wiesz ask, ja tak z wlasnego doswiadczenia...
Moj maz byl (na poczatku) nie do zdobycia i nie do "urobienia"... :lol:
Gralam ,tak samo jak on- podzialalo... ..z tym ze ja zakochalam sie w nim szybciej niez on we mnie... Niczego nie obiecywal ale spotykalismy sie... :? (czasami myslalam ze umre z rozpaczy i malo brakowalo ,zebym wykrzyczala w twarz-jak baaadrzo go kocham!!! :twisted:

)
Na szczescie-wymiekl i pewnego dnia przylazl do mnie z pierscionkiem i niezla propozycja... :D
Mysle,ze czasami warto "zagrac"przed facetem i mozna tez wyczuc ,czy jest Toba naprawde zainteresowany....... :?