czuje sie niekochana

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
sylwiach
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1222
Rejestracja: 08 lut 2008, 12:20

Post autor: sylwiach » 11 mar 2008, 15:07

vitez, milosc to nie kotlet... :evil: boze jak ja mam zaufac swojemu mezczyznie,jak nabrac znowu tej pewnosci do niego??????Boze powiedzccie.Wiem ze swoimi podejrzeniami,ciaglymi telefonami go mecze...jak moc poprostu podejsc do tego ze spokojem,bez zbednych emocji???
Usmiech,usmiech,usmiech...to co w kobietach mezczyzni uwielbiaja:-)

Awatar użytkownika
groszek
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2464
Rejestracja: 27 maja 2006, 18:42
Lokalizacja: Pomorze

Post autor: groszek » 11 mar 2008, 17:34

sylwiach pisze:Wiem ze swoimi podejrzeniami,ciaglymi telefonami go mecze...jak moc poprostu podejsc do tego ze spokojem,bez zbednych emocji???
jeszcze bardziej męczysz się ty... kobieta musi przy swoim mężczyźnie czuc sie bezpiecznie i mieć wewnętrzny spokój, bez tego, to jedna wielka męczarnia, życzę ci prawdziwej miłości, która pozwoli ci się cieszyć zyciem, a nie dręczy cię do granic, trzymaj się i oby wszystko rozwiązało sie dla ciebie pomyślnie
czy to mi³oœÌ w twoich oczach?... czy masz tylko przekrwione bia³ka?

Awatar użytkownika
ghostdog
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1356
Rejestracja: 10 sty 2006, 18:55
Lokalizacja: woj. dolnoÂślÂąskie / Szkocja

Post autor: ghostdog » 11 mar 2008, 18:18

Sylwiach...uzmyslow sobie to ze to wlasnie co robisz(niedowierzanie, sprawdzanie telef.) to jest to z pewnego powodu i nie czuj sie winna...bo wina raczej lezy po JEGO stronie.
A jak masz przestac sie tak czuc??...No coz raczej nie predko zapomnisz i nie sama...to ON musi tutaj zadzialac i zaczac pracowac nad tym by odzyskac Twoje zaufanie..a nie na odwrot kiedy to ty pracujesz nad tym by go przysobie zatrzymac.....
2006 Latkowe cycuchy
2008 Kasprzykowe powieki
botoxik here i come:)

Awatar użytkownika
sylwiach
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1222
Rejestracja: 08 lut 2008, 12:20

Post autor: sylwiach » 11 mar 2008, 18:27

on mowi ze niema sobie nic do zarzucenia bo nic miedzy nimi nie zaszlo i drecze go telefonami i ze to ja psuje ten zwiazek...
Usmiech,usmiech,usmiech...to co w kobietach mezczyzni uwielbiaja:-)

Awatar użytkownika
viriel
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 3618
Rejestracja: 08 lip 2005, 13:30
Kontakt:

