życie po 30-stce :)

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 19 cze 2009, 12:13

Sabrina, masz świętą rację. Byłam tak zaślepiona i wpatrzona w niego jak tylko można być. Nie połapałam się w niczym.
Ale pamiętaj, że to były inne czasy. Ja byłam wychowana "pod kloszem", nie miałam do czynienia z brutalnością życia. obracałam się w środowisku, w którym nie było zdrad, kochanek itd.Do głowy mi nie przyszło, że mężatka z dziećmi może uwodzić czyjegoś męża. Dla mnie czyjś mąż to był towar tabu. I naiwnie myślałam, ze wszyscy tak myślą. Tak Sabrina, byłam klasycznym przykładem cielęciny.
Nie miałam przed nim chłopaka, ani doświadczeń damsko-męskich.
No i ...nie umiałam walnąć ręką w stół.
Dobrze mi tak. Trzeba było umieć.

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: bbpp77 » 19 cze 2009, 12:31

A ja myślę że i rysię i mnie zgubiła zbytnia pewność siebie oraz ocenianie ludzi swoją miarą.
Ja w najczarniejszym śnie nie przypuszczałabym, ze można koleżance, znajomej "wyrwać" męża i spokojnie patrzeć jej w oczy. U mnie było podobnie.
Ponadto.... też myślałam gdzie ona do mnie.... mężatka, po zawodówce, nie bardzo potrafiąca zdanie do kupy sklecić...
Ale jak to mi kiedyś ktoś wyjaśnił... ona nie była mu potrzebna do filozoficznych dysput tylko do robienia z ch-ja wariata a swoimi tanimi komplementami podnosiła jego ego, które w natłoku pracy, obowiązków, problemów przez żonę było skutecznie tłamszone.
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: majamajamaja » 19 cze 2009, 12:51

pisz dalej Rysia, bo talent masz do opowiadania.
To tak jest, ze my potrafimy to wszystko na trzezwo ocenic, kazda cos moze dodac, co by w takich momentach zrobila (gdyby tak samo chlodno potrafila myslec, co teraz), ale przez cala opowiesc Rysi przewija sie uciazliwie jeden nieustanny watek: do jakiego stopnia postepujemy tak, jak do tej pory, kiedy podswiadomosc narzuca nam obrazek, ze wszystko jest jak do tej pory, ze wszystko jest ok, ze nic nie chcemy zmieniac. Intuicja, to sa takie delikatne i ledwo zauwazalne odczucia, chyba nic w porownaniu wlasnie z podswiadomym dazeniem do stanu, ze "przeciez wszystko jest ok".
Oj dziewczyny, tu o zwiazkach, a ja o pracy - tak wpadlam, tak mnie wykorzystywali, a ja glupia wszystko robilam pod dyktando. Wbrew temu, co sama wypowiadalam na glos: ze (pokrotce) to nie sa normalne warunki pracy i nienoramlne traktowanie. Ale z drugiej strony zawsze tez przedstawialam swoja prace na zewnatrz, ze mam taaakie mozliwosci, ze wszystko bedzie ok. I ludzie dookola mi sami wierzyli, bo w koncu ja chyba najlepiej wiedzialam, na czym stoje, nie? Ale sie mylilam, mocno, mocno. Dzis juz tam nie pracuje, cale szczescie. Jeszcze sie zbieram do kupy, nie wiedzialam, ze to bedzie az tak dlugo trwalo. Jednak wiem, ze drugi raz na cos takiego juz sie tak bardzo nie nabiore. Bo bede ostrozniejsza.

Bylam na takim dwudniowym spotkaniu -kursie, tylko dla kobiet, to bylo mniej wiecej na temat: nastepnym razem zareaguje lepiej. To, co mi utkwilo, to bylo zdanie, ktore nam prowadzaca kurs (byla aktorka) przeczytala TRZY razy. I wam to teraz tez napisze:

"nie" moze uzdrawiac
Cwicz sie w tym, aby stawiac SWOJE potrzeby i sprawy na sam przod,
dostrzegac je jako najwazniejsze i przysluchiwac sie swojej intuicji.


Musialam to przetlumaczyc z niemieckiego, mam nadzieje, ze to odpowiednio sformulowalam.

Latwo mozemy popasc w taka sytuacje, kiedy ktos inny nam dyktuje, co mamy robic/myslec i to potrafi bardzo dobrze uzasadnic. Wtedy nie dopuszczamy do siebie glosu intuicji, zwlaszcza, ze on zawsze jest cichutki i w naszym "cywilizowanym" racjonalnym swiecie czesto pomijany. Bo intuicji nie mozna uzasadnic. To, co robimy, czesto ma jakis konkretny cel, a jesli sie z tym zle czujemy, to ignorujemy to uczucie, bo w koncu mamy ten cel (albo argument, ze przeciez takie zahowanie by bylo pozadane i akceptowane) przed oczami. Kiedy po czasie sie wszystko analizuje, to mozna znalezc tez wiele argumentow, ktore popieraly ten nasz glos intuicji. Takze nie byl on taki nieuzasadniony. Ale to mozemy uswiadomic sobie dopiero po wszystkim, ALBO trafimy na osobe doswiadczona, ktora wlasnie na chlodno potrafi rozpoznac sytuacje i uswiadomi nam, w co my tak naprawde sie pakujemy.

