Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 06 lis 2012, 13:46

tak jak piszesz.Ubezpieczenie mam "od męża". Chodzę normalnie {czasem} do lekarza na Kasę chorych. Będę miec emeryturę bo pracowałam i w świetle nowych przepisów wystarczy, a dawać im kasę co miesiąc nie ma sensu bo i tak zawsze bedzie to najniższa emerytura więc jest rewaloryzowana. Jak masz firmę, to musisz , chociaż też można zarejestrowac na uczące się dziecko lub męża i wtedy jest jeden ZUS do płacenia.Na ucząca osobe chyba nic się nie płaci {nie wiem dokładnie}.
zadowolona

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: bbpp77 » 06 lis 2012, 21:54

Sabrina bez radykalnych metod nic nie wskórasz i to jest pewne jak dwa razy dwa. Spójrz z punktu widzenia Twojego męża i zastanów sie po co on miałby cokolwiek chcieć zmienić w swoim zyciu.

Ma posprzątane, uprane, ugotowane, fajna żonę, która daje regularnie, co prawda trochę się ociąga, ale finalnie daje, normalny dom na który daje żonie stówkę, a zastaje krewetki tygrysie na stole, firma, która jest jego odskocznią.... nosz kurde żyć nie umierać! Jesteś pewna, że on tak bardzo Cię kocha, czy zwyczajnie jest mu z Tobą wygodnie, a zazdrosny jest tylko dlatego aby kumple się z niego nie nabijali, że zona na boki lata?
Wyjaśnij mi jaki ma powód aby chcieć coś zmienić? Przecież on doskonale wie, ze po kazdej burzy przychodzi słońce, tak i teraz trochę się poboczysz i będzie po staremu.
Kobieto dopóki Ty nie zaczniesz zmieniać siebie to jedyne co ugrasz na tej sytuacji to miesiąc względnego spokoju, w porywach do dwóch.... potem wszystko wróci do normy.
Najwyższa pora zdjąć mu parasol ochronny z nad głowy, zastosować terapie wstrząsową i jest cień szansy, że on wyciągnie z tego jakieś wnioski na przyszłość.
Rachuneczki do płacenia dać jemu, a jak zapomni i wyłączą prąd to ma Ci dać na hotel z córką. Ty nie jesteś jego sekretarką aby mu przypominać o czymkolwiek, jest dorosły, niech sobie radzi.
Pokarm go dokładnie za tę jego stówkę, kaszanką ze sklepu z dodatkiem najtańszego ketchupu to szybciutko zrozumie, że nie tędy droga.
Dobry pomysł ma Quer, powinnaś poczytać o współuzależnieniu. Psychologa, terapeuty tez możesz poszukać nie koniecznie takiego co chce 100zł za godzinkę, tylko przy każdym ośrodku pomocy rodzinie, klubie AA i innych instytucjach tego typu znajdziesz takiego co ma dyżur raz w tygodniu i Cie przyjmie.
Życze powodzenia i podkreślam, że aby zmienić męża musisz zacząć od siebie.
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

Awatar użytkownika
cyryl-bea
Administrator Beauty
Administrator Beauty
Posty: 15364
Rejestracja: 28 sty 2005, 11:08

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: cyryl-bea » 06 lis 2012, 22:31

uzupelniajac wypowiedz bbpp
dodam tylko to ze groźba aby byla skuteczna, musi byc realna

a o terrorze i wywieramiu wplywu to chyba cos wiem (giggle
cyryl-bea

Przeczytanie regulaminu ze zrozumieniem treści, jest podstawą miłej zabawy na forum!

