ja to bym chętnie pogadała o moim mężu i jak się poznaliśmy i w ogóle ... :lool:
-ale nie chce zaśmiecać tu wątku przyszłym mężatką...

:lol: Albo,co tam-
taka hostoria...
-bylam sobie raz z kumpelami na imprezie -
Moje koleżanki znały już go z "widzenia" :twisted: ,więc mi go też przedstawiły... ...a że nie byłam blondyna wtedy ,to nawet na mnie burak uwagi nie zwrócił...

Laski ściemniały do niego ale wkońcu wyszło,że jako jedyna gadałam trochę po francusku, więc usłyszałam taki tekst od mojej kumpeli:"
Ty,powiedz mu ,ze jest fajny i w ogóle... ...i że jestem nim zainteresowana..." 
:?
- no to mu powiedziałam

:lol: :lol: :lol: (hahaha-mogła sama mu to powiedzieć,wiadomo nie od dzisiaj ,że francuski ,to język miłości... amoureux )
-później zaczęliśmy się spotykać i Sam już nie wypuściła swojej ofiary z łapek...

) (a taki macho był!!!) :lol: 8)
-ale na krótko przed zaręczynami odwidziało mi się coś i spakowałam walizy ...nie byłam pewna,czy to TEN

... .chciałam do domu...!!! Zostawiłam Misia ...
-po dniu pobytu u rodziców , przyjechał błagać ... :DD
A później już z górki...

- ale nie odrazu bylo jak w bajce :? - moge powiedzieć nawet ,że dłuuugo się "niezgadzaliśmy w różnych kwestiach ...za to teraz jest zajebiście !!! 8)
Pzdr... (i już nic nie napiszę więcej !!! buuu )
