jest mi dzisiaj strasznie smutno

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
Merlinka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1509
Rejestracja: 12 sty 2005, 18:44
Kontakt:

Post autor: Merlinka » 02 kwie 2006, 23:45

no w sumie racja to o czym pisze Sylwik ale ja i tak na miejscu Megi kopnelabym go w tylek za takie traktowanie - zero szacunku :!: :evil:

Awatar użytkownika
Kamila
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 4947
Rejestracja: 11 sty 2005, 15:57
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: Kamila » 03 kwie 2006, 01:37

Witaj megi,
Czytajac to wszystko chce ci powiedziec , ze bardzo mi ciebie zal, nie badz taka masochistka :?
Daj sobie z nim spokoj :!: zycie i milosc przed toba :D , jestes piekna i mloda, twoja gwiazdka jeszcze nie raz nad toba zaswieci, powodzenia, trzymam kciuki Kamila :)
"Czerp z innych, ale nie kopiuj ich. Bądź sobą." Michel Quoist
"Uroda ciała, kondycja umysłu i ducha – to elementy wzajemnie sie przenikajace – wewnetrzna rownowaga zapewnia piekno, zdrowie i spokoj".
W każdym przypadku człowiek ponosi konsekwencje własnych wyborow.

Awatar użytkownika
megi
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1216
Rejestracja: 28 sty 2005, 21:42
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: megi » 03 kwie 2006, 13:47

Dziewczynki Kochane.DZIĘKUJĘ..!!!

Awatar użytkownika
GAGA
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2314
Rejestracja: 12 sty 2005, 21:11
Lokalizacja: Warszawka pÂłonie :)

Post autor: GAGA » 03 kwie 2006, 15:26

megi pisze:co mi powiecie..dzwonię a telefon mojego Misia odbiera jakaś zdzira..jak gdyby nigdy NIC..jestem w szoku..mysle ze to jakas pomylka,albo numer zle wykręcilam..ale patrze na komorkę-jego numer..dzownię 2 raz..on odbiera..i się ROZŁĄCZA..dzwonię..zrzuca mnie i wylącza tel..po czym..2godziny ja umieram z rozpaczy :cry: ..
On dzwoni jest max pijany...tłumaczy sie..ze nie wie kto odebrał jego telefon,bo lezal na stole,a on pije itd..Zaczyna mi mowic,ze mnie kocha itd ...
Co o tym myslicie??
dodam tylko,ze ja jego komorki nigdy odebrac nie moglam i z racji tego,ze szanuję czyjąś prywatność i mam zaufanie nie robiłam tego..więć gdy uslyszlam glos dziwki w sluchawce..mialam nogi z waty i uwierzcie poczułam się jakby ktos wbił mi noz w serce :cry:
Megi przepraszam ale jak czytam coś takiego to krewmi się gotuje.... czy Ty dziewczyno nie widzisz tego wszystkiego ??? nie da się kogoś zmusić do bycia razem......
poza tym wyzywanie jakiejś innej w takiej sytuacji od zdzir i dziwek??? :roll: a może ona nawet nie wie o Twoim istnieniu bo on jej tego nie powiedział.... a może żyje w dwóch związkach i ona jest święcie przekonana, że to Ty jesteś tą ktora niepozwala jej być szczęśliwą??
zastanów się czy jest o co walczyć....
może przestudiuj jeszcze raz wątek "dwóch facetów jednocześnie" i może wyciągniesz odpowiednie wnioski.....
myśle, że powinnaś zmienić swoje podejście do mężczyzn. albo będziesz już zawsze ofiarą i będziesz nieszczęśliwa.
więcej dystansu :roll:
M³odym ludziom wydaje siê, ¿e pieni±dze s± najwa¿niejsz± rzecz± w ¿yciu. Gdy siê zestarzej±, s± ju¿ tego pewni./ Oscar Wilde
Snobizm jest jak wisienka na torcie - tylko dla wybranych. To rodzaj wtajemniczenia. Wyzwanie rzucone tyranii mas....

