lil sexy i
Lubka a dziekuje, lepiej tzn przestalam zawracac sobie glowe kreskami na termometrze
bylam 4 razy u lekarza - rownie dobrze moglam nie isc wcale ...
wyniki krwi prawidlowe, jesli nadal mam podgoraczkowe wieczorami to juz ich nie odczuwam a moze juz ich nie ma ... moze zmierze dzis dla kontroli. czuje sie ok
dostalam skierowanie do laryngologa ale mam gdzies ... szkoda mojego czasu i nerwow na kolejne wizyty ...
tOOsia, matko, jeszcze nie slyszalam zeby ktos sobie nogi mierzyl
nie dawaj sie wkrecac jakiejs łajzie
a jeszcze przypomnialo mi sie... zalozylam sobie na sylwka nowe pantofelki na obcasie hahahha jedziemy autem, poprosilam kolege o krotki postoj kolo bankomatu, zatrzymal sie przy chodniku moze 5 metrow od tegoz bankomatu, otwieram drzwi .... kurde mol ... tyle sniegu? ... a ja w tych pantofelkach ... .nie udeptane nic regularna zaspa miedzy jezdnia a chodnikiem a to jedyne mozliwe miejsce gdzie mozna bylo sie zatrzymac ...
mialam w torbie creepery - buty na zmiane ... znalazlam torbe na tylnym siedzeniu wykrecajac sie w moim dlugasnym vaderowym plaszczysku z przedniego siedzenia co wcale nie bylo prosta operacja ... wracam na pozycje wyjsciowa z creeperami w rekach, zrzucam pantofelki, kurna rajstopy podre o te buciory, a fajne w czerwono-czarna zebre, szkoda, ok, gdzie mam podkolanowki? a, w walizie z plytami, waliza za siedzeniem kierowcy, operacja wykrecania sie w plaszczysku numer 2 ... uwienczona sukcesem, skary na stopki, creepery na stopki, mozna wyjsc, wychodze , brne przez snieg, wyciagam kase, wracam, podjezdzamy pod klub, na szczescie barmani zdazyli odsniezyc dojscie z parkingu, operacja odwrotna, sciagam creepery, sciagam skary, pakuje do torby, zakladam pantofelki, wychodze z auta, wchodze do klubu, ustalam co i jak, pol godziny pozniej juz wszyscy czegos ode mnie chca, biegam po 3 salach, schodach w gore i w dol, na zewn bo wewn nic nie slychac przez telefon, do ochroniarzy, do barmana, do goscia od cateringu, dol, gora, na mala sale, na backstage po schodkach i znow do toalety. zanim zaczela sie impreza moje stopy powiedzialy "nie" nowym pantofelkom, najpierw cicho mruczaly, potem juz calkiem dobitne bylo to "nie". za duzo rzeczy mialam do ogarniecia zeby jeszcze stop sluchac. pantofelki poszly do torby a ja cala impreze przelatalam w buciorach z lasu ...
i foty tez mam w mega wygodnych ale hmm srednio wyjsciowych creeperach ... a mialam miec w nowych pantofelkach ...
