heheh ja pije ....ale wode :lol: ale truskawkowa ;-)
laski u mnie pogoda...do du....y jednym slowem...ale mialam pecha bo jak bylismy w hiszpanii to bylo to samo

nawet lalo i byla burza

cale szczescie nie caly czas.....
wesele bylo rewelacjne-przynajmniej jak dla mnie ;-)
no wiec zadnej mszy itp w kosciele

jedynie ok 15min i to wszystko

nie tak formalnie i sztywno jak u nas....brawa okrzyki itp w kosciele

bardzo mi sie to podobalo i na srodku calujaca sie mloda para
po kosciele pojechalismy do miejsca w ktorym mialo byc wesele(najsmieszniejsze bylo to ze wiekszosc hiszpanow nie mowi po angielsku

wiec masakra bylo sie dogadac :lol: )
jedynie ci co mieszkaja w innych krajach...wiec bylo bardzo smiesznie
wesele bylo w pieknym miejscu
najpierw byl alkochol i zakaski w ogrodzie ,bardzo piekne miejsce wszystko super kelnerzy roznoszacy jedzenie i alkochol -wszystko elegancko i z klasa.
po jakims czasie ....nie wiem dokladnie ile to trwalo...
wszyscy przeszlismy do takiego jakby namiotu w ktorym mielismy obiad.nie taki typowy jak w pl niestety...na poczatek mlodzi i ich rodzice zostali przywitani piosenka pieknie zaspiewana przez pare hiszpanow

niestety nie wiem o czym byla....ale byla piekna.
na stolach jedynie stalo wino....jedzenie przynosili kelnerzy i kazdemu z osobna pieknie nakladali na talerz..wszystkim oprocz mnie :lol: bo ja takich rzeczy nie jadam :lol: w wiekszosci bylo to see food itp

a ja nie cierpie takich rzeczy

wiec po kilku razach jak moj talerz nadal stal pusty przyszedl menadzer (z tlumaczem :lol: )i powiedzial ze na cokolwiek mam ochote to oni mi przygotuja.bardzo mile to bylo ale powiedzialam ze wszyscho ok by sie mna nie przejmowali ;-)
potem oczwiscie toasty itp. i tort ktory mlodzi kroili mieczem i karmili tym mieczem siebie nawzajem i swoich rodzicow.potem wszyscy mezczyzni dostali po cygarze a kobiety po kwiatku.
w miedzy czasie pan mlody zostal jeszcze wrzocony przez chlopakow do basenu... ;-)
po jakims czasie wszyscy przeslismy na arene(wszysto znajdowalo sie w jednym miejsu-obiekt caly byl ogromny!)
i na tej arenie byly rozne gry i zabawy dla dzieci ,a potem dla doroslych....
dla kobiet miala byc walka ze... swinia :lol: :lol: :lol: :lol: oczywiscie dla zartu,ale zadna nie odwazyla sie sprobowac...
a dla mezczyzn wypuscili byka

chetnych bylo duzo a smiechu tyle ze szok :mrgreen:
przed ta walka popadalo wiec piasek byl mokry wiec moj maz po tej walce z bykiem wygladal jakby wytarzal sie w blocie :mrgreen: :lol: ale nie przeszkadzalo mu to bo nie on jedyny ;-)
po tych zabawach przeszlismy jeszcze do innego takiego jakby namiotu a tam juz grala muzyka i drinki znowu i tak juz do rana :mrgreen:
nie uwierzycie jaki mam lewy nadgarstek w siniakach...

bo hiszpanie ciagali mnie do tanca co chwila :lol:

w dzien slubu nie bylo nic widac ale jak sie rano obudzilam :lol: :lol: :lol: ale co tam bylo rewelacyjnie
kurcze nie da sie tego opisac tam trzeba by bylo byc!
ludzie strasznie przemili!nie tacy jak polacy

-jezeli wiecie o co mi chodzi...
a hiszpanie jacy przystojni :-P ....
podoba mi sie ze ci ludzie wszyscy tacy na luzie zadnego krzywego patrzenia na siebie itp...
mimo bariery jezykowej naprawde bawilismy sie swietnie,nie bylismy zreszta sami bylo z nami kilka irlandczykow z pracy i innych ludzi z pracy ;-)
Buziaki kochane!!!!
[/b]