Awatar użytkownika
gracja
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1523
Rejestracja: 11 sie 2005, 00:23

Post autor: gracja » 03 kwie 2006, 17:01

Nie wiem czy jest jakikolwiek sens pisania Megi co myślimy o tej sytuacji i o jej chłopaku. Gdybyśmy nawet 24 godziny na dobę mówiły o tym, że ten gość nie jest jej wart to i tak w to nie uwierzy. W takiej sytuacji ona sama musi dotrzeć do punktu, w którym jej cierpliwość się ostatecznie wyczerpie a ona sama dojdzie do wniosku, że do tanga trzeba dwojga, a jej miłość to za mało w tym związku.
...czemu ze wszystkich pragnieñ na ¶wiecie to Ty mnie wybra³e¶.....

Awatar użytkownika
Eddieve
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2200
Rejestracja: 17 lis 2005, 23:01
Lokalizacja: West Pomerania
Kontakt:

Post autor: Eddieve » 03 kwie 2006, 17:44

Mnie się wydaje, że Megi doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ten facet na nią nie zasługuje. Że sama daje z siebie o wiele więcej, niż kiedykolwiek od niego doświadczy. Że to on jest jej źródłem cierpienia ( bo chyba tak można nazwać to ich bycie razem ), do którego albo przywyknie i zacznie nie zauważać, albo pogrąży się w nim tak, że to już nie jej facet, ale ona sama dla siebie będzie największym wrogiem ( wpadnie w jakieś paskudztwo, żeby tylko się znieczulić, nie pamietać ).

Najgorsze jest, że Megi, wiedząc o tym, nie odejdzie od tego, który tak ja niszczy. Po prostu nie wiedziałaby czym tę pustkę po nim wypełnić. Nie wyobraża sobie, żeby jego w jej życiu miało nagle zabraknąć.
To jak uciąć sobie rękę, prawda, Megi?

Ale czasem lepiej dać sobie uciąć rękę niż pozwolić, by umierało całe ciało dotknięte gangreną!

Megi, ten facet Cię nie kocha. Jesteś mu potrzebna, bo przyzwyczaił się do Twojej stałej obecności, do tego że zajmujesz jakieś miejsce w jego życiu ( siła przyzwyczajenia ) jak mebel w jego pokoju. Masz być, bo... no bo tak i już. Zauważ, że Ty go już nie zachwycasz. A zachłystuje się towarzystwem innych.
Od
15
XII
05
fajnie mi / nos od dr Skupina
http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... alking.gif

Awatar użytkownika
maxi
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1496
Rejestracja: 14 lut 2006, 17:53

Post autor: maxi » 03 kwie 2006, 20:36

Megi NAPRAWDE jest lepiej byc sama niz z byle kim.Ten Twoj facet to zwyczajny kutas.Ja bylam zona podobnego kutasa kilka lat.Byly b.podobne sytuacje jak Twoja z tym,ze nie tlumaczyl sie alkoholem bo nie pil(wcale).Kiedys powiedzial,ze wyjezdza z chlopakami i zapytal co bede robic.Powiedzialam,ze pojde z kolezanka do klubu, powiedzmy X.Poszlysmy ale na miejscu zmienilysmy zdanie i pojechalysmy do klubu Y.Ochroniaze zaczeli sie dziwnie zachowywac,jeden odbieral nasze plaszcze a drugi zniknal.Po chwili pojawil sie kolega mojego ex i zaczal tlumaczyc,cytuje:wiesz bo te dziewczyny co siedza przy naszym stoliku to wcale nie sa z nami.A kiedy podeszlam do tego stolika moj ex powiedzial:nie ma miejsca przy tym stoliku.To jest tylko jedna z historii a przez klika lat bylo takich kwiatkow wiecej,lacznie z tym,ze pieprzyl moja kolezanke.Od ponad 10 lat nie jestem z nim i jak sobie teraz przypominam jak sie balam,ze sobie sama nie poradze to az nie moge uwierzyc,ze to bylam ja.Przez kilka lat bylam sama co nie znaczy,ze z nikim sie nie spotykalam.Pozniej poznalam obecnego ukochanego(i kilku innych,zobacz watek 2 facetow jednoczesnie :wink: )i jak dotad jestem z mojego zycia b.zadowolona.Rozstanie z ex to bylo najlepsze co zrobilam,odzyskalam wiare w siebie,otworzylam wlasna firme i chociaz b. kocham mojego misia to nigdy nie pozwole mu decydowac o mnie.A z drugiej strony widze,ze moja niezaleznosc bardzo mu imponuje i wciaz musi o mnie walczyc bo zawsze moge odejsc.Megi na rozpoczecie nowego zycia nigdy nie jest za pozno.Ja tak sie balam wplywu mojego ex na mnie,ze wyjechalam na drugi koniec Polski,zmienilam nr telefonu.I chociaz na poczatku bylo mi b.ciezko to pomoglo.Wystarczylo kilka miesiecy bez prania mozgu,zebym zrozumiala jaka to bylo pomylka.Musisz zrobic tylko pierwszy krok

