Hmmm...u mnie instynktu macierzynskiego wciaz brak, choc zblizam sie powoli do 30stki-niebawem koncze 28lat.
Jeszcze do niedawna wydawalo mi sie, ze moze jakby moj partner chcial dziecka to i ja bym nabrala checi, ale poki co mi samej coraz bardziej sie odechciewa-tzn nie mam nic przeciwko malym dzieciom-znajomi maja cudowna 3latke, z ktora bardzo lubie przebywac, jest bardzo inteligentnym i zabawnym dzieckiem i lubie ja bardzo, ale fajnie, ze widze sie z nia jedynie co weekend i w domu mam swiety spokoj, nikim nie musze sie zajmowac, odp na te liczne pytania typu A DLACZEGO?? A PO CO?? A CO TO?? itp dobrze mi tak, jak jest. CZasem mam takie mysli co zrobie, jezeli za 10-15lat dojde do wniosku, ze jednak to byla zla decyzja i trzeba bylo postarac sie o dziecko poki byl na to czas, ale z drugiej strony pchac sie teraz w pieluchy w obawie, ze keidys bede mogla tego zalowac?? moj partner jest zdecydowanie na NIE jezeli chodzi o posiadanie wlasnych dzieci, wiec nie musze sie martwic o niego w tej kwestii i moge sobie pozwolic na nieposiadanie dzieci bez wyrzutow sumienia, ze pozbawiam go w ten sposob czegokolwiek. Mysle, ze jakbym jednak chciala, to zgodzilby sie-dla mnie, ale wiem, ze nie jest to jego marzeniem i ze cieszy sie, ze ja poki co jestem rowniez na NIE.
Moze gdyby nasze zycie sie inaczej potoczylo i stac by nas bylo, zebym mogla sobie spokojnie siedziec z dzieckiem w domu i o nic sie nie martiwc, to inaczej bym do tego podchodzila-a tak, jak sobie pomysle, ze musialabym sie zajmowac i wychowywawniem dziecka i praca i nie moglabym tu w uk liczyc na niczyja pomoc, zeby ktos mi sie zaopiekowal dzieckiem, odebral z przedszkola itp to mam przed oczami jedynie wizje wiecznej bieganiny, za krotkiej doby na wszystko i ciaglego zycia w stresie i biegu a po co mi to?? Nie, zdecydowanie mi sie taka wizja nie podoba i w takim razie dziekuje za maciezynstwo
