Post
autor: aniamaja » 22 lut 2006, 16:48
hej!
Czy któraś z Was ma za sobą przeprowadzkę z mniejszego do dużego miasta?
My z Mężem bijemy się z myślami, jakoś u nas nic nas nie trzyma.
Myślimy o Warszawie, ja tam miałabym lepsze perspektywy pracy i drogę rozwoju łatwiejszą (o jeju, jak to brzmi), córka też, a Chłopu wszystko jedno, bo On pływający, i dom ma tam gdzie my z Małą jesteśmy.
Ale jakoś się boję. Zostawić przyjaciółkę, znajomych, chatę.
Myślimy żeby może od przyszłego roku, Mała pójdzie do szkoły, ja zakończę studia, i sruuu....
Ale przeraża mnie to wszystko:na początku szukanie pracy, bo bez tego nie ruszę, potem wynajem mieszkania pewnie, potem szukanie szkoły dla małej, tych wszystkich angielskich, niemieckich, basenów, opiekunki, poznawanie miasta, odległości, sto tysięcy problemów do pokonania....
No, i będę sama większość czasu, jak poznam jakieś "koleżanki"-nie lubię nie mieć do kogo buzi otworzyć.A jak w pracy nie trafię na towarzystwo/
Z drugiej strony, jak się nie odważę, to cale życie będę załować że nie spróbowałam..
technicznie przeprowadzka, to ponad 500 km, jak ja np. akwarium ze sobą zabiorę (450 litrów, kaktusów tuziny, ksiązki, itd.itp..)
Tutaj znowu mieszkamy obok rodziców, odpada problem w większości z opieką nad córą, zawsze i tak wspomogą "kasowo"bo w sumie mają z czego, ale są strasznie cudaczni, mimo tego, ze jestem stara krowa, to oni nie "pozwalają mi" na wyprowadzkę, i kasa zostanie odcięta.....
Niby mało nie mamy, nie zarabiamy, ale wiadomo, szybko się człowiek przyzwyczaja, a apetyt rośnie w miarę jedzenia...
Jak macie jakieś doświadczenia w tej kwestii, albo przemyślenia, albo obserwacje, podzielcie się proszę ze mną....
Pozdrówki
A