Pimpek1984
O to mi właśnie chodzi.
Żeby żyć normalnie,nie mówie tu o jakimś luksusowym życiu,ale o normalnym.
Te przykłady z masłem czy płynem...dziwne.
No,ale rozumiem,że ktos ma rodzinę na utrzymaniu,to oszczędza na sobie.
Jeśli,ktoś to robi tylko i wyłącznie z miłości do pieniędzy,to jest zdrowo kopnięty.
Ten syn mojej koleżanki,to chyba skąpiec jest,nie ma dzieci na utrzymaniu.
Niektórzy to są tak chytrzy,żeby przysłowiowe g...o z pod siebie zjedli.
Znam takich,to jakiś koszmar.
Miałam kiedyś taką znajomą parę.Po prostu sikałam ze śmiechu słysząc ich rozmowy-
Nie oddałeś mi 50 gr,które ci dołożyłam do chleba...
Wyliczali sobie wszystko co do grosza.
Jak ona była z nim w ciąży,to nawet jej owoców nie chciał kupić,bo mu było kasy żal.
Ale co rusz leciał do banku wpłacać zaoszczędzona forsę...
Jedno trzeba było przyznać,że dobrali się idealnie-obydwoje byli masakrycznie skąpi.
Zerwałam z nimi kontakt,bo miałam ich dość szczerze mówiąc.
Wycieli mi bardzo nieprzyjemny numer...
Zaprosili mnie kiedyś an ognisko,do jej domku letniskowego.Zaproponowali,że mnie podwiozą,bo po co jechać 2 samochodami...
Po prostu organizowali spotkanie dla kilkunastu znajomych.
Ok,pojechałam z nimi.
Pobawiliśmy się,pogadaliśmy,trochę zjedliśmy... zbieraliśmy się już do chaty,a ta koszmarna parka mi mówi-no,słuchaj jesteś nam winna 250 zł.
Kurcze,szczeka mi opadła do samej ziemi.
Otóż,byłam im winna za paliwo,za żarcie,za alkohol...
Dodam tylko,że miałam swoje żarcie składkowe(przyszykowałam jakieś sałatki,chipsy,ciasto),alkoholu wcale nie piję...
Co do paliwa,to ok. rozumiem,ale to było może z 10 km.
Sama nie raz ,nie dwa i nie trzy woziłam ich o wiele dalej,nawet mi do głowy nie przyszło,żeby zawołać za to choćby złotówkę.
Taki rachunek dostali wszyscy uczestnicy tej imprezki.
Po tym ,,miłym'' zdarzeniu zerwałam całkowicie kontakt z nimi.
Ciekawa tylko jestem czasami-czy dziecku też żałują owoców czy czekolady.

Life is a journey,not a destination.