Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 05 lis 2012, 16:25

no to ją dobiłaś (shake .
Ula ma jednak rację, że córka wyrobi sobie zdanie jak wygląda normalne małżeństwo, a do takiego nie powinna dążyć ani sie godzić jak jej małżeństwo przejdzie w taki stan.
Facet, który idzie z dziwką od szosy nie może być ciekawy choćby nie wiem jak był pijany . Nie zauwazyłaś wcześniej jakie babki go kręcą? Poniżył Ciebie i siebie, dlatego radziłam żeby mu zrobić herbatki i politować się nad nim <tak jawnie żeby odczuł>.To by działało jakbyście byli kumplami, gadali ze sobą i mieli podobne poczucie humoru, w Twojej sytuacji raczej nie zadziała. Mam jednak nadzieję, że to chwilowe , tak czarne postrzeganie waszego związku. Faceta na boku polecam. (giggle
zadowolona

Awatar użytkownika
ullrike
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3704
Rejestracja: 01 cze 2006, 08:41

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: ullrike » 05 lis 2012, 16:44

Trzeba miec nadzieje ze poprzez rozmowy i przyklad malzenstwa rodzicow ,corka podobnego bledu jak matka nie popelni.
ja zawsze mam wlasnie taka nadzieje w stosunku do swoich dzieci :)...i ze trafia na partnerow pochodzacych z lepszych wzorcowo rodzin niz moja.
Kurcze czytam was dziewczyny Quer i Ulla i zastanwiam sie skad w was tyle madrosci bylo i jest ? kiedy jej nabralyscie ? czy to przypadek ze macie udane malzenskie zycie? loteria czy umiejetnosc dostrzezenia w czlowieku cech ktore beda procentowac dlugo dlugo?
Wsciekam sie ,czemu to tak glupio w zyciu ulozone ze najwazniejszych wyborow z konsekwencjami na reszte zywota czlowiek dokonuje w wieku 20 paru lat. Podczas gdy guzik o sobie i o zyciu wie.Latwo bardzo o blad ...a pozniej sie tak siedzi w zwiazku -pulapce ,nawet nie wiedzac ze mogloby by byc inaczej,albo rozwod i tez do kitu .
23 lata w moim przypadku to stanowczo za malo bylo zeby slubowac milosc, wiernosc i uczciwosc malzenska..
Dlatego nigdy nie bede naciskac na moje dzieci ,zeby sie ustatkowywaly ,zakladaly rodziny czy rodzily mi wnuki.Never.

Quer
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 748
Rejestracja: 05 sie 2009, 17:03

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Quer » 05 lis 2012, 17:29

Sabrina pisze:Gotuje i mysle co dalej i tak doszlam do wniosku,ze powinnam kogos miec na boku. Od meza nie odejde,bo jest córcia. Jej nigdzie nie wezme,bo serce by jej pekło,ze rozstajemy sie z męzem,poza tym ma tu chlopaka znajomych, szkole,wiec nawet jak bym miala na tyle pieniedzy zeby coś wynajać,to nie odeszła bym zeby córki nie ranić..
Matko! czemu Ty to tak wyrażasz? jak bys sie czuła winna. Nie będziesz mieć "kogoś na boku" bo kończysz obecny związek.
Sabrina pisze: Jej nigdzie nie wezme,bo serce by jej pekło,ze rozstajemy sie z męzem,poza tym ma tu chlopaka znajomych, szkole,wiec nawet jak bym miala na tyle pieniedzy zeby coś wynajać,to nie odeszła bym zeby córki nie ranić..
a niby czemu to Ty masz wynajmowac? Tobie tez lekko w tym zwiazku nie bylo. To nie ty się dałas złapać i dorobiłas mu rogi.

Po rowodzie. Moi rodzice się rozwiedli. Ojciec wyjechał jak miałam ok9lat.Po kilku latach złozył papiery o rozwód. Nigdy nie miałam do niego o to żalu bo mama jest strasznie egoistyczna i kłotliwa. Zal mam do niego o to że po rozwodzie na 20lat mnie olał. Był koło 50tki jak się ożenił drugi raz , są razem bliko 20 lat i powiem Ci że najbardziej z tej całej ferajny lubię własnie jego drugą zoną. Super kobietka taka z klasą, kulturalna, miła, taktowna. Ojciec tez ma z nią dobrze. Mój maż tez lepszy ma kontakt ze swoim ojczymem niz obojgiem swoich rodziców
Nie ma reguły, trzeba znaleźć fajnego faceta i jeszcze będziesz szczęsliwa.
Córka i tak zauwazy ze między wami jest nie tak. Za chwilę albo już będzie mieć swoje zycie. Będa znajomi, chłopak a potem włsane gniazdko. Wtedy sie robi pusto w domu, i co tak sama w nim będziesz? Mam dwóch dorosłych chłpaków, jeden jest juz na swoim. Oni sa na etapie zeby wapść na obiadek, zgarnac jakąś kaskę , wycałować, pogadać i fruu do dziewczyn i kolegów.
babina7 pisze:
Facet, który idzie z dziwką od szosy nie może być ciekawy choćby nie wiem jak był pijany .
a potem jeszcze biegnie do kolegów nie wiagomo po co ,żeby sie pochwalić? wyzalić czy szulkac adwokatów. fatalny facet. To jeszcze jedno co mnie zniesmaczyło
ullrike pisze:Kurcze czytam was dziewczyny Quer i Ulla i zastanwiam sie skad w was tyle madrosci bylo i jest ? kiedy jej nabralyscie ?
Nie wiem czy to madrosć, moze dlatego ze nie miałam rodziny i moja jest dla mnie priorytetem. Napewno doświadczenie, obserwacja innych - ja jestem non stop wsrod ludzi i to przwaznie meżczyzn.