Post autor: viriel » 11 mar 2008, 19:41

sylwiach pisze:dziewczyny trochce mnie to dobilo bo widze ze obie nie jestescie juz z nimi...ja tak marze zeby sie naprawilo...oddala bym wszystko...WSZYSTKO! :cry: :cry: :cry:
Ja nie jestem teraz z nim z własnego wyboru- chciał wrócić, do tej pory chce, ale powiedziałam NIE, po prostu już nie wytrzymałam tych ciągłych rozstań i powrotów za każdym razem z tym samym schematem- on ma dość a ja się staram i próbuję to ratować :/ Posłuchałam rad i przestałam się do niego odzywać- nie odbierałam telefonu, nie odpisywałam na SMSy, wyjechałam na parę dni i nie dałam znać, że już wróciłam... Nawet jak wylądowałam w szpitalu to go nie powiadomiłam. Może to paradoks, ale wyczerpanie emocjonalne tą całą sytuacją (podobną do Twojej) dało mi silę by się w końcu rozstać- po prostu przelała się już szala goryczy. Tzn. rozstanie jak zwykle zainicjował on, ale ja już się nie opierałam- w zasadzie to kamień spadł mi wtedy z serca, uwolniłam się w końcu do tej całej udręki...
Powiem szczerze, że ciężko jest mi teraz opierać się mu kiedy w tym momencie to on tak bardzo się stara i zabiega o to bym wróciła. Wciąż bardzo go kocham i pewnie zawsze już będę, ale teraz w końcu nie czuję na sobie tego strasznego ciężaru i strachu- nie mogę tego zaprzepaścić...
Dlatego uważam, że jeżeli masz siłę i chęć by ratować ten związek, to powinnaś przestać się starać i zacząć wymagać, nie pokazuj mu też, że tak bardzo Ci zależy. Wiem, że to bardzo trudne, ale wierz, mi, że ja próbowałam chyba wszystkiego innego i nic nie pomogło- dopiero to; tylko, że ja to zrobiłam dla siebie a nie dla ratowania związku, bo inaczej już nie mogłam po prostu...
Rozumiem, że stwierdzenie o kotlecie nie podobało Ci się- ja też go nie znosiłam, bo słyszałam je ze wszystkich stron za każdym razem, ale teraz sama uważam, że jest w nim prawda... Ale w życiu nie ma jednego schematu który pasuje do wszystkich... Może u Ciebie będzie inaczej...
Swoją drogą to takie przykre i niesprawiedliwe, że człowiek słuchając serca unieszczęśliwia siebie trwając w toksycznym związku, a gdy w końcu posłucha rozumu wcale nie czuje się szczęśliwszy... Bo ja tak bardzo za nim tęsknie i myślę o nim ciepło każdego dnia. Dziś pluje sobie w twarz ze przyjęłam bukiet róż na dzień kobiet, bo patrząc na niego czuje jakby ktoś sypał mi sól na świeże rany...
A tak poza tym wszystkim to nie przyznawałam się wokoło do tego, jaki ten mój związek był w rzeczywistości. Starałam się to jakość upiększyć, dodać kolorów, dusiłam to wszystko w sobie bo tak strasznie było mi wstyd- uważałam to za swoją słabość, za dowód tego, że jestem beznadziejna i nie zasługuję nawet na to żeby mnie ktoś kochał. Widziałam w myślach jak ludzie śmieją mi się w twarz- "niby taka ładna, niby taka mądra, ale jak widać on jej nie chce..." :? Teraz wiem, że niesłusznie, bo to nie ze mną było coś nie tak... Szkoda, że przez prawie 2 lata żyłam z innym przeświadczeniem... Już nigdy na to sobie nie pozwolę...

Awatar użytkownika
Londyjka
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 3281
Rejestracja: 24 paź 2005, 11:28
Lokalizacja: inside of dreams

Post autor: Londyjka » 12 mar 2008, 01:01

ja akurat odgrzewane kotlety lubie bardziej,ale tylko kulinarnie i wiem,ze nie na temat ;)
virriel pisze:A tak poza tym wszystkim to nie przyznawałam się wokoło do tego, jaki ten mój związek był w rzeczywistości. Starałam się to jakość upiększyć, dodać kolorów, dusiłam to wszystko w sobie bo tak strasznie było mi wstyd- uważałam to za swoją słabość, za dowód tego, że jestem beznadziejna i nie zasługuję nawet na to żeby mnie ktoś kochał. Widziałam w myślach jak ludzie śmieją mi się w twarz- "niby taka ładna, niby taka mądra, ale jak widać on jej nie chce..." Teraz wiem, że niesłusznie, bo to nie ze mną było coś nie tak... Szkoda, że przez prawie 2 lata żyłam z innym przeświadczeniem... Już nigdy na to sobie nie pozwolę...
kobieta zawsze za odrzucenie przykleja sobie latke beznadziejnej,tej ktorej ktos nie chce czyli "cos z nia nie tak", trudno w takim momencie myslec o sobie inaczej.I ja tak myslalam bedac kiedys odrzucona,ale wlasnie dawalo mi satysfakcje mysl,ze to on potem wydzwanial itd. Trudno gdy ktos nas zostawi zaczac wychodzic,bawic sie,nabrac pewnosci siebie,korzystac z wolnosci kiedy w srodku wszystko zal sciska i wyc sie chce.
Z tego nie da sie tak latwo wyleczyc. Jest(niestety)tylko jedna recepta na to= Nowa milosc,przy ktorej znow sie rozkwita i jestesmy wtedy takie super,piekniejemy z dnia na dzien i dawne mysli odchodza w niepamiec. 8-)
A Tobie Sylwiach zycze wyciszenia,abys na spokojnie mogla przemyslec czy warto zostac w tym zwiazku...masz sile nie wracania do tego po latach? Nie wypominania? Zwiazek to nie tylko to co jest tu i w tej chwili,ale jak bedziesz patrzyla na niego za jakis czas,czy bedziesz potrafila wybaczyc i zaufac? przestac kontrolowac?( Zemsta odrzuconej kobiety bywa bardzo gorzka...) Mysle,ze po czyms takim juz nigdy. wiec taki zwiazek nie ma juz sensu,wypali sie predzej czy pozniej.
"Jeśli szczęście się do nas uśmiecha, trzeba z tego korzystać i starać się mu dopomóc, tak jak ono pomaga nam."Paulo Coelho