Dziewczyny, My tu jestesmy mocna grupa, ktora jak co, potrafi sie niebywale wspierac. Obiecalam sobie, ze kiedy bede miala jakas ciezka sytuacje w zyciu, i nie bede umiala jej sama rozwiazac, wszystko tu opisze. Zeby mnie tez ktos potrafil pozbawic zludzen i postawic na nogi. Sama sie w tej roli oczywiscie tez oferuje, bo moze bylam w stuacjach, z ktorych jestem madrzejsza i potrafie celnie doradzic. To 3-majcie sie :hello do nastepnego!
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

rysiabe
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 47
Rejestracja: 16 cze 2009, 22:18

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: rysiabe » 19 cze 2009, 12:57

Sabrina, pisałam przecież, że krew Was będzie zalewać, gdy będziecie to czytać, ale część dziewczyn chce, by to opisać, więc piszę.
I jeszcze jedno. Wiem, że Ty też przeżyłaś swoje (z innych wątków) i że masz bliżej 50-tki niż 39-tki, więc masz więcej doświadczenia niż takie młode babeczki. Co miałaś na myśli, pisząc "jeżeli ty sama nie wybaczysz"?
Komu mam wybaczyć? sobie?jemu?"Marzence'?
Jak znajdziesz trochę cierpliwości to spróbuj skrobnąć, proszę. Ty jesteś taka trzeźwa, przytomna, taka "zdroworozsądkowa"
........
A teraz c.d. głupoty i zaślepienia (ku przestrodze młodym i naiwnym).

Zauważyłam, że zmarniał i zaczął palić po 2, 3 paczki papierosów. Ale jakoś przestało mnie to obchodzić.
We wrześniu oznajmił, że musi wyjechać kontynuować projekt (miał być zakończony pod koniec następnego roku)."To jedź" powiedziałam obojętnie. I pojechał, a ja nawet byłam z tego zadowolona, bo była bez niego cisza i spokój.Tak samo w październiku, listopadzie, grudniu.POd koniec listopada zadzwonił z X, że "Marzenkowie"(on i ona) zapraszają go na andrzejki i czy może zostać, telefon przejął jej mąż i zaczął opowiadać, jaka to fajna impreza się szykuje i jak to fajnie, że mój mąż od września u nich teraz się zatrzymuje a nie w hotelu i takie tam duperele.Odłożyłam bez słowa słuchawkę.Telefon dzwonił jeszcze ze sto razy ale nie podnosiłam słuchawki. Siedziałam w kuchni i paliłam papierosy jeden za drugim.
Gdy córka wróciła wieczorem , miałam już spakowane walizki i oznajmiłam , że jutro wyjeżdżamy do Warszawy, bo mam tam propozycję świetnej pracy z mieszkaniem służbowym(miałam taką propozycję ale wcześniej nie zamierzałam z niej korzystać).Nic nie powiedziała, kiwnęła głową, a mnie się serce ścisnęło.Zasiadłam w kuchni, sen mnie odleciał i tak siedziałam bez sensu. W końcu zasnęłam przy tym stole.
Około 4-tej rano obudziły mnie jego pocałunki. Stał nade mną, obejmował mnie, płakał i całowal.I nie wiadomo jak znaleźliśmy się na podłodze.

Nigdy przedtem ani nigdy potem nie miałam tak odlotowego seksu...

......
bbpp, tak, właśnie tak!

Awatar użytkownika
dosia
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1707
Rejestracja: 15 lis 2008, 12:36

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: dosia » 19 cze 2009, 13:00

rysiabe pisze: No i ...nie umiałam walnąć ręką w stół.
Dobrze mi tak. Trzeba było umieć.
rysia nie mów tak , bo to nie Twoja wina , tak to już jest że z perspektywy czasu wszystko wyglada inaczej , wina jest tylko i wyłącznie jej i jego , nie Twoja.

Awatar użytkownika
nesia
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3812
Rejestracja: 29 gru 2006, 12:47

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: nesia » 19 cze 2009, 13:02

rysiabe pisze:kiedy był już w takim stanie, że nie zależało mu, zeby cokolwiek ukrywać, bo to już nie miało najmniejszego znaczenia. Mówił wszystko jak w transie, nawet takie sprawy, do których żaden facet by się nie przyznał. Nie oszczędzał się.Już mu było wszystko jedno.
.

