wicherek pisze:Nie wyobrażam sobie nie pracować i być zależną finansowo od faceta. Nie ma to nic wspólnego ani z miłością ani z materializmem.
A to ze nie chcą by partnerki pracowały jest często (nie zawsze) spowodowane tym aby jak najbardziej uzależnić kobietę od siebie i w razie problemów utrudnić jej odejście.
W takich sytuacjach - facet jest zawsze na górze - bo nawet jak jest nie w porządku to i tak babka nie odejdzie (bo do czego i gdzie) a jak laska będzie stwarzać problemy to po prostu ja "kopnie" i "zostawi na lodzie".
Nie jest to bezpośrednio skierowane do żadnej z Was, takie są po prostu moje przemyslenia wynikające z obserwacji związków, które trwają i które się rozapdły wśród moich znajomych.
A co do Holendrów to znam kilku niesamowitych gentelmanów, co na rekach nosza swoje kobiety i nawet w domu im pomagają
Wicherku
Ja rozniez nie wyobrazam sobie zebym nie mogla pracowac lub zeby facet mi zakazal pracowac
Czesto sa sytuacje tego typu ze po jakims czasie uzalezniona od faceta kobieta zostaje na lodzie, bo mu sie np. znudzila i co wowczas?????Trzeba miec zawsze jakies zabezpieczenie i uwazam ze nalezy miec swojich znjomych, przyjaciol bo czasem sie takj zdarzy ze facet odejdzie a przyjaciel zostanie
Moj kochany jest Holendrem i jest fantastyczna osoba nadal nosi mnie na rekach i co najwazniejsze obowiazki domowe robimy 50/50.( jestesmy razem 4,5 roku)
Uwazam ze czasem lub czasto przez to ze jestesmy niezalezne od naszych panow to nas wiecej szanuja.
Ja poznalam moje Kochanie bedac juz pare lat w Holandii, majac jakis dorobek i doswiadczenie.Mam swoja prace, mam swoich znajomych i mam hobby zreszta on tez z czego sie bardzo ciesze poniewaz obydwoje sie w pewnym stopniu spelnamy w zyciu.
Nie wyobrazam sobie byc na utrzymaniu faceta :? Ale kazda z nas jest inna i kazda z nas ma inny charakter.









