annoush pisze:Sam, nie wiem, o co poszło, ale strzelanie fochów i ciche dni to na pewno żadne rozwiązanie, małżeństwo to partnerstwo, w którym spokojnie rozmawiamy, a nie bawimy się w podchody do obrażonej królewny
sorry ,ale... (tym razem) myslisz sie, annoush...
nikt z nas nie strzela fochow...ani nie bawi sie w podchody w w moim malzenstwie... :?
nigdy nie mielismy tez cichych dni... (nie potrafie nie odzywac sie do kogos z kim zyje pod jednym dachem...
wyobraz sobie, ze czasami nie da sie spokojnie porozmawiac ...nawet z wasnym mezem ! :?
jest po prostu jakis drazliwy temat...w ktorym kazdy ma odmienne zdanie...
...w dodatku, dookola mieszaja sie tez inni ludzie,ktorzy sa bardzo wazni dla mojego meza...
i ktorzy przekonuja za wszelka cene ,ze to wlasnie oni maja racje- ...
i wtedy nie ma juz nad czym dyskutowac ! :?
rozmowa prowadzi zazwyczaj do kompromisow---a w tym przypadku,zadne z nas nie chce ustapic...
wiec ... na nic tu wieeelkie dyskusje...
trzeba zostawic po prostu tak jak jest.
... z czasem przekonamy sie , kto mial racje...
(tylko,calkowicie zdaje sobie sprawe z tego, ze przez ten czas... to ja bede najbardziej poszkodowana...)
dziekuje wam, ze staracie sie mnie pocieszyc...jestescie kochane
jednak, ja nie potrzebuje zadnych rad
nie zrozumcie mnie zle...ale
ja sama znam siebie i swojego meza najlepiej...
a kazda sytuacja jest tez inna...
juz nie bede narzekac na forum ....
pojde sobie na spacer, poplakac..............