Mnie mimo ostrozności i zapobiegawczości też nie udało się uniknac porazek. Przgapilam i nie dostrzegłam pewnych zdarzeń bo za bardzo zaufalam "przyjaciołom rodziny" tym bardziej że mój mąż zawsze był facetem z silną osobowością, realistyczny, z własnym zdaniem a do tego jest bardzo inteligentny. A tu w ciagu trzech miesiecy bum i skutki były a wlsciwie są druzgocace dla moich relacji z meżem. Od 4 lat mój M. nie może się poukladać.

Awatar użytkownika
kimm
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 352
Rejestracja: 03 wrz 2010, 19:46

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: kimm » 05 lis 2012, 18:11

ullrike pisze:Kurcze czytam was dziewczyny Quer i Ulla i zastanwiam sie skad w was tyle madrosci bylo i jest ?
mam bardzo podobne odczucia...


a jak czytam o relacjach ulli z mężem, to jakbym jakieś science fiction czytała... (thinking (clin


Sabrina - Tobie życzę wszystkiego dobrego, żeby Ci się poukładało... (flower)

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 05 lis 2012, 18:21

Wrócilam z silowni,pare min temu,on teraz przyszedł i jestesmy sami. Slysze ze grzeje sobie obiad i do salonu nie wchodzi ewidentnie mnie omija. No ale nigdzie nie uciknie wiec zaraz go dorwe i zapytam jak sobie dalej wyobraża nasze małżeństwo. Mam nadzieje ze jest w miare trzeźwy,bo jak jest wypity to naskoczy na mnie ze pieprze farmazony bo ta dziwka to byla dla kumpla,a wogóle to nic z nia nie mial i wymyslam pierdoly. Na bank tak powie. Jak pogadamy to zdam relacje (thinking
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
ulla10
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3947
Rejestracja: 18 cze 2005, 19:20

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: ulla10 » 05 lis 2012, 18:58

ullrike pisze: Kurcze czytam was dziewczyny Quer i Ulla i zastanwiam sie skad w was tyle madrosci bylo i jest ? kiedy jej nabralyscie ? czy to przypadek ze macie udane malzenskie zycie? loteria czy umiejetnosc dostrzezenia w czlowieku cech ktore beda procentowac dlugo dlugo?
Zawstydziłam się, bo absolutnie nie czuję się jakoś szczególnie mądra :D
Prawda jest taka, że do wszystkiego doszliśmy z mężem sami, własną pracą, rozmową, na błędach też oczywiście.
Oboje nie mamy dobrych wzorców z domu.
Ja na początku uprawiałam ciche dni i fochy, uwielbiałam zakrapiane imprezy, kłótnie itd
On był bardzo we mnie zakochany, ale też okrutnie zaborczy i nerwus. Ale byliśmy dzieciakami. Wyszłam za mąż w wieku 18 lat! On miał 20.
Na poczatku często działo się źle, więc próbowaliśmy działać, ulepszać, zaczęłam czytać książki psychologiczne, kilka podsunęłam jemu i jakoś tak koniec końców wypracowaliśmy na prawdę fajny związek.
Aż się boję, że zapeszę, przechwalę albo co :))

Sabrina, ja to widzę tak.
On jest nieuczciwy ale Ty też, bo nie kochasz go od początku i nie pożądasz.
Takie podchody, co powiedzieć, jak zagrać rolę, a co sobie pomyśli, a może zorientuje, że dawno mam go w dupie.
Swoją drogą dziwne jakby się dotąd nie połapał.
Usiądźcie jak człowiek z człowiekiem i pogadajcie szczerze już teraz, nie ma na co czekać.
Przecież oprócz dziecka nic was nie łączy, więc po co ciągnąć tę farsę?
Gdybyś jeszcze finansowo była od niego zależna, wówczas byłoby faktycznie trudno, ale w tej sytuacji?!
24.02.2017. Dr Mariusz Wysocki- CKN