Awatar użytkownika
gracja
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1523
Rejestracja: 11 sie 2005, 00:23

Post autor: gracja » 03 kwie 2006, 21:43

Eddieve pisze:
Najgorsze jest, że Megi, wiedząc o tym, nie odejdzie od tego, który tak ja niszczy. Po prostu nie wiedziałaby czym tę pustkę po nim wypełnić. Nie wyobraża sobie, żeby jego w jej życiu miało nagle zabraknąć.
To jak uciąć sobie rękę, prawda, Megi?

Ale czasem lepiej dać sobie uciąć rękę niż pozwolić, by umierało całe ciało dotknięte gangreną!

Megi, ten facet Cię nie kocha. Jesteś mu potrzebna, bo przyzwyczaił się do Twojej stałej obecności, do tego że zajmujesz jakieś miejsce w jego życiu ( siła przyzwyczajenia ) jak mebel w jego pokoju. Masz być, bo... no bo tak i już. Zauważ, że Ty go już nie zachwycasz. A zachłystuje się towarzystwem innych.
Nic dodać nic ująć. Amen
...czemu ze wszystkich pragnieñ na ¶wiecie to Ty mnie wybra³e¶.....

PINESKA
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 870
Rejestracja: 24 lis 2005, 09:49
Lokalizacja: OLSZTYN
Kontakt:

Post autor: PINESKA » 03 kwie 2006, 22:59

...w czwartek moja operacja...wymarzona dawno temu....nie mam na nia najmniejszej ochoty...nie rozmysle sie ale nie wiem po co mi to wszytko...traktuje ja jak koniecznosc bo jak mówi mój facet " sprawy zaszły za daleko".... nie obchodzi mnie wynik koncowy...mam wszytko godzies..poprostu niech mi ja zrobia i chce isć do domu....jest mi zupełnie obojetna.
A JEDNAK MARZENIA SIÊ SPE£NIAJA....

Awatar użytkownika
Eddieve
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2200
Rejestracja: 17 lis 2005, 23:01
Lokalizacja: West Pomerania
Kontakt:

Post autor: Eddieve » 03 kwie 2006, 23:15

Co Ty mówisz, Pineska?! Nie, nie jest Ci obojętna, tylko na chwilę obecną masz już dosyć myśli o niej, bo nic innego nie zaprząta Ci głowy bardziej jak ta operacja, prawda? Nagromadziło się tych myśli tyle, że, no, co? No, wylało się. Mogło. Miało prawo. Organizm ma swój limit stresu, i za cholerę nie pozwoli Ci na więcej. Odstaw te wszystkie "negatywy" na bok. A jeśli nie sposób, przynajmniej dopuść jeszcze jedną myśl do siebie: że to całe "mam-to-w-dupie-dajcie-wy-mi-wszyscy-świety-spokój" zrezygnownowanie jest czymś, co minie szybciej niż zmienisz skarpeki po op. ( no, ja np. miałam na stopach skarpetki podczas operacji. Od tamtej pory nazywam je skupinkami. Takie różowe, malutkie. ).
A jak chcesz, to pomarudź nam jeszcze, zniesiemy wszystko ( pod warunkiem, że nie będzie ciągnęło się w nieskończoność ). :)
Od
15
XII
05
fajnie mi / nos od dr Skupina
http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... alking.gif

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”