Ojjj Babinko wspólczuje,ale z jednej strony zazdroszcze bo dy bym byla chora nie musiala bym gotowac i nie poszla bym na rodzinną impreze w poniedzialek

Tak strasznie nie lubie rodzinnych spotkań imienin,grili,wesel ,komunii, chrzcin....chyba mam jakiś dziwny rodzaj depresji. W wakacje musze isc na wesele i juz od pół roku o tym mysle,ze musze tam pojsć!!! Najgorzej jak musze zrobić imieniny moje i męża,dostaje szalu,a 10 lat temu imprezy organizowalam co pare dni. W ogóle to nic mi sie nie chce,tylko bym lezala,czytala ksiazki albo oglądala tv. Szlak mnie trafia jak musze gdzies iść i sie ubierać,malowac...Musze sie zmobilizować,bo mam kostkę do kropienia (zarosnięta trawa),syf w domu,gotowac musze,jakies zakupy na swieta zrobić..kur...masakra