Pamiętaj, jeśli miał do Ciebie choć krztę szacunku - mówił tez tylko to Co Ty chciałabys usłyszeć...
rysiabe pisze:Byłam tak zaślepiona i wpatrzona w niego jak tylko można być. Nie połapałam się w niczym.
Ale pamiętaj, że to były inne czasy. Ja byłam wychowana "pod kloszem", nie miałam do czynienia z brutalnością życia. obracałam się w środowisku, w którym nie było zdrad, kochanek itd..
Zdrady i uwodzenie to nie nowość, zawsze były, są i będą. Po tym jak opisałaś siebie, kobietę sukcesu, światową, wykształconą, pracującą aż sie nie chce wierzyć że wspomniane zachowania męża kompletnie Cię nie ruszały. Powiedz co jest teraz, jak się maja wasze stosunki?
23.02.07 - ;)

Uroda to weksel honorowany na całym świecie za okazaniem.
Giacomo Casanova

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: majamajamaja » 19 cze 2009, 13:04

Rysia, pisz dalej...
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: bbpp77 » 19 cze 2009, 13:23

Moja intuicja w czasie kiedy powinna była pracować na najwyższych obrotach spała kamiennym snem.
Dziewczyny to jest tak, ze człowiek sobie tłumaczy pewne rzeczy po swojemu.
Np. ja pracowałam razem z mężem w tym czasie, ja rano on po południu.
Więc jak zaczął rzadziej do mnie dzwonić z pracy to mi to pasowało, ponieważ jak by nie było jak się prowadzi firmę rozmowy dotyczą spraw zawodowych również, a ja w swoim wolnym czasie miałam w nosie firmę.
Więc jak telefon zamilkł to ja sobie wytłumaczyłam, ze wreszcie zrozumiał. Poza tym miałam święty spokój, który z reguły poświęcałam na czytanie książek. I pewnie dzięki nim też byłam taka ślepa.
Życie intymne lekko ostygło więc też sobie wyjaśniłam, ze wreszcie zrozumiał, że ja rano wstaję i nie bardzo mam ochotę codziennie (on zawsze miał większy temperament od mojego).
Głowę daję, że jak rysi mąż zaczął się sam pakować na swoje wyjazdy też jej było to na rękę. Pewnie za pierwszym razem ją to zastanowiło ale tylko na chwilę i też sobie wytłumaczyła, że to dla jej dobra :)
Wieczory zaczęliśmy spędzać w osobnych pokojach i wyobraźcie sobie że i w tym można znaleźć wytłumaczenie jakie nam pasuje... Przestałam być katowana polsatem sport, formułą1 czy tvn turbo. Mogłam spokojnie czytać albo oglądać to na co miałam ochotę. bat
Dzięki mechanizmowi zaprzeczania umiemy zawsze dorobić sobie formę do treści podług własnego życzenia.
Dziś tak jak rysia... nie robię scen zazdrości bo ja nie jestem zazdrośnicą, ale nie ufam ślepo i dyskretnie sprawdzam, chociaż czasami się tym brzydzę. ups

Qrcze Rysia pisz szybciej bo u mnie w domu syf, robota leży odłogiem a ja paląc fajkę za fajką siedzę i czekam na twoje kolejne posty.... :-) szczególnie te, w których zaczniesz opisywać jak się odegrałaś! :-)
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: majamajamaja » 19 cze 2009, 13:30

[quote="bbpp77"]Moja intuicja w czasie kiedy powinna była pracować na najwyższych obrotach spała kamiennym snem.

No jak to, nie mialas jakichs dziwnych odczuc, tak, jak pisala Rysia, ze zrobila awanture, ze nie pojawila sie w domu, kiedy ta kobieta u niej byla "na urlopie", ze odlozyla sluchawke? Bo Rysia chyba nie robila tego z wykalkulowania, tylko spontanicznie, to byla jej intuicyjna reakcja.
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: życie po 30-stce :)

Post autor: bbpp77 » 19 cze 2009, 13:35

nooo "mój piegus" nie spędzał za mną urlopu. Tylko czasami wpadał do mnie do firmy drzwi w drzwi z salonem fryzjerskim, w którym pracowała, rozmienić pieniądze, czy na małe plotki ale takie o przysłowiowej dupie Maryni, bo zawsze z nią byłam na pani.

Raz zaskoczyła mnie jej obecność na plaży w Międzyzdrojach, gdzie my od lat mamy taką swoją oddaloną od centrum, spokojna plażyczkę i mało kto o niej wie. Ale zbyt długo o tym nie dumałam bo w końcu na plażę każdy może przyjść...

Chociaż może właśnie to że byłam akurat z nią na "pani" to była intuicja, chyba wyczuwałam w niej rywalkę, bo z innymi dziewczynami z salonu byłam na ty. Sama nie wiem.
Wiem, że byłam ślepa jak kret i dziś mogę się śmiać lub ubolewać nad własną głupotą. Ja, realistka, twardo stąpająca po ziemi bujałam w obłokach, ze aż miło!!! bat
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”