TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
blazoo
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 199
Rejestracja: 02 wrz 2013, 12:25
Lokalizacja: centrum

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: blazoo » 10 mar 2014, 08:38

(rofl (rofl (rofl To (drink jest dodatkiem przy spotkaniu a nie treścią spotkania a zdecydowanie nie jest inspiracją w "akcji naprawiania"......no,ale nie do wszystkich to trafia,trzeba się wykazać poczuciem humoru. (rire

Nataa
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1268
Rejestracja: 18 lut 2012, 16:34

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: Nataa » 10 mar 2014, 18:54

blazoo pisze:Pomyślałam,że te rady poprawią Nam humor. (rofl
Nie wiem, nie wiem, czy mi cokolwiek poprawi humor?
Niby jakoś żyję, nie najgorzej, ale jakoś tak nie kwiczę z radości.
Przecież czasu nie zawrócę, galopuje jak wściekły.
Ledwo zamkniesz oczy wieczorem a już jest rano i dzień do tyłu.
Zdecydowanie za szybko.

Awatar użytkownika
blazoo
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 199
Rejestracja: 02 wrz 2013, 12:25
Lokalizacja: centrum

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: blazoo » 11 mar 2014, 19:11

Nataa, ja też mam podobne przemyślenia ale pocieszam się,że na wiele spraw nie mam żadnego wpływu a już najbardziej na upływ czasu,dlatego staram się sobie wmówić,że nie warto przejmować się tym, czego nie mogę zmienić..... (rire

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: niebieska » 17 mar 2014, 18:19

w temacie cisza, wiosna juz chyba jest a laski sie nie odchudzaja.
widac wszystkie zadowolone z figury.
to ja sie tu wymoszcze w tym watku, mysle gdzies do maja.
stala sie straszna rzecz.
w 2012 wazylam 52, pozniej mi sie przybralo 2 kilogramy.
w styczniu wyjazd, gdzie jadlam rzeczy niewskazane, pozniej sie okropnie pochorowalam, dopiero zaczynam czuc sie dobrze i wraca mi chec do zycia, bo juz jej nie mialam wlasciwie.
i co??
56 kg.
przy mojej drobnej sylwetce to jak u innej +10 kg.
wojna.
wprawdzie chudne naprawde ciezko, ale stane na swoich slicznych rzesach, zeby do maja miec swoje 52, przy ktorych czulam sie rewelacyjnie.
wczoraj zjadlam 1260 kcal i spalilam 350.
bede sobie pisac dla podtrzymania ducha, komu niemile- przepraszam, niech nie czyta.

Dana_2
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 595
Rejestracja: 22 sty 2006, 20:15

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: Dana_2 » 17 mar 2014, 18:50

pisz, pisz bedziemy Cię dopingowac i byc moze podejmiemy próby walki z tłuszczem (giggle
jade na wakacje na koniec kwietnia (majowy weekend) i wypadałoby troche schudnac, chociaz 2-3kg. Pisz niebiesciutka co jesz, kiedy i takie tam, to naprawde motywuje.
Ja na rano przygotowałam sobie najpierw owoce (po Tajlandi mi zostały te owoce rano (giggle nastepnie bedzie ryz z jogurtem a co na obiad i pózniej nie wiem, najczesciej jest to co wpadnie gdzies w knajpie i (mooning
Trymamm kciuki (yes)

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: niebieska » 17 mar 2014, 19:09

moje wczorajsze kalorie sa do przemilczenia, takie niepedagogiczne (happy
dzieki dana za doping.
bardzo sie przyda, bo walczyc bede do krwi!

Awatar użytkownika
ulla10
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3947
Rejestracja: 18 cze 2005, 19:20

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: ulla10 » 17 mar 2014, 20:05

Nikt nie pisze, bo pewnie nie ma się czym chwalić :)
Wliczając mnie!
60 kilo i mniej być nie chce. Od ponad tygodnia znów tnę kalorie, dzienna moja dawka to max 1500 i wprowadzam ruch.
Do lata musi być 57 kilo i żadnego flaka!!!
24.02.2017. Dr Mariusz Wysocki- CKN

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: niebieska » 17 mar 2014, 20:21

to dawaj ulla, pisz tu.
mnie to mobilizuje do przeliczenia kalorii, bo sama dla siebie liczylabym "no oko" a nie widze za dobrze.
dzis juz moge podsumowac.
520 salatka tunczyk+ kukurydza + swiezy ananas (pyyycha)
140 chlebki 2
80 jajko
200 garstka orzechow
razem zjadlam 940
spalone 500

iff
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 651
Rejestracja: 11 kwie 2006, 11:19

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: iff » 17 mar 2014, 20:57

1.04-63
.
Takie mam hasło wywieszone od 1 stycznia na ścianie wypisane wołami.
Pewnie się domyślacie jakie jest moje założenie czasowo-kilogramowe ;-)
I jest nieźle! Nawet bardzo nieźle!! Pomiar z ub. piątku - 64,5 kg!
Jako doświadczona dietowiczka ;-) teraz jestem na takiej, która jest kompilacją kilku:
diety dr. Hey`a (niełączenia), wegetariańskiej (nie lubię mięsa), torebkowej (Allevo) i anty-grzybiczej (zero cukru) i liczenia kalorii (max dziennie 1200).
Dyspensę mam w soboty - mogę jeść co chcę i ile chcę! Pizza, fryty, białe buły czosnkowe - wszystko dozwolone!
A w tygodniu wygląda mniej więcej tak:
1. kawa z mlekiem 3 -4 dziennie - liczę 100 kcal
2. torebka Allevo na śniadanie - ok. 110 kcal
2. lunch - np. sok pomidorowy (ok. 100 ) lub serek twaróg (ok. 250 kcal) albo jablko (ok. 80 kcal)
3. obiad- np. kasza (jakaś) + np. ogóry kiszone ok. 300 -500 kcal
4. przegryzka - np. pestki słonecznika (garść) albo suszone owoce..
5. kolacja - zazwyczaj przeciwgrzybiczy grapefruit - 100 kcal.
.
1.04-63 to mój plan minimum! Ale nie mniej niż 60! Bo wtedy to już wyglądam niezdrowo.

Awatar użytkownika
ullrike
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3704
Rejestracja: 01 cze 2006, 08:41

Re: TYCIE zaczyna się po 40-tce:( cz.2

Post autor: ullrike » 18 mar 2014, 08:21

iff czyli rozumiem ze w soboty nie liczysz sie również z iloscia pochlonietego jedzenia?i nic to u ciebie nie wpływa na to ze waga idzie w dol?
bo u mnie strasznie wpływa .
ja w tygodniu jem bardzo mało dieta podobna do twojej plus cwiczenia.
wystarczy ze w sobotę niedzielę posiedze w domu nawet bez napadu obzarstwa w poniedziałek mam 1,5 kilo wiecej jak się obezre to z 2.5
i znow startuje z tej samej wagi co tydzień temu i tak w kolko.
wciąż krece się w przedziale 66-65 kilo.
pare razy pokazalo sie 64,8 to najmniej ale nadszedl wekend i znow od 66,2 zaczynam

ODPOWIEDZ

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”