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: bbpp77 » 05 lis 2012, 19:40

Sabrina pisze:Jak pogadamy to zdam relacje (thinking
czekamy i trzymamy kciuki!
Sabrina nie sadzisz, że Twój maż jest dla Ciebie mało interesujący bo za dużo pije? Przyznam szczerze, że gdyby mi mój wracał do domu codziennie po piwku to kijem z metra dotknąć bym nie chciała. A może tak zamiast wymyślać strategię na starego typu: układ, wolny związek, ciche dni i inne sztuczki postawić warunek: leczenie choroby alkoholowej i dopiero potem zastanawiać się co dalej?

Czasami warto sobie odpowiedzieć na pytanie co zrobiłabym gdybym wygrała kumulację w lotto i zniknęłyby wszystkie ograniczenia typu wspólny dom, kredyt, firma.... byłabyś z nim? Nie mówię teraz, bo po tej przydrożnej pannie to emocji w Tobie zbyt dużo i nie czas na takie pytania, ale wcześniej, zanim go złapałaś jakbyś odpowiedziała na to pytanie?

I jak sobie odpowiesz, tak sobie zacznij powolutku to życie w tym kierunku układać.

Trzymaj się i walcz o swoje szczęście, jakkolwiek je na dzień dzisiejszy pojmujesz!
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 05 lis 2012, 20:17

Juz jestem po rozmowie a wlasciwie monologu. Zapytałam spokojnie jak on sobie wyobraża dalsze zycie? Powiedzial,ze nie wie. Owszem jest smutny,moze nawet podłamany,wmawia mi ze ona tam tylko przechodziła,ale jak mu powiedzialm ze dokladnie mi opowiedziala co bylo ...[ Powiedziałam ,że mieli seks,ze zapłacił jej 400 zl zmysliłam to, a on sie nie wyparl !!! Byl taki pijany ze nic nie pamieta!]
Wiem od niej, ze jej nie zapłacil bo ja przyszłam,ale on juz tego nie pamieta.
Powiedzialm ze od dziś zyjemy osobno,czyli każdy ma swoje życie i robi co chce. Powiedzial mu teraz ze zmuszałam sie zeby jego zaspokoić,zeby nie poszedł na lewo,a i tak poszedł,wiec teraz niech robi co chce,bo ja go nie dotknę.
Powiedziałm mu ze ma iść za pare tygodni i zrobić badanie krwi na AIDS,bo sie obawiam o siebie i dziecko. I NIE SPRZECIWIL SIE!!! Czyli mysli ze sie bzykali!!! No i dobrze niech ma teraz stracha,moze wreszcie przestanie chlać,bo to wszytko przez picie. Siedzi obok mnie,oglada tv i co chwile mu cos mówie.

Pare miesiecy temu dowiedzial sie ze ma zapalenie wątroby typu B. Rok wczesniej nie mial,bo kaze mu raz do roku profilaktycznie badania robic,czy wszytko ok i bylo ok. W marcu tego roku byl u dentysty,wiec myslelismy ze to dentysta go zaraził. Poszłam z awanturą,ale teraz to juz nie jestem pewna czy to dentysta czy juz wczesniej nie bzykal kogoś zarażonego.
No nic,widze ze zgadza sie na wszytko co powiem,na wszystkie badania,bo sam ma stracha.
Bede z nim mieszkala puki jest córka,potem zobacze. Nie doloze sie do prowadzenia domu. Swoje pieniadze bede wydawała na jakies swoje pierdoly ,nie bede od niego ciągnęła,ale wszystkie rachunki i 80% jedzenie on bedzie pokrywał. Powiedzialm mu ze 26 lat tylko chlanie i chlanie i do czego go to picie doprowadzilo! Ma wirusa,pic mu nie wolno ale dalej chleje,nic sie nie odezwal. Widze ze jest podłamany,ale potrwa to 3 dni i potem mu przejdzie.

Rok temu zagroziłam z córką ze sie wyprowadzamy bo nie zniesiemy tego pijaństwa! Opamietal sie na 3 tygodnie ,ale tylko na 3 (thinking

bbpp77
Czasami warto sobie odpowiedzieć na pytanie co zrobiłabym gdybym wygrała kumulację w lotto i zniknęłyby wszystkie ograniczenia typu wspólny dom, kredyt, firma.... byłabyś z nim? Nie mówię teraz, bo po tej przydrożnej pannie to emocji w Tobie zbyt dużo i nie czas na takie pytania, ale wcześniej, zanim go złapałaś jakbyś odpowiedziała na to pytanie?