Youtube: tu
Portal: tu
Facebook: tu


https://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... g-oczy.gif
https://beautywpolsce.com/forum/upload/1 ... Obraz1.jpg

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 06 lis 2012, 22:52

Rozmawiałam z nim. Powiedzialam ze albo daje mi na jedzenie pieniadze przynajmniej od razu na tydzien,albo bede pisala kartki i sam bedzie robil zakupy. Ustalilam na razie 50 zl dziennie i zobacze jak to będzie.
Powiedzialam
- W sumie to co ja mam z ciebie,z tego małżeństwa. Dawniej mialam przynajmniej pieniadze na jakies moje pierdoly a od dwóch lat nie mam nic! Kłótnia o pieniadze bo rzucisz 100 zl i myslisz ze przez tydzień bedziesz za to jadł! Gotuje,sprzątam,piore wszystko robie,dzałatwiam, do tego dokladam na zycie moje pieniadze, a ty tylko chlejesz i z kumplami w firmie od 8.30 do 20 .Wpadniesz na obiadek i znów do "pabu"
Wszytko na mojej glowie! Chcesz gosposie do prowadzenia domu to sobie wynajmij ,ba ja juz nia nie bede.
Slowem sie nie odezwał. Zgodzil sie na 50 zl ale zapowiedzialm,ze moze sie okaże ze to bedzie malo,ze dopiero zobacze co i jak. Dal mi 200 zl bo tyle mial w firmie. Dzis kupilam córce piżame juz na Mikołaja za 70 zl bo była zarąbista wiec nie mozna ustalic na bank tych 50 zl ale juz przynajmniej nie bede walczyla z nim codziennie i wreszcie przestane brać ze swoich. (nod
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 07 lis 2012, 10:32

bbpp77 pisze:Sabrina bez radykalnych metod nic nie wskórasz i to jest pewne jak dwa razy dwa. Spójrz z punktu widzenia Twojego męża i zastanów sie po co on miałby cokolwiek chcieć zmienić w swoim zyciu.
bbpp77 pisze:Kobieto dopóki Ty nie zaczniesz zmieniać siebie to jedyne co ugrasz na tej sytuacji to miesiąc względnego spokoju, w porywach do dwóch.... potem wszystko wróci do normy.
Dokladnie, też tak sądzę. Na razie jest ugodowy później albo krzykiem albo na litość będzie chciał Cię sprowadzić w to samo miejsce i myslę że ulegniesz. Nie żebym Cię uważala za osobę bez charakteru ale wydaje mi się że on całkowicie ustawił życie pod siebie a Ty się temu poddalaś
bbpp77 pisze:Rachuneczki do płacenia dać jemu, a jak zapomni i wyłączą prąd to ma Ci dać na hotel z córką. Ty nie jesteś jego sekretarką aby mu przypominać o czymkolwiek, jest dorosły, niech sobie radzi.
Dlatego własnie musisz byc otwarta i gotowa na zminy bo co z tego że np. powiesz zeby Ci dał na holel jak powie że nie? nie ugotujesz mu obiadu za karę?
bbpp77 pisze:Pokarm go dokładnie za tę jego stówkę, kaszanką ze sklepu z dodatkiem najtańszego ketchupu to szybciutko zrozumie, że nie tędy droga.
Dobry pomysł. Na swoim i córki jedzeniu nie oszczędzaj a tyle ile zostanie to dla niego. Zrero litosci, on cie zmusz do żebrania na cokolwiek to ty go tak samo traktuj.
Psycholog przy AA też dobry pomysł, tam zazwyczaj są tacy OK . Do osrodków na terapie przynajmniej u mnie w miescie czeka się bardzo długo. Przy AA chyba mozesz się umówić z dnia na dzień , na jednorazowa porada za free. Jak terapeuta Ci spasi to potem może da się prywatnie. MOżna też przy AA lub ośrodkach terapii rodzinnej chodzic na takie spotkania grupowe. Nie trzeba tam nic o sobie mówić jezeli się nie czuje na siłach, ale słuchanie innych jak walczą i wychodzą z toksycznych związków podobno bardzo motywuje.
Tez sądzę że on Cię nie kocha a w lepszej opcji lekceważy, bardziej bym się skłonila do okreslenia że traktuje Cię jak swoją własność, przedmiotowo. W dzień traktuje Cię jak robota do obsługi domu, w nocy jak kurtyzane.
Nie znalazłam w Twoich postach nic co świadczylo by o zaangazowaniu Twojego męża, o tym ze dla niego Ty i rodzina jest ważna. On ją poprostu ma i nie musi nic robić żeby mieć ją dalej. Jezli cos pominęłam to mnie oświeć.
Wiesz, na poczatku myslałam że jesteś z nim dla kasy i wygody, no i OK tak wam dobrze. Potem jak co raz więcej pisałaś zastanawialam się że nie pojmuję jak mozesz tolerowac takie zachowanie. Im wiecej piszesz tym bardziej zmieniam zdanie że to jest toksyczny zwiazek w ktorym tkwisz po uszy. Zaszliscie tak daleko że wyegzekwowanie zmian będzie cięzkie. Im szybciej się za to weźmiesz tym lepiej dla Ciebie

