Wegetuje. Straszne to..zajmuje sie dziecmi ale jestem nie do konca obecna..przytlacza mnie to wszystko...wiecie jak to zauwaza sie to co najbardziej Cie boli...jak jestem sama wszedzie widze pary..malzenstwa...nie docenialam tej stabilizacji..jaka mialam z mezem 11lat ..a. nie ma mowy o zyciu singla z trojka dzieci...najmlodsza ma 5lat, syn 7 i 12.
Zdazaly mi sie zauroczenia...ale tym razem nie zeszlam na ziemie..trudno sie pozbierac...maz kochal..chcial..ja chcialam X.....ale on juz mnie nie. Ciezko to zaakceptowac. Narazie jestem zawieszona..
Dziekuje za wsparcie i rady. Zaczynam po woli jesc ...wiec juz lepiej..jeszcze tylko jestem calkowicie zalamana i nie widze swiatelka na koncu tunelu...eh









