pisz dalej
Rysia, bo talent masz do opowiadania.
To tak jest, ze my potrafimy to wszystko na trzezwo ocenic, kazda cos moze dodac, co by w takich momentach zrobila (gdyby tak samo chlodno potrafila myslec, co teraz), ale przez cala opowiesc Rysi przewija sie uciazliwie jeden nieustanny watek: do jakiego stopnia postepujemy tak, jak do tej pory, kiedy podswiadomosc narzuca nam obrazek, ze wszystko jest jak do tej pory, ze wszystko jest ok, ze nic nie chcemy zmieniac. Intuicja, to sa takie delikatne i ledwo zauwazalne odczucia, chyba nic w porownaniu wlasnie z podswiadomym dazeniem do stanu, ze "przeciez wszystko jest ok".
Oj dziewczyny, tu o zwiazkach, a ja o pracy - tak wpadlam, tak mnie wykorzystywali, a ja glupia wszystko robilam pod dyktando. Wbrew temu, co sama wypowiadalam na glos: ze (pokrotce) to nie sa normalne warunki pracy i nienoramlne traktowanie. Ale z drugiej strony zawsze tez przedstawialam swoja prace na zewnatrz, ze mam taaakie mozliwosci, ze wszystko bedzie ok. I ludzie dookola mi sami wierzyli, bo w koncu ja chyba najlepiej wiedzialam, na czym stoje, nie? Ale sie mylilam, mocno, mocno. Dzis juz tam nie pracuje, cale szczescie. Jeszcze sie zbieram do kupy, nie wiedzialam, ze to bedzie az tak dlugo trwalo. Jednak wiem, ze drugi raz na cos takiego juz sie tak bardzo nie nabiore. Bo bede ostrozniejsza.
Bylam na takim dwudniowym spotkaniu -kursie, tylko dla kobiet, to bylo mniej wiecej na temat: nastepnym razem zareaguje lepiej. To, co mi utkwilo, to bylo zdanie, ktore nam prowadzaca kurs (byla aktorka) przeczytala TRZY razy. I wam to teraz tez napisze:
"nie" moze uzdrawiac
Cwicz sie w tym, aby stawiac SWOJE potrzeby i sprawy na sam przod,
dostrzegac je jako najwazniejsze i przysluchiwac sie swojej intuicji.
Musialam to przetlumaczyc z niemieckiego, mam nadzieje, ze to odpowiednio sformulowalam.
Latwo mozemy popasc w taka sytuacje, kiedy ktos inny nam dyktuje, co mamy robic/myslec i to potrafi bardzo dobrze uzasadnic. Wtedy nie dopuszczamy do siebie glosu intuicji, zwlaszcza, ze on zawsze jest cichutki i w naszym "cywilizowanym" racjonalnym swiecie czesto pomijany. Bo intuicji nie mozna uzasadnic. To, co robimy, czesto ma jakis konkretny cel, a jesli sie z tym zle czujemy, to ignorujemy to uczucie, bo w koncu mamy ten cel (albo argument, ze przeciez takie zahowanie by bylo pozadane i akceptowane) przed oczami. Kiedy po czasie sie wszystko analizuje, to mozna znalezc tez wiele argumentow, ktore popieraly ten nasz glos intuicji. Takze nie byl on taki nieuzasadniony. Ale to mozemy uswiadomic sobie dopiero po wszystkim, ALBO trafimy na osobe doswiadczona, ktora wlasnie na chlodno potrafi rozpoznac sytuacje i uswiadomi nam, w co my tak naprawde sie pakujemy.
Dziewczyny, My tu jestesmy mocna grupa, ktora jak co, potrafi sie niebywale wspierac. Obiecalam sobie, ze kiedy bede miala jakas ciezka sytuacje w zyciu, i nie bede umiala jej sama rozwiazac, wszystko tu opisze. Zeby mnie tez ktos potrafil pozbawic zludzen i postawic na nogi. Sama sie w tej roli oczywiscie tez oferuje, bo moze bylam w stuacjach, z ktorych jestem madrzejsza i potrafie celnie doradzic. To 3-majcie sie

do nastepnego!