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 07 lis 2012, 11:12

Chyba z 2 lat temu jak upijal sie ostro codziennie,to zagrozilyśmy z córką ze sie wyprowadzamy,ze będzie nam dawal na wynajm mieszkania,albo idzie na odtrucie. Powiedzial ze zgadza sie na odtrucie takie jednodniowe parogodzinne. Zadzwonialm do lekarza,jednego,drugiego żeby prywatnie przeszedl do domu go odtruć i wiecie co uslyszalam ZE WYDZIWIAM,bo mąz nie jest alkoholikiem tylko osobą pijacą,czy mocniej pijącą,jakos tak to ujeli.

Zadali mi pare pytań typu jak często pije,od ilu lat, czy w związu z tym ze pije zawali prace,przepil majatek,czy sie zneca nad rodziną....? Powiedziaaml ze nic nie przepil, nie zneca sie, a ile pije tego nie wim bo z nim nie pije. Skoro od 26 lat wraca codzienie na mniejszej lub wiekszej bańce,to znaczy ze ma problem ! I wiecie ze uznali, ze to nie alkoholik i ze nie kwalifikuje sie do leczenia a jeden z tych lekarzy powiedzial mi -czepia sie pani meza,bo nawet jak wypije 4 piwa dziennie to co to jest!
Mslalam ze się przeslyszałam!!! Zasiali jednak w mojej glowie ziarenko zwątpienia ze moze faktycznie wydziwiam i odpuscilam, mąz troche przystopowal i juz tak zostalo i jest mi to obojetne czy pije. Dawniej gdy córka byla mala to byl dramat bo jak musialm gdzies wyjechac,to on pil i dziecko w wieku 8-11 lat bylo samo w domu,bez opieki np do 23 bo ojciec pil a ja bylam 300 km od domu. Córka do mnie dzwoni ze tatusia nie ma, ze nie moze sie do niego dozdzwonic....O matko jak przypomne sobie tamte lata,to byl koszmar i dla tego teraz kiedy córa jest dorosla,to mi juz to calkiem lata czy on pije czy nie.
O wielu rzeczach nie pisze bo są zbyt osobiste ale czasem przeszlysmy pieklo. Jedyne co to to, ze nigdy na nas ręki nie podniósl,ale nie zawsze trzeba bic,zeby drugą osobe pogrążyć.

Nazbieralo sie tego przez lata,moja niechec do niego narasta z roku na rok,a mimo wszytko go kocham,albo to juz jest przyzwyczajenie,nie wiem sama. Jeszcze pare lat temu jak go nie widzialm 3 dni to bardzo tesknilam,teraz juz nie.Ciesze sie jak go nie ma w domu,jak ja pojade z córką na urlop i go nie widze przez 10 dni. Nie tęsknie ani troszkę. Dla tego dla niego ratunku nie bede szukała,juz mi sie nie chce..
Ja bede mial swoje zycie on swoje. Rozmawiać bedziemy,seksu zero,sprawy finansowe wydaje mi sie ze juz sa roziwazane,bo ja nie dam ani grosza.
Mysle jednak jeszcze o psychologu albo o AA ale pod wzgledem pomocy dla mnie jako osoby współuzależnionej,bo mąz pije a syn uzalezniony jest od hazardu.