I jak sobie odpowiesz, tak sobie zacznij powolutku to życie w tym kierunku układać.
Wiesz,dalo mi to do myslenia (thinking Kurcze nie wiem co bym zrobila? Tak na 80% kupila bym w poblizu mieszkanie i co jakis czas urywala bym sie tam pomieszkać. (rofl
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
bbpp77
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1799
Rejestracja: 13 lip 2005, 10:05
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: bbpp77 » 05 lis 2012, 20:33

Czyli w jakieś uczucia miedzy Wami są, jak brakuje Ci tylko samotni na krótkie wypady! Zmuś go do utrzymywania całego domu, a swoja kasę zamiast na pierdoły to do skarpety na samotnię! Przecież to nie musi być mieszkanie od razu. Może być co któryś weekend w SPA z książką lub córką.
Co do picia, póki Twoje jest na wierzchu i teraz Ty rozdajesz karty, bo on ma poczucie winy i będzie potulny przez jakiś czas (niezbyt długi oczywiście) wygnaj go do AA i to koniecznie.
Z alkoholikami jest tak, ze muszą osiągnąć jakieś dno, aby przyznać się przed sobą, że mają problem i sobie z nim nie radzą. Być może jego dnem będzie fakt, że firma padła jakiś czas temu, złapał wzw i żona go przydybała z kurwą.... Spróbuj bo być może to jedyna taka okazja w życiu, a sam z nałogiem sobie nie poradzi.
bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...

Awatar użytkownika
muflon2121
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1383
Rejestracja: 09 paź 2007, 20:45

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: muflon2121 » 05 lis 2012, 20:48

Sabrina,
ja ci powiem tak:
rób co będzie dobre dla Ciebie. Nie dobre w sensie "wyrozumowanym", ale żebyś miała komfort psychiczny i pewien, hmmm, luz. Rozwieść się prosto jest na ogol. Ale nie samym łóżkiem człowiek żyje. Jak tu już dziewczyny pisały z czasem nawet najbardziej podniecający facet się nudzi (i kobieta też). Dodatkowo niespecjalnie cię do sexcesów z mężem ciągnie. W sumie każde mogłoby swoje potrzeby załatwiać po swojemu i bez zbędnego rozgłosu tak, aby drugiego nie ranić. Ale ciebie psychicznie z mężem nic nie łączy. Tak przynajmniej wynika z postów.Gadacie ze sobą, macie wspólne tematy? chyba nie. Dodatkowa przykra rzecz - mąż pije. Nie okazjonalnie, ale jak piszesz ciągle. Wg mnie to się będzie tylko pogłębiać.Zastanów się czy dasz radę żyć z pijakiem. Bo mało kto to wytrzymuje. I co Ci zostaje? samotność, internetowe znajomości? Zapewniam Cię że tak atrakcyjna kobieta może się podobać. I nie chodzi o to, żebyś natentychmiast się "w rewanżu" z kimś przespała. Idź trochę do ludzi, rozerwij się. Aż się zdziwisz ilu obcych facetów może się w taką pięćdziesiątkę wpatrywać jak przysłowiowa sroka w gnat. Zapewniam, że to znakomicie podbudowuje samopoczucie, humor i zmienia stosunek do życia.
Rozwodu nie radzę w Twojej sytuacji (o ile ją zdążyłam poznać z forum). Raz - córka. Dwa - wspólny dorobek. Trzy - nie chcesz. Ale nie może być tak, że facet Cię kompromituje lalkami plątającymi się po firmie po pijaku. Niech to załatwia dyskretnie. Ani Ty masz się za niego nie wstydzić, ani on ma się nie afiszować. Należy Ci się po tych latach małżeństwa. Awantury do niczego nie prowadzą. Ale pomilczeć (w końcu zdaje się wszyscy kolesie wiedzieli że Cie w balona robi) i potem ponegocjować układ - tak.
Proponuję (poważnie!) w ramach terapii wyjazd. jedź do jakiejś wczasowej miejscowości np. Krynicy. Zabiegi sobie kup. Idź co wieczór na tańce. Pomoże. Albo kurcze do sanatorium jedź. Masaże weź.Popływaj. I zostaw sobie rozwiązanie problemu na potem. Wybieram się na wiosnę do sanatorium. Możemy jechać razem. Poważnie. Odżyjesz i spojrzysz inaczej na problem.
Wogóle "miłość, wierność i uczciwość "(czemu małżeńska a nie uczciwość wobec drugiego człowieka?) to banał, przereklamowany slogan. Jak się takimi sloganami posługujemy to nic dziwnego, że życie nas przerasta. Pomyśl o sobie (on myślał!). Ale z dystansem. Bez zaciekłości "ja Ci pokażę". O ile to możliwe w tej chwili. Jednym słowem - daj sobie czas i idź się trochę rozerwać.

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”