niebieska pisze:a artykul ma ukazac sie w miesieczniku CZWARTY WYMIAR :)
ja też kiedys byłam u jednego szarlatana, baaaa pojechałam do niego chyba do Sobótki ze Szczecina
w zasadzie to powiem nawet, ze czułam jakieś takie prądy, ciarki, coś dziwnego, a on mnie nie dotykał, co nie zmienia faktu, że mój wrodzony realizm na miejscu kazał mi się śmiać do rozpuku z własnej głupoty, ramiona aż mi się trzęsły
Ale nie neguję ani medycyny niekonwencjonalnej, ani bioenergoterapii, ani innych cudów. Jak ktos wierzy i mu pomaga to spoko.










