Absolutnie się z tym nie zgadzam.ullrike pisze:
Jak jest w malzenstwie milosc ,szacunek ,czulosc ,przyjemnosc przebywania z soba ,,,aaa i jeszcze fascynacja swoim cialem..to zaden romans nie zagrozi.
a jak jest do kitu to zawsze znajdzie sie substytut lepszy od oryginalu:)
Mnie się trafiło w najlepszym okresie mojego małżeństwa. Była miłość, seks, zaangażowanie i szacunek, a tu taki klops. Facet zrobił wszystko aby mnie zdobyć, do tego niebylejaki facet. Poruszył niebo i ziemię, nie do opisania co się działo.
Normalne chyba że w udanym nawet małżeństwie nie ma na co dzień mega fajerwerków. Dlatego też nie wiedziałam nawet kiedy a wpadłam jak śliwka w kompot. Na początku się śmiałam i opowiadałam koleżankom jakiego mam adoratora...
Okazał się zwykłym psychofagiem, a w spadku zostawił rozwalone nerwy i psyche.
A Ty się Sabrina tak nie ciesz i nie wykręcaj kota ogonem
bo to wcale nie wygląda tak niewinnie jak to teraz chcesz widzieć :D
kimm pisze:będę cierpieć jak cholera, albo jeszcze gorzej...Sabrina pisze:Kimm,zastanow sie czy bedziesz cierpiec jak skonczysz tą znajomość?
?
Tak czy siak powodzenia i pamiętaj, nie wszystko złoto co się świeci.
Popsuć można szybko, naprawia się dużo trudniej.
Ps.Wyobraź sobie że Twój mąż ma taką przyjaciółkę w sieci a myśl o zaprzestaniu z nią kontaktu napawa go cierpieniem.
Nadal uważałabyś że on nie ma żadnego romansu i generalnie wszystko jest pod kontrolą?