Awatar użytkownika
sylwiach
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1222
Rejestracja: 08 lut 2008, 12:20

Post autor: sylwiach » 12 mar 2008, 10:09

Probuje znalezc ta sile i czasem nie pamietam,jest mi wtedy tak dobrze...ale jak nadchodzi jego zlosc to wszystko wraca...ja poprostu chcialabym zeby juz nigdy mnie nie oszukiwal,nawet jak gdzies chce wyjsc z kims to zeby powiedzial...chociaz to tez boli ale dla mnie wydaje sie lepsze...bo jak tu spokojnie siedziec w domku i zastanawiac sie co on robi...ale w sumie czasami wydaje mi sie ze popadam w paranoje bo przeciez kobiety w zwiazkach maja znajomych a faceci znajome i to chyba nie grzech...ale boli mnie ze bylo klamstwo...dlaczego?Dla KOLEZANKI?Dla niej narazac zwiazek w ktorym jak mowi zawsze bylo mu dobrze a to bylo poprostu bo chcial kogos poznac?Czy to ma sens...ostatnio uslyszalam w TV ze nie warto zyc wspomnieniami bo wtedy nie widac jakie zycie jest naprawde,wiec moze nie powinnam zyc tymi zlymi wspomnieniami i spprobowac patrzec realnie...ale musze sie przyznac ze zawsze jak trzyma kom. i cos w niej robi to sie zastanawiam czy nie pisze lub czyta SMSa i nic mi o tym nie mowi...probuje z tym walczyc,sa momenty ze z sukcesem a potem jakos niepostrzezenie nadchodzi smutek,jakis zal i to wszystko wraca...przeciez ludzie wybaczaja sobie gorsze rzeczy i to malzenstwa z dziecmi...nie wiem...ja sama bardzo szanuje osobe z ktora jestem,jej uczucia,potrzeby,jestem oddana i nie mam watpliwosci...zawsze mimo,ze mialam duze powodzenie bylam niedostepna,bo dla mnie sens ma uczucie a nie skakanie z kwiatka na kwiatek...on tez taki byl...dziewczyny sie ogladaly,ale on nie pozwalal...i nagle cos sie zmienilo...nie bylo mnie przy nim 4 miesiace nie widzial mnie dwa i nagle kogos poznal i chyba sie zagubil,ale on nie czuje sie w ogole winny bo mowi ze nic nie zrobil,ale widzialam ze podobalo mu sie spotykanie z ta osoba...ostatnio mam wrazenie,ze troche zrozumial...ja tez zrobilam sie chyba bardziej stanowcza...ostatnio powiedzial mi ze wie,ze ja jestem wspaniala kobieta...wiec co to znaczy?Tak jak mowi pieknych kobiet na swiecie jest setki,wystarczy wyjsc tu w centrum Dublina i sie przekonac tak jak i mezczyzn,wiec dlatego nigdy nie stawialam na urode choc wiem,ze jakas tam posiadam,zawsze dawalam nieba i tez je od niego dostawalam i nagle jakas przepasc...wiem ze napewno jeszcze sie nie poddam,ze bede walczyla,probowala choc pare miesiecy,chce dac nam jeszcze troche czasu bo nie chce tego zatracic...boje sie,wiem jak bede cierpiec,nie wiem jak to zniose...choc czasami napawa mnie taki bol,placz,lzy same ciekna,ciezko mi zrozumiec,bo ja kochajac bym nie potrafila,a wiem ze ta osoba gdzies tu chodzi ulicami i ja nawet nie wiem jak wyglada...chyba powinnam sobie odpuscic i zyc,ale niegdy nie mialam sswiadomosci ze to takie trudne...patrzac na nieudane zwiazki i to co mojej kolezanki chlopak z nia robil mowilam jej zeby odeszla bo jest glupia i na co sobie pozwala a teraz ja sama przechodze przez cos takiego...wiem ze w takich momentach potrzebne jest wparcie,ogromne wsparcie...bedac tu nie mam nikogo...nie chce nikomu zatruwac zycia tak jak i nie chce zeby ktos z moich znajomych wiedzial...on mowi ze nie bedzie plakal jak odejde bo jestesmy mlodzi a ludzie odchodza od siebie i to normalne,ze wpadnie w wir zajec...czy sadzicie ze tak by bylo,ze by nie tesknil...to brzmi jakbym nie byla nic warta i pamiec o mnie tez...ja mysle ze mowi tak zeby udawac mocnego...ze by go to bolalo...boje sie ze przyjdzie moment kiedy to ja powiem ze za duzo tego wszystkiego,odejde i tak jak wy nie bede chciala jego powroty,a wiem ze bardzo do siebie zawsze pasowalismy,te same charaktery,patrzenie na swiat...pewnie jest takich ludzi wiecej,ale dla mnie on jest wyjatkowy...
Usmiech,usmiech,usmiech...to co w kobietach mezczyzni uwielbiaja:-)

