babina7 pisze:Chyba trzeba zmienić nazwę działu na "sypiemy się"
hehe dokladnie tak ,albo stworzyc nowy temat ,bo tu to az glupio pisac o swoich chorobach.
W moc uzdrawiajacych naturalnych ziolek ja nie wierze,.ok moze cos tam wspomagaja .Sama teraz popijam sok i wcinam sproszkowana zurawine,ale nie licze ze mi to poszerzy zwezony moczowod.
Z miesniakami mozna zyc ,wycinac w ostatecznosci ,lacznie z macica :)w takim wieku ze posiadanie macicy tylko przeszkadza.
babina7 pisze:Wodonercze, to poważna sprawa. Jak sie dowiedziałaś? Nic nie bolało?
heh to cala z tym historia ,dowiedzialam sie w grudniu .Z przypadkowego kontrolnego usg ze moja lewa nerka z normalnych rozmiarow zmalala do wielkosci 2 cm fasolki:)
no i tak dwa miesiace zylam sobie ze swiadomoscia posiadania jednej nerki a drugiej fasolki
Az nastepny lekarz dopatrzyl sie ze poprzednik zle opisal badanie i zamiast wymiar 120mm ,wpisal 20mm :)
no to nerka znalazla sie, ale ma poszerzone kielichy i wodonercze.
no a do lekarza poszlam z powodu nawracajacych zapalen pecherza, co ostrzejszy seksik to zaraz po nim mialam zespol miodowego miesiaca,bol przy sikaniu i ciagniecie.Furagin przestawal pomagac.
No a teraz juz znam powod i wiem jak tego unikac.Musze chyba napisac post w temacie zapalen pecherza :)
I przy okazji wyszlo wodonercze ,byc moze ze to moja wrodzona wada ,zawezenie moczowodu w ujsciu do pecherza i ze 50 lat juz z tym zyje.
No i skomplikowalo to odkrycie moje brzuszne plany,.
Nie wiem teraz czym sie zajac ,plastyki brzucha nie boje sie .Ale plastyki moczowodu tak..bo nie ufam tym lekarzom z akademii .Nie znam ich .
Siedze na forach odnosnie urologii i czylam przerazajace opowiesci ,osob po operacjach .I mam metlik w glowie