Moderator: Zespół I
jeszcze bardziej męczysz się ty... kobieta musi przy swoim mężczyźnie czuc sie bezpiecznie i mieć wewnętrzny spokój, bez tego, to jedna wielka męczarnia, życzę ci prawdziwej miłości, która pozwoli ci się cieszyć zyciem, a nie dręczy cię do granic, trzymaj się i oby wszystko rozwiązało sie dla ciebie pomyślniesylwiach pisze:Wiem ze swoimi podejrzeniami,ciaglymi telefonami go mecze...jak moc poprostu podejsc do tego ze spokojem,bez zbednych emocji???

Ja nie jestem teraz z nim z własnego wyboru- chciał wrócić, do tej pory chce, ale powiedziałam NIE, po prostu już nie wytrzymałam tych ciągłych rozstań i powrotów za każdym razem z tym samym schematem- on ma dość a ja się staram i próbuję to ratować :/ Posłuchałam rad i przestałam się do niego odzywać- nie odbierałam telefonu, nie odpisywałam na SMSy, wyjechałam na parę dni i nie dałam znać, że już wróciłam... Nawet jak wylądowałam w szpitalu to go nie powiadomiłam. Może to paradoks, ale wyczerpanie emocjonalne tą całą sytuacją (podobną do Twojej) dało mi silę by się w końcu rozstać- po prostu przelała się już szala goryczy. Tzn. rozstanie jak zwykle zainicjował on, ale ja już się nie opierałam- w zasadzie to kamień spadł mi wtedy z serca, uwolniłam się w końcu do tej całej udręki...sylwiach pisze:dziewczyny trochce mnie to dobilo bo widze ze obie nie jestescie juz z nimi...ja tak marze zeby sie naprawilo...oddala bym wszystko...WSZYSTKO!![]()
![]()

kobieta zawsze za odrzucenie przykleja sobie latke beznadziejnej,tej ktorej ktos nie chce czyli "cos z nia nie tak", trudno w takim momencie myslec o sobie inaczej.I ja tak myslalam bedac kiedys odrzucona,ale wlasnie dawalo mi satysfakcje mysl,ze to on potem wydzwanial itd. Trudno gdy ktos nas zostawi zaczac wychodzic,bawic sie,nabrac pewnosci siebie,korzystac z wolnosci kiedy w srodku wszystko zal sciska i wyc sie chce.virriel pisze:A tak poza tym wszystkim to nie przyznawałam się wokoło do tego, jaki ten mój związek był w rzeczywistości. Starałam się to jakość upiększyć, dodać kolorów, dusiłam to wszystko w sobie bo tak strasznie było mi wstyd- uważałam to za swoją słabość, za dowód tego, że jestem beznadziejna i nie zasługuję nawet na to żeby mnie ktoś kochał. Widziałam w myślach jak ludzie śmieją mi się w twarz- "niby taka ładna, niby taka mądra, ale jak widać on jej nie chce..." Teraz wiem, że niesłusznie, bo to nie ze mną było coś nie tak... Szkoda, że przez prawie 2 lata żyłam z innym przeświadczeniem... Już nigdy na to sobie nie pozwolę...
