Groszku na Mauritiusie jest wiele sposobów na poznanie świata podwodnego jak i miejsc, z których jest to organizowane.
Wypływasz z bazy w głąb oceanu, dopływasz do niedużej platformy, gdzie są przygotowane kombinezony i cały sprzęt do nurkowania i fru pod wodę.
Inną formą, z której też korzystaliśmy był spacer pod wodą na głębokości 4 metrów w wytypowanych miejscach oceanu, gdzie były przepiękne rafy a o rybach to już nie wspomnę. Poza kombinezonem zakładaliśmy specjalne oszklone hełmy, w których mogliśmy swobodnie oddychać i się poruszać. Wyglądaliśmy troszkę jak astronauci

. Dodatkowo założone mieliśmy pasy z kamieniami, których zadaniem było nas dociążyć, by spokojnie stąpać po dnie. Asystent, który spacerował z nami miał torbę pełną smakołyków dla ryb, którymi karmiliśmy stada ryb. Momentami to było aż czarno od nich i przyznam się, że czasem się bałam, że coś mi zje ręce. Karmiliśmy je gołymi rękami i cały czas czuło się delikatne kąsanie, ale co ciekawe bez śladów na ciele.
Inną metodą skąd można było poznać całe prawdziwe życie oceanu były podróże w łodzi podwodnej na głębokości około 35 metrów. Tu można było zobaczyć już chyba wszystko.
Całość z wycieczkami lądowymi, wodnymi i powietrznymi kosztowała nas 9600 euro / 3 osoby. Dodam, że koszt mojej córy był porównywalny z naszym, gdyż jedynie dzieci do lat 2 latają i przebywają za darmo.