czarnulka21, własnie ostatnio gadalam z koleżanka ktora wyjechala tez po maturze do USA, to mial byc taki amerykanski sen, znalazła tam prace, wiadomo jaka na poczatek- sprzątanko, poszla do koledżu, studiowala tam chyba 3 lata, każde zarobione pieniądze szły na studia, u nas ludzie po 3 latach mieli juz licencjat i szli dalej robic mgr, ona mowila ze po tym koledzu w sumie nic nie ma jeszcze i musi isc na jakies 4 lata na Univerek ktory kosztuje 60tys $ rocznie

to dopiero daje jej MA. w Sumie 7 lat nauki, u nas po 5 jestesmy juz tak samo wykształceni i o wiele taniej, naszczescie Ewka to mądra polska dziewczynka z duza wiedza wiec dostala spore stypendium, tak spore ze w sumie płacila tylko jakies 20tys$ za rok
jednak chodzi mi o to ze ona studiując tam 7 lat aby miec MA, musi zrezygnowac zupelnie ze wszystkiego, charowac po 15h dziennie 6 dni w tyg, przy czym my- jej znajomi tu w Polsce, studiujemy 5 lat, dorabiamy sobie gdzies w pubach, prywatnych firmach itd....i mamy kupe wolnego czasu na wyjadzy, imprezy, spotkania itd
dlatego tak mnie to przeraża ze w sumie tak cięzko trzeba tam do wszystkiego dochodzic gdzie tu jak ktos ma troche siły i ambicji moze dojsc do tego samego w krótszym czasie
więc zastanawiam czasem czy taki wyjazd ma sens?
w sensie zdobycia wykształcenia i ułożenia sobie zycia, nie tylko zarabiania kasy.
ania++
gdzie dokładnie mieszkasz w Canadzie??
mam tam rodzinke, mieszkaja w Canadzie od ponad 20 lat, całkiem przyjemnie tam u Was

29 lipiec 2005, nosek---> dr Skupin/ czyli juĂâÂż po i bardzo szczĂĆÂŞĂâÂśliwa:)