sie miec z kim pobawiac.
Ba ale wczoraj w sklepie, to karpia strzelilam, moj syneczek nie przepada za siedzeniem w wozku, ale jak go wyciagne to mi ucieka, wiec aby poogladac szmatki zazwyczaj zabieram ze soba caly ekwipunek, wafelkow, ciastek, chrupkow i wszelkich innych smieci, oby z godzinke posiedzial, (wiem, ze to bardzo zle), ale gdy juz mu sie wszystko znudzi, trzeba mu dac pobiegac, chyba, ze gdzies w poblizu jest inne dziecko w wozeczku i takie to wlasnie do nas podjechala, wiec ja migiem wozeczek odwrocilam i do mojego syneczka nadaje, patrz jaka sliczna lalunia, pogadaj z nia troszke, synus wniebowziety. A tu mamunia laluni, piorunujacym wzrokiem spoglada na mnie, na twarzy ukazuje sie wielki foch, po czym lapie za wozek i szybciutko odjezdza szepczac cos pod nosem,

No coz moze kobietka nie lubi jak jej dziecko spoglada na inne

Ale najciekawsze w tym wszystkim jest to, ze jakies 5 min pozniej w tym samym sklepie chyba przewrazliwiona mamusia, albo ja juz sama nie wiem co, nawija przez tel. po polsku!!!!!
Kto wie moze jak bym po angielsku do syneczka nawijala, nie ucieklaby ta Pani...