Czasem to juz tak mam dosyc, ze wyc mi sie chce . Sama z tym jestem od zawsze,wszytko to przed swiatem ukrywam. Kurcze chyba jednak pojde do jakiegos nowego psychologa. (thinking
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 07 lis 2012, 12:15

W takiej sytuacji moja rada aby wszystko obrócić w żart jest do d... Ja miałam ojca pijącego.Nigdy mnie nie uderzył ale to był koszmar. Mama zawsze mówiła "jak poczujesz alkohol od chłopaka to wiej" . Wiałam i na szczęście nie mam tego problemu. Prędzej bym zdradę zniosła niż pijanego w domu. Pewnie dlatego masz niechęć do seksu z nim. Ten zapach na drugi dzień.......Może to tkwi głęboko i sama nie zdajesz sobie sprawy, ze to o to chodzi...?
zadowolona

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 07 lis 2012, 12:40

Sabrina pisze:Chyba z 2 lat temu jak upijal sie ostro codziennie,to zagrozilyśmy z córką ze sie wyprowadzamy,ze będzie nam dawal na wynajm mieszkania,albo idzie na odtrucie. Powiedzial ze zgadza sie na odtrucie takie jednodniowe parogodzinne. Zadzwonialm do lekarza,jednego,drugiego żeby prywatnie przeszedl do domu go odtruć i wiecie co uslyszalam ZE WYDZIWIAM,bo mąz nie jest alkoholikiem tylko osobą pijacą,czy mocniej pijącą,jakos tak to ujeli.
o kUrde , szok!. ciekawe co wg. niego jest alkoholizmem?.
A jednorazowe odtrucie nic nie daje. Chyba chodzi sie co dziennie przez tydzień na takie odtruwanie lub zamykają na kila dni w szpitalu. Potem terapia.
Widzisz, córce temat nie jest obcy. Kocha go napewno bo jest jej tatą ale autorytetem raczej żadnym. Widzi jak jest w domu i moze by byla nawet szczęśliwsza gdybys i Ty była szczęsliwa. Nie raz pewnie sie spotkalas jak ktoś opowiadał lub pisał o takiej rodzinie :nie rozumiem mamy , ojciec pił, awanturowal się itd a ona z nim byla, zmarnowała sobie zycie.
Kurcze, to nie jest takie proste. Alkohol strasznie niszczy. Jest też coś takiego jak syndrom DDA( chyba tak to się nazywa) dorosłe dzieci uzaleznionych. Wystarcyz że jedno z rodziców pije. Możesz też poczytać, może znajdziesz odpowiedź dlaczego syn ma problemy( nie chodzi tylko o powielenie uzaleznienia) a i nad rozmową z córką "o tym" moze tez pomyslisz. Rozumiem że dorastał w Twoim obecnym związku.
Sabrina pisze:. Jedyne co to to, ze nigdy na nas ręki nie podniósl,ale nie zawsze trzeba bic,zeby drugą osobe pogrążyć.
Dokładnie tak jest
Na nim czy pije czy nie, nie musi Ci zależeć ale jest firma z której się utrzymujecie lub moze kiedyś alimenty. I jak macie dalej ze sobą mieszkać to dobrze by było żeby się leczył.Dla zdrowej atmosfery, żebyś nie musiala wąchać smrodu wódy, że jak coś się wydarzy będzie mógł wsiąsć w każdej chwili w samochód.
Teraz była panienka i teoretycznie był po za kontrolą, nastepnym razem moze zgubić klucze do firmy, moze cos podpisać lub cholera wie co , bo znów straci kontrolę...

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 07 lis 2012, 12:59

Sabrina a ten lekarz co po niego dzwonilas to przypadkiem nie taki z ogłoszenia w gazecie co przyjezdża daje zastrzyk lub kroplówkę i tyle?

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 07 lis 2012, 17:20

Quer pisze:Sabrina a ten lekarz co po niego dzwonilas to przypadkiem nie taki z ogłoszenia w gazecie co przyjezdża daje zastrzyk lub kroplówkę i tyle?
Tak,własnie taki. Kurcze chyba z nim porozmawiam zeby sie jednak leczyl,bo wiele zlego popijanemu zrobil i pieron wie co jeszcze zrobi. Jezdzi non-stop pijany i jeszcze zabije kogoś. Bylam na silowni i tak rozmyslalam i chyba z nim porozmawiam o leczeniu. Ciezko mu bedzie gdy by sie zgodzil,bo w firmie maja miejsce spotkań. co Calymi dniami kumple z okolicznych firm przesiadują u niego,piwko,wódeczka,teraz widze ze i dziweczki pewnie byly nie raz. Jak przyjdzie dziś w miarę trzeźwy to z nim pogadam.
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”