Ula zadna osoba 50 letnia nie jest już całkiem zdrowa, tylko nie wie jak bardzo zestarzały się jej narzady, skóra to jest pikuś, jakbyś zajrzała np. do swoich naczyń, to byś od razu umarła na zawał

Ja też nie łykam zbyt wielu leków, chociaż ostatnio do paru się przekonałam i suplementuję niektóre niedobory. Hormony też suplementuję i zamierzam nadal, choćby po to, zeby mi się nie zestarzał mózg i układ kostno-mieśniowy - uważam, ze na starość te akurat narządy i jeszcze narzady zmysłu, będą mi bardzo potrzebne, a skóra i zmarszczki- jak wiesz- są dla mnie zdecydowanie mniej ważne (chocby dlatego nie zrobiłam jeszcze liftu).
A jeśli chodzi o leczenie objawów okołomenopauzalnych, to chociaż mam dostęp do literatury fachowej, to absolutnie nie czuję się tu ekspertem. Wiem sporo przede wszystkim dlatego, ze sama jestem targetem
Wykorzystuję tę wiedzę przede wszystkim dla siebie i jeśli nawet pisałam zebyś biegła do lekarza, to raczej dlatego, ze na temat Twojej skóry mam nieco odmienne zdanie i uważam, ze powinnaś się mocno przyłożyć, żeby Ci się zbyt szybko nie starzała. Oczywiście wiem, ze tego procesu nie da się zahamować i obserwuję go także u siebie.
A hormony syntetyczne to są leki i jak każdy lek są stosowane w ściśle określonych celach i ze ściśle określonych wskazań i w określony sposób. Jak ktoś nie potrzebuje, to nie bierze i kropka.
Ale mnie zawsze ponosi

jak rozpowszechnia się bezsensowne argumenty przeciw, kiedy wiem, ze nie są poparte zadną konkretną wiedzą.
Ty zrobiłaś jeden zasadniczy błąd - przerwałaś kurację zbyt wcześnie i jak zwykle leczyłaś się bardziej sama niż pod kierunkiem...
Z Tobą, Nebieska, trzymam sztamę