Awatar użytkownika
ghostdog
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1356
Rejestracja: 10 sty 2006, 18:55
Lokalizacja: woj. dolnoÂślÂąskie / Szkocja

Post autor: ghostdog » 12 mar 2008, 12:09

Sylwiach...przeczytaj sama co piszesz..."on powiedzial ze nie bedzie plakal jak odejde"???????????A co to ma znaczyc??? To znaczy ze zwisa mu czy odejdziesz czy nie bo on sobie rade da??? Kurcze to ile on ma lat??? Powinien powiedziec ze zrobi wszystko by dobrze Ci tu bylo bo jestescie sami i macie tylko siebie..... Az mnie szlag trafia na takich facetow :evil: :evil: :evil:
Kotek a powiedz czy poza tym co sie stalo...to czy On stara sie jakos byc kochajacym facetem...zabiera Cie gdzies by pokazac ci okolice, czy tez na kolacje...albo czy macie jakies mile romantyczne wieczorki???? mowi ci ze Cie kocha i robicie jakies plany na wakacje???
2006 Latkowe cycuchy
2008 Kasprzykowe powieki
botoxik here i come:)

Awatar użytkownika
sylwiach
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1222
Rejestracja: 08 lut 2008, 12:20

Post autor: sylwiach » 12 mar 2008, 12:34

byl moment ze odpuscil sobie wszystko,nasza milosc,wisialo mu i mial mnie gdzies moje potrzeby,ale ostatnio jakos jest inaczej...jakby sie zmienial,zaczyna mnie przytulac,sam mnie pocaluje9nie musze sie prosic),planujemy pojechac na wakacje do Paryza,poszalec w Disneyland'zie,obejrzec,wyluzowac sie,a potem na jakies cieple wyspy...moze to nam pomorze takie wspolne wycieczki,uciechy...
Usmiech,usmiech,usmiech...to co w kobietach mezczyzni uwielbiaja:-)

Awatar użytkownika
sarenka28
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 496
Rejestracja: 06 mar 2007, 18:00
Kontakt:

Post autor: sarenka28 » 12 mar 2008, 12:39

sylwiach, nawet nie wiesz jak Ci współczuję. Ja przechodzę teraz przez podobne problemy. Znalazłam u mojego faceta rozmowy na gg z obcymi dziewczynami i z jedna koleżanką z którą kiedyś przez jakiś cza spotykał sie, ale nie chciał być z nią, bo jest rozwódka i ma dziecko ). Rozmowy były ostre - lekko mówiąc. Z żadna z nich nie spotkał się, ale sama świadomość, ze czytasz takie intymne rzeczy w wykonaniu najbliższej Ci osoby jest okropna. Od tygodnia dochodzę do siebie, pomimo tego, ze juz kilka razy zrobiłam mu o to awanturę. Po prostu byłam w szoku, ze on może takie rzeczy robić. Przeprosil mnie, obiecal,ze to już się wiecej nie powtórzy, ze zrobił blad z ktorego nie zdawal sobie sprawy. Mówil, ze te rozmowy to jego sposob odreagowania na stres, ze nic dla niego nie znaczą. Chcialabym mu znowu zaufać, ale siedzi we mnie taki ból, ktory jest niedowytrzymania. Czuję sie nic nie warta. Dałam mu szanse i dalej jesteśmy razem. Ja uczę sie zyc z nim na nowo, ale wiem, że nie zaufam mu w takim stopniu jak kiedyś.
31.05.2007 400cc okrÂągÂłe wysoki profil dr ÂŁÂątkowski.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jestem wyjÂątkowo cierpliwa pod jednym warunkiem, Âże w koĂącu wyjdzie na moje :)

Zablokowany

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”