Post
autor: gracja » 27 lut 2006, 17:41
Ja też miałam problem z zazdrością- co prawda trwał krótko(bo poradziłam się pani psycholog, która wykłada u mnie na uczelni, co mam zrobić)ale czułam jak mnie to wyniszcza od środka. Zazdrość zabija nie tylko twój związek i miłość twojego faceta, ale GŁÓWNIE CIEBIE. Beata jeśli twój facet będzie gotowy ci powiedzieć o tym, co się dzieje, że się zmienił to dowiesz się o tym. Twoja podejrzliwość, pytania, dociekanie tylko pogarszają obecny stan rzeczy. Tak jak piszą dziewczyny - zajmij się sobą, spraw by zatęsknił. Nie możesz patrzeć na każdą dziewczynę, która was mija jako na potencjalne zagrożenie. To, że jesteśmy nieatrakcyjne, grube, mamy cellulit, za małe cycki =to wszystko to filmy, które same sobie wkręcamy. Faceci nie zwracają na takie szczególiki uwagi. Dla nich liczy się całokształt. I najbardziej na świecie nie lubią być zdominowani, nie lubią kiedy "wszczynamy śledztwo" gdzie byli i co robili(owszem można o to pytać, ale w odpowiedni sposób)i nie znoszą zrzędzenia i marudzenia jaka to ja jestem brzydka, gruba i nieatrakcyjna. Jak im w kółko to powtarzamy, to w końcu zaczynają w to wierzyć i rozglądać się za tymi "piękniejszymi".
No i nie możesz zakładać najgorszego. Czasem "niewielkie" problemy sprawiają, że facet zachowuje się inaczej niż zwykle. Jak miałam swój problem z zazdrością to często sobie wkręcałam, że mój misiek zachowuje się inaczej. Za każdym razem okazywało się, że wszystko z jego strony było ok, ale właśnie moje "zazdrosne" zachowanie sprawiało, że czuł się nieswój i nie miał ochoty się ze mną widywać, bo wiedział jak to będzie wyglądało -znowu śledztwo i wyrzuty....
...czemu ze wszystkich pragnieĂĆÂą na ĂâÂświecie to Ty mnie wybraĂâÂłeĂâÂś.....