Od trzech lat biorę tabletki anty, dostałam od gienka na przesunięcie okresu przed operacją i biorę do dziś, jeden miesiąc w tamtym roku nie miałam tabletek, tuż po operacji kręgosłupa, nie mogłam pójść do lekarza po receptę, miałam wszystkie możliwe objawy przekwitania, uderzenia gorąca co 10 min, drżenie rąk, palpitacje serca, poty...masakra, a zaczęłam brać tabletki i z godziny na godzinę czułam jak ustępują objawy, nie przestane brać tabletek chyba do końca świata, nie tyje po nich, i czuję się dobrze, w czasie kiedy nie przyjmuje się tabletek mam masakryczne bóle głowy, przechodzą z pierwszą tabletką. A jak przekwitne to pogadam z gienkiem żeby mi wyciął jajniki i z głowy, jetem w grupie ryzyka, kobiety w moeje rodzinie umierają na raka, mama miała przeżutowego do mózgu, nie znaleźli źródła siania, babica (ze strony mamy) miała raka trzonu macicy, ale najprawdopodobniej tęz był przerzutowym z jajników, prababcia rak skóry, więc po co żyć z bombą zegarową że kiedyś, lepiej wyrżnąć i mieć z głowy
Poza tabsami przyjmuje tylko tran w kapsułkach, tran z dorsza i tyle, B12 nie biorę bo się od niej tyje, a ja ciągle walczę z własną tuszą, bo zawsze mam o 2-3 kg za dużo. O twarz dbam w miarę regularnie, na słońcu filtr od dawna nie jakiś duży bo mam ciemną karnację, ale 20 stosuje albo i 30 pod oczy szczególnie, kremy nawilżające, co tydzień jakaś maseczka, gotowa kupiona w drogerii ale jednak, i co 3 miesiące kosmetyczka, głównie mikrodermabrazja, albo peeling kawitacyjny i jakaś dobra maska. O dobroczynności wit. C oglądałam ostatnio bardzo ciekawy program na BBC, gdzie dziewczyna przyjmowała dożylnie olbrzymie dawki i wyleczyła się z raka chłoniaka, wiadomo że uwalnia wolne rodniki i jest anty rakowi, muszę sobie kupić, a w żadne suplementy gotowe na głowy swędzenie i tyłka bolenie, nie wierzę.
Właśnie kończy mi się krem do twarzy z Total of olaz, i kupię sobie na allegro z Clareny Golden Vit C, miałam go i jest rewelacyjny.