Każdy układa swoje klocki, ja swoje poukładałam. Do innych się nie wtrącam. Powodzenia
Moderator: Zespół I

niby za co? za oszustwo? może ma jeszcze mu dziewczynkę na weekend zamowić bo jest tak cudowną żona i boi się że zostanie sama więcc będzie jeszcze lepsza.babina7 pisze:Ja bym na wesoło potraktowała i wyjątkową troskliwością otoczyła. Herbatkę , termofor itp., bo miał ciężki dzień.Nic na ten temat bym nie mówiła, jakby nie zaistniała ta sytuacja.
Oczywiste, ze jak w domu nie ma, to znajdzie poza domem , więc niejako Twoja "wina".
Współczuć mu trzeba. Żonka fajna w domu siedzi , a on musi z jakimiś lafiryndami. Ale teraz masz pretekst aby Cię nie tykał. Może czymś się zaraził??
Coś chyba Ci się pomyliło? Jutro raczej nie pójdzie do pracy....Jutro niedziela.


przecież nie musza mieć tago napisane na czole.ich sprawa, ich podejście do życia. mnie nie intersuje czy żyję w kraju katolickim czy nie bo wierząca nie jestem.. byle nie wchodzić sobie w drogę.majamajamaja pisze:Alez teraz wyczadzilas Quer. Dla otrzezwienia: zyjemy w katolicko zdominowanym kraju. Jedynym mozliwym stylem zycia jest monogamiczne malzenstwo (koniecznie biseksualne!) do konca zycia jednego z malzonkow. To, co Ty tu opisalas, o tym ze malzenstwa dogaduja sie w sprawie otwartosci na innego partnera seksualnego, to sa herezje (tudziez rewolucja)! Za to idzie sie do piekla. Moze jeszcze tak ze sto lat z tym poczekac, no nie wiem dokladnie....
nie byłam w takiej sytuacji ale mój kolega tak zrobił. pewnego dnia odbył powazną rozmowę z żoną i powiedział jej że bardzo ja kocha, że sex jest dla niego na tyle ważny że jeżeli nie zmobilizuje się lubnie pójdzie(pojdą) na terapię to będzie musiał swoje potrzeby zaspokoic z kimś innym. Ztego co wiem zdecydowali się na terapie i pomogło.Podobno było bardzo trudno bo ona napoczątku się poprostu zmuszała a on to widział ale suma sumarum przebrneli.majamajamaja pisze: I tez z drugiej strony, czy potrafilabys swojemu malzonkowi powiedziec: zmobilizuj sie czlowieku, bo mnie sie seksu chce? Bo akurat takie cos to chyba nigdy nie zadziala...
Dokladnie tak, jak Sabrina napisala, ze sie "mobilizowala" i czula sie przy tym bardzo niekomfortowo.
Jak to po co ? na przemyslenie jak spokojnie ulozyc dalsze malzenskie zycie.Nic wesolego tu nie widze w tym co sie stalo.babina7 pisze:Dla Ciebie dobrze się stało, bo masz pretekst do białego małżeństwa, więc po co ciche dni?