Post
autor: Irvine Welsh » 01 lut 2006, 19:24
Faktem jest , że latwo sie teoretyzuje; latwiej byc stanowczym i niezlomnym rozwazajac problem w momencie , kiedy nie trzeba podejmowac rzeczywistych decyzji. Ale zgadzam sie, ze przyzwalanie na zdrade jest ponizej godnosci kobiety, szczegolnie tlumaczenie, ze zdradza mnie z ' pasztetami' . Kobieta, ktora ma poczucie godnosci nigdy na cos takiego by sie nie zgodzila, szcegolnie, ze sypianie z kims takim to sypianie z tymi ' pasztetami'; by the way, nie moge sobie wyobrazic , ze ktos taki wchodzi do mojego lozka i ja pozwalam mu nurkowac pomiedzy moimi nogami , kiedy byc moze godzine temu robil to z kims innym. To nie jest tylko kwestia szacunku dla samej siebie, ale kwestia bezpieczenstwa i nie mowie tu tylko o chorobach wenerycznych, ale tez o AIDS, bo tutaj to slowo jeszcze nie padlo. Nie chce anatagonizowac nikogo na tym forum, ale temat jest na tyle kontrowersyjny, ze jest to chyba nieuniknione. Ja mam wysokie mniemanie o sobie i wlasnie dlatego uwazam, ze skoro zdecydowalam sie z kims byc to oboje winni jestesmy sobie szacunek. Ze swoim partnerem staram sie jak najczesciej rozmawiac i dbac o zwiazek / nie jestesmy malzenstwem , nie chce miec dzieci wiec przyslowiowy papierek nie jest mi potrzebny, szczegolnie , ze mam trudny charakter , wiec , jak cos przestanie mi sie podobac to latwiej bedzie to skonczyc/. Do Dona : przywolujesz tu stereotypy o meskiej niemoznosci powstrzymania sie od zdrady , czy wrodzonego wstretu do monogami. Na tym polega praca nad soba i kontrolowanie swoich " atawistycznych' odruchow , zeby nie rzucac sie na wszystko , co chetne i latwe. Facet tez powinnien miec swoja godnosc, bo prawdziwy facet zawsze bedzie chcial byc z kims , kto jest na poziomie, bo , tak mi sie wydaje, ze nawet z najpiekniejsza 'dupa' czasami fajnie pogadac / btw, to moze wyjasniac fenomen super samcow z myszkami u boku / Zawsze mialam powodzenie wiec nigdy nie musialam sobie niczego udowadniac zdradzajac , zreszta chyba bym nie zniosla ' syndromu nastepnego dnia' tzn pobudka u boku obcego faceta, ktory daje mi do zrozumienia , ze juz czas , zebym sie zebrala. Ale moze dlatego, ze w tej kwestii jestem strasznie staromodna , tzn facet musi mnie traktowac jak ksiezniczke, jakbym byla jedyna na swiecie...........